Rewolucja (no ewolucja) w KS?

Re: Rewolucja (no ewolucja) w KS?

Postby Piotr Mikołaj » 01 Sep 2009 14:05

Marcel Hans wrote:Rozumiem jest to stanowisku SRU, więc dlaczego nie ma tu mowy o Pięciopolanach?


Nie, jest to moje stanowisko. SRU jest w organizacji (jakkolwiek mam nadzieję, że w miarę szybko uda się doprowadzić do wyłonienia władz), jesteśmy na etapie ustalania spraw wewnętrznych i konkretnego manifestu programowego (wszystkich popierających już ogłoszone postulaty, oczywiście, zapraszam do ruchu).

Odpowiadając na pytanie — z mojego przeoczenia wynikającego z „utarcia” się wizji RSiT jako kraju dwóch narodów. Pięciopolan najmocniej przepraszam.

Marcel Hans wrote:
Piotr Mikołaj wrote:Moim zdaniem, postulat zmian w samorządach jest głęboko uzasadniony obecną sytuacją, zwłaszcza demograficzną. Przeglądając Państwa forum, napotkałem na głosy dotyczące nieaktywnych miejscowości. Problem dotyczy wszystkich bez wyjątku samorządów tego szczebla w rzeczypospolitej sarmackiej.

Akurat co do miejscowości to bez sensu, że na nie postawiono. Powinno się stawiać na kk i prowincje, a nie miasta.


Pełna zgoda.

Marcel Hans wrote:
Piotr Mikołaj wrote:W tej materii mamy do wyboru trzy drogi: podjąć kolejną już próbę aktywizacji samorządów, utrzymać status quo (zrywy aktywności przed rankingami, które same w sobie przestały budzić zainteresowanie) lub uznać stan faktyczny i zlikwidować jednostki samorządu terytorialnego, które nie są w stanie utrzymać się (w sensie aktywności) same. Optuję, jak Państwo wiecie, za rozwiązaniem ostatnim. Siły powinniśmy skupić tam, gdzie jest to faktycznie możliwe — na szczeblu domen, i wyłącznie domen.

WKW wybaczy, ale chyba nie rozumiemy się. Bo dla mnie aktywność to jest na forum lub LD i jakieś tam rankingi miejscowości i zmiany pod nie stron to nie zrywy aktywności tylko zmiany stron.


Odnoszę się do sytuacji, w której z miejscowością/w miejscowości nic się nie dzieje do czasu, aż zostaje ogłoszone przeprowadzenie rankingu. Wówczas władze lokalne na szybko dodają w gruncie rzeczy nieistotne aktualności i coś zmieniają w serwisach internetowych miejscowości tak, aby wypełnić kryteria. Jakaś forma aktywności to jest… ale „pozorna”.

Marcel Hans wrote:
Piotr Mikołaj wrote:W przedmiocie wyborów do parlamentów lokalnych, to jakkolwiek nie jest to zasadniczy punkt mojego programu, jestem zdania, że takie rozwiązanie byłoby po prostu atrakcyjniejsze tak z punktu widzenia Sarmacji jako całości, jak i poszczególnych samorządów. Jak kampania wyborcza wygląda obecnie — wiemy. Kampania przeprowadzana w całym kraju miałaby większy pazur, ostrzejsze rysy. (Jednocześnie zakładam, tu prostując głos v-hr. Sobieszek, iż wszędzie parlamenty musiałyby powstać, i to wyposażone w odpowiednie kompetencje — zmiany jednak przeze mnie postulowane nie objęłyby RSiT, bo tu już ten punkt programu jest „zrealizowany”).

Ten punkt jest chybiony. Bo to zmierza wprost do centralizacji w pełni i unitaryzacji. Z resztą co jak będziemy chcieli mieć demokrację bezpośrednią?


Ależ — moim programem jest unitaryzacja, konkretnie model państwa unitarnego zdecentralizowanego. W odniesieniu do stanu obecnego jest to jednak, oczywiście, centralizacja (i tym hasłem się posługuję, bo jest bardziej namacalne niż politologiczna formułka). To, co jest moim zadaniem, to przekonanie do tego, że centralizacja jest w naszych warunkach pożądana — dla wszystkich.

