Koronacja Patriarchy, króla elderlandu.
Przedstawienie udane, po bazylice turlały się kieliszki, parówki, papierosy i dyski Franciszka Józefa. Król elderlandu wjechał na koniu,a królowa na klaczy śnieżnobiałej, podczas paradowania procesji usłyszałem “szkoda, że nie wjechała na ogierze”. Może szkoda, może nie, nie mnie to rozsądzać.
Adrian Scott dostał koronę, królowa też, powiedzieli jakąś mówkę. Wszyscy się cieszyli i radowali. Ramzani zjadł parówki, ja z Arturem napiłem się śliwowicy, a Tocza wypalił papierosy.
Po kwiecistej, aczkolwiek pustej mowie króla elderlandu nastąpiło odznaczenie “wybrańców” min. McMelklora, który został pozbawiony obywatelstwa przez JKM Patrika II, a teraz z dumą na ustach MakeM krzyczy: “HEIL”. Brawo, prosz Pana, barwo.
Trydenckiego ocenzurowano! Za co, za to “że przerwał przemówienie”. Ciekawe, ciekawe. Niestety Trydencki mógł powiedzieć tylko, że gratuluje elderlandowi, a potem go zablokowali. Jak widać wspaniałe ke się boi? Czego i kogo? Przecież Trydencki to właściwie nikt w vświecie. Dowiedziałem się dziś, że król elderlandu “nie znam osób niewygodnych”, jednak się pomylił chyba.
Ogólne to mnie w/w sytuacja rozbawiła, dumni i butni i boją się maluczkich. Więc teraz pora powiedzieć: “Zatańczmy, KE!”