Witajcie na otwarciu Instytutu Kulturalno-Historycznego Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich w Nowym Kotwiczu!
Skąd taka inicjatywa? Otóż interesuje mnie pełen zaskakujących, czasem wręcz groteskowych wynalazków i koncepcji okres ZSRR. Na mniej lub bardziej regularnych wystawach będę starał się przybliżyć Wam, Towarzysze najciekawsze z nich.
Będzie coś do czytania, coś do pooglądania, czasem coś do posłuchania.
Wstęp dla wszystkich ludzi pracy darmowy!
Ku chwale Matki Rosji!
Na wstępie, choć każdy mniej więcej wie, czym był Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, parę słów wyjaśnienia. Powstał w 1922 decyzją władzy Rosyjskiej Komunistycznej Partii (bolszewików) bolszewików i trwał aż do 26.12.1991. Jej pierwszym władcą został Władimir Iljicz Uljanow, znany jako Włodzimierz Lenin. Wskutek rozwijającej się choroby zmarł 21 stycznia 1924 roku, mając 53 lata. Jego następcą został Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili, szerzej znany jako Józef Stalin („Stalin” oznaczało człowieka ze stali). Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich kojarzony jest głównie z biedą, zacofaniem, czy też agresją na Polskę w trakcie IIWŚ. Jednak państwo to ma w kartach swojej historii bogatą kulturę, pełną aspektów ciekawych, zabawnych jak i tajemniczych, i te będę tu przedstawiał.
ZSRR było państwem, w którym wszystko musiało, ale to absolutnie musiało być największe, najlepsze, najszybsze na świecie. W wielu dziedzinach udowadniali to, konstruując prototypy tak szalone, że do dziś wzbudzają zachwyt i zdumienie.
Pierwszym skojarzeniem, jakie nam się nasuwa, gdy słyszymy „szybki pociąg” jest zapewne francuski TGV albo japoński Shinkansen. To wszystko pikuś przy Radzieckiej myśli technicznej! Pociąg odrzutowy! Tak, on będzie wystarczająco dobry, by zaspokoić żądze najdoskonalszego kraju na kuli ziemskiej. Powstała w 1970r. w kalinińskich zakładach wagonowych konstrukcja oparta była na całkiem standardowy wagonie kolejowym z doczepionymi elementami zmniejszającymi opór powietrza (do 0,252 cX), oraz silnikiem odrzutowym z samolotu Jak-40, takiego jak ten, o który wciąż kłócą się polski prezydent z polskim premierem...


Podczas testów w 1792 roku eksperymentalny egzemplarz osiągnął prędkość 249 kilometrów na godzinę! Na tamte czasy wynik był niesamowity. Zasadniczo, jeśli wziąć pod uwagę dzisiejsze standardy wciąż nie jest to zły wynik. Dla porównania, pociągi w Polsce poruszają się z maksymalną prędkością 160km/h. Jednak, pomimo całkiem pomyślnego, o dziwo, przejścia testów pociąg ten nigdy nie wszedł do seryjnej produkcji, czy też użytku.

Typowo dla ZSRR, celem przyświecającym jego stworzenie nie było skrócenie czasu przejazdu Moskwa- Petersburg, ale… no właśnie, co? Dlatego został on zepchnięty na boczny tor, by wkrótce o nim zapomniano.

Okazuje się, że automaty do gier nie są problemem jedynie polskiej władzy. W latach 70 w Związku Radzieckim pojawiły się automaty do gier. Produkcji oczywiście jedynej słusznej, czyli Made In USSR.

Przetrwały, ciesząc się ogromną popularnością aż do lat 90, kiedy to otwarcie się na zachód zaczęło skutkować importem lepszych automatów a także gier telewizyjnych, które każdy (w teorii) mógł mieć w domu. Do ich końca przyczyniło się także ich przystosowanie do monet 15-kopiejkowych, kopiejkowych te, z racji mocno galopującej inflacji stały się bezwartościowymi kawałkami metalu. Obecnie kilku moskiewskich studentów postanowiło ożywić legendy swojego dzieciństwa. Powstało Muzeum Radzieckich Automatów Do Gier w którym można na nich nawet pograć.


A teraz prawdziwa anegdotka z frontu: W czasie IIWŚ, w trakcie walk o Stalingrad, żołnierzom radzieckim nie brakowało wódki. Pewnego razu skończyło się to tak, że gdy radziecki pluton egzekucyjny musiał rozstrzelać Niemca, nie udało im się to. Ciężko ranny Niemiec wrócił do obozu swoich. Ponoć później i tak zginął.
Dziękuję za odwiedzenie i do ponownego zobaczenia na następnej wystawie!
Oko Moskwy patrzy!