Ot, gdybym nie poruszył zagadnienia dla nas wspólnego, jakim jest reforma ustroju „samorządowego”, nie rozmawialibyśmy. Mnie chodzi o to, aby tych wzajemnych interakcji i wspólnych spraw było jak najwięcej. Z pożytkiem dla aktywności tak w skali całej rzeczypospolitej, jak i na poziomie domen.

Alternatywą jest stan obecny, który — z zachowaniem wszelkich proporcji i zastrzeżeniem skrótu myślowego — z mojego punktu widzenia jest debatowaniem w zamkniętych kręgach. Z czasem robi się nudny, zwłaszcza gdy wszystkie ciekawe tematy się już wyczerpie i pozostają spory „administracyjne” o to, czy instytucja X jest prowadzona dobrze, czy źle…

Odnośnie demokracji bezpośredniej — cenna uwaga. Mnie chodzi o to, aby udział obywateli w sprawowaniu władzy na szczeblu domen był zagwarantowany w stopniu przynajmniej minimalnym. Toteż demokracja bezpośrednia, jako coś więcej niż parlament, oczywiście mieści się w moich postulatach. (Jakkolwiek, zupełnie prywatnie, jestem zdania, że w praktyce to ona nie zadziała)

Marcel Hans wrote:Co do miejsc publicznych to swego czasu wymagano osobnego forum lub ld dla miast. Zdaje się, było to gdy WKW był urzędującym Księciem Sarmacji, dlaczego więc WKW nie powiedział stop tej głupocie? Nie rozumiem tej nagłej zmiany poglądów... Natomiast uważam, że centrala od samorządów powinna trzymać się daleko jak nie ma nic mądrego do powiedzenia (np ranking i powiaty).


Nie tyle wymagano, co premiowano. By być precyzyjnym, owa premia pojawiła się 8 lutego 2008 r. (http://prawo.sarmacja.org/akt,2273.html). Dlaczego nie powiedziałem „stop”? (Najprawdopodobniej, dalibóg nie pamiętam) uznałem, że wkraczanie w kompetencje wybieralnego rządu byłoby niezbyt szczęśliwym rozwiązaniem. Równie dobrze zresztą mógłbym odwrócić pytanie — dlaczego nie było krytyki ze strony samych samorządowców?

Co do mojej zmiany poglądów (choć, nawiasem pisząc, wolałbym, byśmy nie uciekali się do argumentów ad personam) — owszem, nastąpiła. W wyniku refleksji nad obecną sytuacją, zainspirowanej w szczególności tym, że moje działania na urzędzie Ministra Samorządu Terytorialnego interesowały tylko i wyłącznie mojego zwierzchnika, czyli kanclerza Łaskiego. Doszedłem do wniosku, że jeżeli, kolokwialnie mówiąc, domeny i miejscowości mają gdzieś działania resortu (to nie jest zarzut, jedynie konstatacja stanu faktycznego), to wobec tego coś jest nie tak.

Natomiast absolutnie nie zgadzam się z koncepcją „trzymania się daleko” (niezależnie od tego, czy ma się coś mądrego do powiedzenia, czy też nie — to kwestia często subiektywna). Centrala się trzyma daleko od samorządów (powiedzmy sobie szczerze, ranking i powiaty nie mają żadnego istotnego znaczenia), samorządy trzymają się daleko od centrali (która jest, i będę to z całą podkreślał, wybierana przez wszystkich obywateli) — i mamy to, co mamy. Czyli zamknięte grupy i podział na tych, co w samorządach, i tych, co w centrali.

I państwo się rozłazi. I jest mniej ciekawie, niż mogłoby być.
(—) pmk
Piotr Mikołaj
 
Posts: 96
Joined: 01 Sep 2009 09:15

Re: Rewolucja (no ewolucja) w KS?

Postby Marcel Hans » 01 Sep 2009 19:59

Jestem zaskoczony, że WKW odpisał bo zazwyczaj wszelka aktywność partyjna z KS kończyła się po jednym poście.

