“”Mama umierając przepisała mi cały swój majątek. Łącznie z domem, działką, malutkim poletkiem obok wodospadu i akcje kolei. Dowiedziałem się również, że w skład majątku wchodzi las, a właściwie puszcza. Po kilku dniach mama zmarła, cierpiała na nieznaną chorobę, nikt nie zdołał jej pomóc, nawet wróżka z Winktown.
Odczekałem okres żałoby, załatwiłem wszystkie formalności i wyruszyłem do lasu, z myślą, że jeżeli drzewa w nim okażą się zdrowe i silne, będę mógł je wykorzystać do przemysłu kolejowego. Oczywiście wścibska sąsiadka wychylała się zza okna i non stop biadoliła, że moja matka też tam chodziła i w końcu umarła. Puściłem jej paplaninę mimo uszu.
Założyłem wygodne buty trekkingowe, plecak ze stelażem i ruszyłem przed siebie.
Las był mroczny, ciemny, gęsty. Co dziwne nie było w nim wielu ptaków, ale za to z lubością harcowały dziki, na co wskazywały wyrywy w ściółce. Zapuszczałem się coraz głębiej, malownicze prześwity słońca muskały mnie w oczy, a nos rozkoszował się sosnowymi olejkami eterycznymi. Czułem, że oddycham, że żyję.
Im dalej w las tym więcej drzew. Nagle, zobaczyłem w oddali wielkie ognisko i tańczących ludzi wokół niego. Nad ogniskiem wisiał garniec, a w garncu ktoś się gotował, słychać było krzyki:
Gotujący: – Smaż się w piekle, smaż idiotko!
Gotowana: – Tom przecież ja, ta co uciśnionych ratuje i wyzwala,
Gotujący: – Zdechniesz w garncu tym!!
Gotowana: – LIBERTAS OMNIA VINCIT!!
Gotujący: Zdechła, idziemy.
I poszli.
*****
Z informacji najświeższych książĘ sarmacjI na forum RSiT zapowiedział, że wizja odłączenia mu się nie podoba i nie pozwoli tak “łatwo” odjeść RSiT, więc w całym swym majestacie stwierdził, że to obywatele sarmacjI, a nie RSiT mają prawo decydować o zerwaniu unii. Do tego pokracznego, kaczego tańca dołaczył koraB, który po wynikach referendum zaskarżył prezydenta RSiT, Jana D. Potockiego o to, że działa na szkodę sarmacjI, chce zniszczyć jej ciągłość, suwerenność i jedność, wniósł wniosek do prokuratora oraz złożył wniosek o pozbawienie Jana D. Potockiego szlachectwa.
***
Co na to Meduza?
Cześć Knotom Starym!