http://statekm.wordpress.com/2010/02/01/kooptacja-a-zaczarowanie/ W mojej królikarni “Edeland” żyje dużo królików. Żyło ich więcej ale zdechły na króliczą chorobę. Najnowszy królik ma na imię Hardy. Hardy ma taką wspaniałą skisłą sierść, jest taki żółciutki i ma takie wściekłe czerwone oczka. W kaltce z Hardym siedzi sobie Makmahon. Ten królik pochodzi z rodziny dzikusów z indiańskich pamp. Nie potrafi się zachować, jest obrzydliwy, ale trzymam go po to, że jest unikalny i sam sobie wygryzł na nosie słówko “heil”.
W innych klatkach siedzą inne króliki, pozwolę sobie je tutaj opisać:
Żamzani.
Jest on mięsożerny, co demonstruje publicznie i nie ukrywa się, nie stosuje używek i cechuje się nadzwyczaj zdrowym trybem życia. Odrzuca wiarę króliczą, wszak ma do tego prawo. Zaczarujmy.
Kurka.
Cechuje go odrębną kultura, którą wypracował przebywając na obczyźnie. Jego słowa są znacząco różne od innych króliczych, ale nie są obraźliwe. Niewątpliwie obecny instynkt króliczy. Zaczarujmy.
Toczka.
Królik z niesamowitym darem plastycznym, maule kredkami abstrakcyjne dzieła, które osiągają zawrotne ceny na aukcjach w Al Manie. Jak na prawdziwego artystę przystało raczy się winem “Marchwiowe Procentowe”. Zaczarujmy.
Trydus.
Królik morski. Obecna gwara kresowa, dlatego często na koniec wyrazu dorzuca spółgłoskę “t”. Często rozczula się nad innym stosując popularną składnię “ojej, to straszne”
Dziękuję za odwiedzenie “Edelandu”.