Piotr Mikołaj wrote:Odnoszę się do sytuacji, w której z miejscowością/w miejscowości nic się nie dzieje do czasu, aż zostaje ogłoszone przeprowadzenie rankingu. Wówczas władze lokalne na szybko dodają w gruncie rzeczy nieistotne aktualności i coś zmieniają w serwisach internetowych miejscowości tak, aby wypełnić kryteria. Jakaś forma aktywności to jest… ale „pozorna”.

No i to był błąd i w tym się zgadzamy.

Piotr Mikołaj wrote:Ależ — moim programem jest unitaryzacja, konkretnie model państwa unitarnego zdecentralizowanego. W odniesieniu do stanu obecnego jest to jednak, oczywiście, centralizacja (i tym hasłem się posługuję, bo jest bardziej namacalne niż politologiczna formułka). To, co jest moim zadaniem, to przekonanie do tego, że centralizacja jest w naszych warunkach pożądana — dla wszystkich.

WKW jest to program, ale dlaczego ma być jedynie słusznym? Nigdy nie ma jednej dobrej drogi to raz. Dwa centralizacja niczemu nie pomoże. Należy pewne rzeczy uściślić, ale ograniczanie samorządności to krok w tył w Sarmacji. Taka Sarmacja nie będzie już dla mas, nie będzie już fajnej zabawy....

Piotr Mikołaj wrote:Nie tyle wymagano, co premiowano. By być precyzyjnym, owa premia pojawiła się 8 lutego 2008 r. (http://prawo.sarmacja.org/akt,2273.html). Dlaczego nie powiedziałem „stop”? (Najprawdopodobniej, dalibóg nie pamiętam) uznałem, że wkraczanie w kompetencje wybieralnego rządu byłoby niezbyt szczęśliwym rozwiązaniem. Równie dobrze zresztą mógłbym odwrócić pytanie — dlaczego nie było krytyki ze strony samych samorządowców?

Ale jeśli tego ktoś nie miał to nie był uwzględniany w możliwości zamieszkania przy rejestracji. Dlaczego nie było krytyki od samorządowców? WKW wybaczy, ale chyba w żadnym KK ani prowincji raczej nie ma na tyle pewnych siebie władz, aby powiedzieć stop durnym wymysłom. Moim zdaniem w Sarmacji brakuje organu, który da REALNY wpływ samorządom na centralę. Bo niby domeny mają inicjatywę ustawodawczą, ale powinno się coś wprowadzić na wzór naszej Rady Samorządowej.

Piotr Mikołaj wrote:Odnośnie demokracji bezpośredniej — cenna uwaga. Mnie chodzi o to, aby udział obywateli w sprawowaniu władzy na szczeblu domen był zagwarantowany w stopniu przynajmniej minimalnym. Toteż demokracja bezpośrednia, jako coś więcej niż parlament, oczywiście mieści się w moich postulatach. (Jakkolwiek, zupełnie prywatnie, jestem zdania, że w praktyce to ona nie zadziała)

Hmm szczerze mówiąc, dlaczego nie dopuścimy do wolnej amerykanki? Dlaczego nie będzie róznorodności? Dlaczego mamy wszystko robić na jedną modłę? Trochę jak w obozie demoludów - ZSRR wprowadza coś to my zaraz za nimi, za nami NRD itd.

Piotr Mikołaj wrote:Natomiast absolutnie nie zgadzam się z koncepcją „trzymania się daleko” (niezależnie od tego, czy ma się coś mądrego do powiedzenia, czy też nie — to kwestia często subiektywna). Centrala się trzyma daleko od samorządów (powiedzmy sobie szczerze, ranking i powiaty nie mają żadnego istotnego znaczenia), samorządy trzymają się daleko od centrali (która jest, i będę to z całą podkreślał, wybierana przez wszystkich obywateli) — i mamy to, co mamy. Czyli zamknięte grupy i podział na tych, co w samorządach, i tych, co w centrali.


