Ja tym nie przejmowałbym się, bo patrząc po historii "Statku Meduzy", nie odgrywa on roli przekazywania informacji, jak każda normalna gazeta, a jedynie służy wynurzeniom jego autora, a okresowo także atakom na każdego, z którego ust padnie choć słowo krytyki lub nawet tylko sprzeciwu (często delikatnego, jak surmeński), skierowane w kierunku autora lub którychś z jego przyjaciół. To takie kolorowe pisemko od bajek o fobiach własnych i od propagandy autora, którą prowadzi tak w imieniu swoim, jak też kilku ulubionych krajów, chociaż zapewne nie ma między nim, a RSiT szczegółowego porozumienia w tej sprawie, RSiT zleceniodawcą akcji tu nie jest, raczej sam autor nadgorliwie postawił się w tej roli.
Można podać ciekawe przykłady, np. seria paszkwili na mnie i Elderland została opublikowana po tym, jak zwróciłem autorowi, oczywiście zupełnie niedelikatnie (bo tego wymagała sytuacja), na wyjątkowo obraźliwe słowa pod adresem Królestwa i jednej z głównych postaci Narodowej Rewolucji Zimowej w naszym państwie. W artykule wyśmiano restaurację państwa, późniejszego króla nazwano dwulicowcem i "parszywym moim imiennikiem" (autor ma na nieszczęście imię "Adrian", a wszystko to bezpodstawnie i w ogólnej stylizacji tekstu, przywodzącej na myśl bardziej psychiatryk, a nie siedzibę redakcji.
Innym razem, kiedy Mandragor Pupka nazwał rozsądzanie o wartości RSiT oraz Dreamlandu, "konfliktem między ilością, a jakością" (chodzi o stopień aktywności), wówczas bodajże Dreamland, Scholandia i Wandystan otrzymały jakże nietrafny epitet z historii brytyjskiej - zostały określone "zgniłymi miastami" (ja słyszałem raczej wersję "zgniłe miasteczka". Aż dziw, że Mandragor nie został wyzwany od najgorszych razem z całym Wandystanem (zasada odpowiedzialności zbiorowej, praktykowana przez "SM", może akurat tego dnia autor miał dobry humor, a może po prostu boi się państw starszych i większych demograficznie, w czym jednak nie zachowuje konsekwencji, bo kiedy porównamy jego Neverweld z Surmenią... To sami Państwo wiecie, co.
A że gazieta publikuje przekręcenia w stylu, którego nie powstydziłby się sam Jerzy Urban (czytaj: czyli w dość topornym stylu), to już nie wspomnę. Wystarczy zobaczyć wyrwane z kontekstu zdanie JKM nt. wolności słowa i jej paradoksu w tym przypadku... Specjalnie zmanipulowany akapit zupełnie nie oddaje, dlaczego rzecz została określona paradoksem.
Na zakończenie - życzę Surmeńczykom wszystkiego dobrego i nieprzejmowania się wirtualnymi wersjami Wybiórczej pomieszanej z Bravo.

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest