Podróż życia

Niezależny niecodziennik Trydenckiego

Podróż życia

Postby Adrian Trydencki » 13 Feb 2010 13:45

http://statekm.wordpress.com/2010/02/13/podroz-zycia/
Pewnego dnia wybrałem się w podróż mojego v-życia. Wsiadłem na Meduzę, zrzuciłem cumę, rozwinąłem żagle i zacząłem dryfować. Tak było cztery dni, pewnego popołudnia wyjąłem kanapkę i zacząłem ją ze smakiem jeść, wtedy Meduza dobiła do brzegu. Jako niestrudzony poszukiwacz przygód, z zaciętą miną wyskoczyłem z pokładu na ląd. Rozejrzałem się w prawo, potem w lewo. Wyjąłem zza pazuchy mapę i z uśmiechem rozpostartym na mojej dekadenckiej twarzy, zorientowałem się, że nie wiem gdzie jestem.

Postanowiłem ruszyć na przód, zarzuciłem torby na moje barki, dzierżąc maczetę w dłoni, posiadając notes w kieszeni, a pióro w butonierce, stawiałem noga za nogą. Tip top, top tip. W pocie czoła, w tym arktycznym klimacie, na co wskazywał śnieg i lodowce, dotarłem w jakieś nieznajome łańcuchy górskie. Podniosłem głowę do góry, zmarszczyłem czoło i zorientowałem się, że pora założyć na moje piękne oczka gogle ochronne.

Po dokonaniu tej czynności, wdrapywałem się na górę. Śnieg topił się pod ciepłem moich dłoni, nie mógł przebić też grubych szybek moich gogli. Niesprzyjająca mi natura postanowiła mi utrudnić wspinaczkę, ze szczytu spadały kawałki lodu, które wbijały się w mój płaszcz i tobołki na plecach. Mimo niesprzyjających warunków dalej kontynuowałem moje zadanie.

Gdy stanąłem moimi stopami na szczycie okazało się, że przed moim nosem były drzwi. Wielkie, mosiężne, czarno-białe drzwi. Pchnąłem je z całej siły, aż kropelki potu wyskoczyły mi na twarzy. Wszedłem do ogromnego pokoju, spotkałem tam staruszkę, która podlewała pelargonie i miała wielką beżową kokardę na głowie. Odwróciła się do mniej, ale jej wielka czarna, wiktoriańska suknia na kole pozostała niewzruszona. Twarz staruszki jaśniała zmarszczkami i zielonymi oczyma. Podeszła do mnie bez słowa podała pakunek w parcianej torbisze i kazała wyjść.

Obawiając się gniewu kobiety, potulnie wykonałem jej zalecenia. Wyszedłem i rozpakowałem klamoty, były tam dwie tabliczki gliniane zatytułowane ” Słowa”, brzmiał tak:

1. Świecki Wanda jest tylko jeden w trzech aktach i prologu.

2. Nie stworzysz czwartego aktu, ani żadnej innej sztuki, chyba że o Alahu.

3. Pamiętaj, by w dzień powszechnie przyjęty w Al Rajn wódkę pić.

4. Szanuj swoje włości, bo Sarmacja może Ci przepad zrobić.
Brat Księcia Malika -al - Mulka, macka rodziny Potockich, wyganiec rajńskiego reżimu.
User avatar
Adrian Trydencki
Chłopiec z placu broni
 
Posts: 1313
Joined: 26 Jun 2009 22:17
Location: Trizopolis/ Kattowitz

Return to Statek Meduzy

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest

cron