Hmm pomysły są ok zawsze, natomiast brak konsultacji to nic innego jak już chamstwo ze strony centrali. Nie rozumiem dlaczego WKW nie możemy pójść w całkiem innym kierunku niż WKW i te całe SRU proponuję? Obecnie KS to ni pies ni wydra, WKW chce psa, a może ktoś chce wydry?!
Dlaczego nie dopuścić do pełnej wolnej amerykanki:
- tylko niektóre prawa niech obowiązują we wszystkich kk i prowincjach
- wprowadzić rywalizację kk i prowincji
- stworzyć Radę Samorządową podobnie jak w RSiT tylko w odniesieniu do domen
- przywrócić veto samorządu co do rządu
- zezwolić na wybieranie MST przez samorządy z kandydatów proponowanych przez Kanclerza.
Marcel v-hr. Hans
- I Prezydent Rzeczpospolitej!

Śmierć jest życiem, a życie śmiercią......
User avatar
Marcel Hans
Członek SPP
 
Posts: 8061
Joined: 23 Feb 2009 14:28
Location: Rottera/ Śląsk

Re: Rewolucja (no ewolucja) w KS?

Postby Piotr Mikołaj » 01 Sep 2009 22:23

Marcel Hans wrote:Jestem zaskoczony, że WKW odpisał bo zazwyczaj wszelka aktywność partyjna z KS kończyła się po jednym poście.


Gdybym tworzył partię, żeby w zasadzie niczego nie zmieniać, to pewnie bym się ograniczył do ogólników… Ale mnie chodzi o rzeczywistą zmianę. Rzeczywista zmiana wymaga czegoś więcej, niż wygrania wyborów. Natomiast — jaka aktywność „z KS”? To są tak samo wybory ludzi z RSiT, jak z Terytorium Koronnego czy z każdej innej domeny.

Marcel Hans wrote:WKW jest to program, ale dlaczego ma być jedynie słusznym? Nigdy nie ma jednej dobrej drogi to raz. Dwa centralizacja niczemu nie pomoże. Należy pewne rzeczy uściślić, ale ograniczanie samorządności to krok w tył w Sarmacji. Taka Sarmacja nie będzie już dla mas, nie będzie już fajnej zabawy....


WKW, dziwne byłoby, żebym twierdził, że mój program jest niesłuszny ;)

Ad rem — napisałem, dlaczego moim zdaniem centralizacja jest pożądana. WKW odpowiada mi, że niczemu nie pomoże, ale nie podaje żadnych argumentów dla poparcia tej tezy (a mam nadzieję, że dzięki tej dyskusji poznam lepiej argumenty drugiej strony — ale argumenty właśnie, a nie stwierdzenie, że coś jest złe, bo jest złe).

Ja, na przykład, nie rozumiem, dlaczego mniejsza samorządność miałaby ograniczyć zabawę. Moim zdaniem byłoby przeciwnie — i uzasadniam to tym, że w następstwie przeniesienia większej liczby spraw na szczebel centralny, więcej ludzi będzie brało udział w dyskusjach nad nimi; a im więcej dyskusji i interakcji między ludźmi, tym — co do zasady — jest ciekawiej właśnie. Mnie właśnie chodzi o „masowość”, a WKW optuje za — jak rozumiem — podejmowaniem decyzji w mniejszych środowiskach.

Marcel Hans wrote:Ale jeśli tego ktoś nie miał to nie był uwzględniany w możliwości zamieszkania przy rejestracji. Dlaczego nie było krytyki od samorządowców? WKW wybaczy, ale chyba w żadnym KK ani prowincji raczej nie ma na tyle pewnych siebie władz, aby powiedzieć stop durnym wymysłom. Moim zdaniem w Sarmacji brakuje organu, który da REALNY wpływ samorządom na centralę. Bo niby domeny mają inicjatywę ustawodawczą, ale powinno się coś wprowadzić na wzór naszej Rady Samorządowej.


Wedle mojej pamięci własne miejsce publiczne skutkowało wyłącznie dodatkowymi punktami, nie stanowiło odrębnego warunku umieszczania we wniosku imigracyjnym.

