Mieszkańcy Księstwa Sarmacji wykazują na forum centralnym szczytowe zainteresowanie Rzeczpospolitą Sclavinii i Trizondalu. Gdyby to był koniec informacji, z pewnością można by to się z tego cieszyć. Jednak jest druga strona medalu, która zdecydowanie stawia tą sprawę w nowym świetle. Otóż owszem, cieszymy się wielkim zainteresowaniem nie tylko najwyższych władz KS, lecz także zwykłych obywateli, ale dopiero w momencie, kiedy jesteśmy na prostej drodze do odejścia z Księstwa.
Kiedyś osoby, które dziś hucznie zwą się naszymi gorącymi zwolennikami miały, by nie używać dosadniejszych określeń, nasze państwo w poważaniu. Gdy Trizondal był jawnie i publicznie ośmieszany, nikt nie reagował, poza cichymi głosami nagany z góry. Wielokrotnie nasze państwo było poniżane w przeróżnych zakamarkach Księstwa, choćby w komentarzach pod przedrukami gazet na stronie głównej Sarmacji.
Dziś natomiast oczy v-świata są zwrócone na Rzeczpospolitą. Jedni z lekkim strachem patrzą na rozwój wydarzeń, drudzy po cichu nam kibicują, zastanawiając się co będzie dalej. Do pierwszej grupy bez wahania mógłbym zaliczyć dawniej wyśmiewających RSiT, którzy zdali sobie sprawę z tego, że po odejściu RSiT z KS liczba aktywnych osób spadnie o około 20, co oznacza, że nie będzie kogo przenieść na forum centralne. W drugiej grupie znajdują się najczęściej obywatele znakomitej większości państw wirtualnego świata, którzy są w stanie na obecną sytuację spojrzeć obiektywnie. Widzą oni potencjał RSiT, nie widzą zaś sensu w twierdzeniu jakoby do „sprawnego funkcjonowania państwa potrzeba było ponad 30 osób” (zatem zadam pytanie, jakim cudem działa np. Mikrosławia), nie widzą sensu w kolejnych uniach. (Unia zbrzydła mi już wystarczająco, ilekroć czytam gazety o wyczynach euro specjalistów).
I na zakończenie powiem jedno zdanie. Kanada to naprawdę piękny kraj, który chciałbym odwiedzić. Jednak nie dajmy się zwieść na przemiany tego typu. Ktoś nam kiedyś obiecał drugą Irlandię, też nic z tego nie wyszło
Jan kaw. Dmowski y Potocki