Co do drugiej części wypowiedzi. Przyjmuję to, że władze samorządowe (niesłusznie, ale jednak) czuły się nie dość pewnie do tego, by artykułować swoje stanowisko. Organ jednak mogący dbać o interesy samorządów istnieje, nawet dwa. Proszę wybaczyć mi pewną ironię, ale jednym z nich jest Izba Senatorska, a drugim — Izba Poselska. W obydwu z nich zasiadają ludzie związani z samorządami. To są tak samo władze RSiT, jak każdej innej domeny. Trzeba tam jedynie (jedynie, nie aż!) wysyłać ludzi. Nie bez znaczenia jest też to (tu odnoszę się do specorganu w rodzaju RS), że jest nas zbyt mało, by tworzyć kolejne organy władzy.

Marcel Hans wrote:
Piotr Mikołaj wrote:Odnośnie demokracji bezpośredniej — cenna uwaga. Mnie chodzi o to, aby udział obywateli w sprawowaniu władzy na szczeblu domen był zagwarantowany w stopniu przynajmniej minimalnym. Toteż demokracja bezpośrednia, jako coś więcej niż parlament, oczywiście mieści się w moich postulatach. (Jakkolwiek, zupełnie prywatnie, jestem zdania, że w praktyce to ona nie zadziała)

Hmm szczerze mówiąc, dlaczego nie dopuścimy do wolnej amerykanki? Dlaczego nie będzie róznorodności? Dlaczego mamy wszystko robić na jedną modłę? Trochę jak w obozie demoludów - ZSRR wprowadza coś to my zaraz za nimi, za nami NRD itd.


Odwrócę tezę. Różnorodność (w zakresie istnienia — lub nie — parlamentów oraz zakresu ich władzy) mamy teraz. Specjalnie ciekawie nie jest. W większości przypadków wybory są nudne, w zasadzie z góry wiadomo, kto je wygra — i stanowią one w większym stopniu część rytuału, niż faktyczny mechanizm dokonywania zmian.

Zwracam też uwagę, że RSiT jest wyjątkiem w skali rzeczypospolitej. We wszystkich innych domenach parlamenty nie mają żadnej, lub odgrywają śladową rolę — i w tej materii to przede wszystkim do innych domen jest mój program adresowany.

Marcel Hans wrote:Hmm pomysły są ok zawsze, natomiast brak konsultacji to nic innego jak już chamstwo ze strony centrali.


Stanowczo protestuję przeciwko tego rodzaju wypowiedziom. Po pierwsze dlatego, że tego typu język nie mieści się w standardach debaty publicznej. Po drugie dlatego, że (jakkolwiek bardzo mocno postuluję, by władze centralne w zdecydowanie większym stopniu niż obecnie konsultowały, uzasadniały i zapowiadały swoje działania) władze centralne podlegają kontroli jak wszystkie organy władzy w naszym kraju i wystarczy jedynie korzystać z konstytucyjnych mechanizmów.

Domeny mają prawo do kierowania zapytań i interpelacji do członków rządu, mają prawo do inicjatywy ustawodawczej, mają prawo do składania w Izbie Poselskiej wniosków o uchylanie dekretów i rozporządzeń — innymi słowy są wyposażone we wszystkie środki w pełni wystarczające do tego, aby wyraźnie zaakcentować swoje stanowisko.

Nie czynią tego zapewne z wielu powodów, ale jednego będę upatrywał w tym, że same, niejako na własne życzenie, zamykają się w swoim gronie — co jest faktyczną barierą w dwustronnej komunikacji.

Marcel Hans wrote:Nie rozumiem dlaczego WKW nie możemy pójść w całkiem innym kierunku niż WKW i te całe SRU proponuję? Obecnie KS to ni pies ni wydra, WKW chce psa, a może ktoś chce wydry?!


Nie twierdzę, że nie możemy. Twierdzę, że nie powinniśmy — i przeciwnie do WKW swoje (i „tego całego SRU”) stanowisko uzasadniam. Argumentami słusznymi lub nie, ale jednak argumentami. Decyzja w tej sprawie będzie jednak należeć nie do mnie, a do obywateli, którzy wezmą udział w najbliższych wyborach.

Marcel Hans wrote:Dlaczego nie dopuścić do pełnej wolnej amerykanki:
- tylko niektóre prawa niech obowiązują we wszystkich kk i prowincjach
- wprowadzić rywalizację kk i prowincji
- stworzyć Radę Samorządową podobnie jak w RSiT tylko w odniesieniu do domen
- przywrócić veto samorządu co do rządu
- zezwolić na wybieranie MST przez samorządy z kandydatów proponowanych przez Kanclerza.


1) Zacznę od tego, że moim zdaniem 90% przepisów centralnych powinno ulec uchyleniu — i nie są to szacunki na wyrost. Generalnie, nasze życie publiczne i społeczne jest przeregulowane, a udzielenie odpowiedzi na proste pytania o stan prawny wymaga lektury w najlepszym przypadku paru różnych aktów normatywnych. W zakresie częściowego obowiązywania niektórych praw — jest to rozwiązanie, które będę proponował w odniesieniu do przepisów porządkowych. Każda domena ma swoją specyfikę kulturową i sposób rozwiązywania sporów. Generalnie jednak postulat WKW jest na tyle ogólny, że w zasadzie trudno mi się do niego odnieść.

2) Pełna zgoda.

3), 4), 5) Będę twierdził, że nie tędy droga. Jeżeli w skali całej rzeczypospolitej liczbę aktywnych obywateli można oszacować na ok. 60-70, wówczas powstaje zasadnicze pytanie o to (już pomijając kwestie słuszności), ile organów dwóch szczebli — centralnego i domen — można faktycznie nimi obsadzić tak, by jednocześnie funkcjonowała zdrowa konkurencja o urzędy. Obecnie konkurencji tej nie ma, i raczej z pocałowaniem ręki przyjmuje się każdego, kto chce zrobić cokolwiek. Sprawowanie funkcji przestało być zaszczytem, o który się walczy (a co z kolei motywuje do solidnej pracy), a stało się przykrą pracą realizowaną z poczucia obowiązku.

Moim zdaniem naturalną odpowiedzią na to, o czym pisze WKW, jest powstanie „prawdziwych” partii politycznych, które będą konkurować między sobą o realizację swoich postulatów ustrojowych. Nic nie stoi na przeszkodzie temu by ci, którzy optują za mniej scentralizowanym (niż ten, który ja proponuję, chociażby) modelem państwa, stworzyli ugrupowanie i wzięli udział w wyborach. Partie polityczne siłą rzeczy muszą zabiegać o poparcie w samorządach, a zatem także wyrażać ich interesy — ich wyborcy z samorządów pochodzą, a ich działacze w samorządach sprawują władzę.

Ponownie podkreślam — władze centralne mają dokładnie to samo zaplecze osobowe, co samorządy. To są ci sami ludzie.
(—) pmk
Piotr Mikołaj
 
Posts: 96
Joined: 01 Sep 2009 09:15

Re: Rewolucja (no ewolucja) w KS?

Postby Marcel Hans » 02 Sep 2009 05:49

Piotr Mikołaj wrote:Gdybym tworzył partię, żeby w zasadzie niczego nie zmieniać, to pewnie bym się ograniczył do ogólników… Ale mnie chodzi o rzeczywistą zmianę. Rzeczywista zmiana wymaga czegoś więcej, niż wygrania wyborów. Natomiast — jaka aktywność „z KS”? To są tak samo wybory ludzi z RSiT, jak z Terytorium Koronnego czy z każdej innej domeny.


Rozumie, rozumiem szukanie wyborców.

Piotr Mikołaj wrote:WKW, dziwne byłoby, żebym twierdził, że mój program jest niesłuszny

Ale ja mówię WKW, że nie ma programu jedynie słusznego ;)

Piotr Mikołaj wrote:Ad rem — napisałem, dlaczego moim zdaniem centralizacja jest pożądana. WKW odpowiada mi, że niczemu nie pomoże, ale nie podaje żadnych argumentów dla poparcia tej tezy (a mam nadzieję, że dzięki tej dyskusji poznam lepiej argumenty drugiej strony — ale argumenty właśnie, a nie stwierdzenie, że coś jest złe, bo jest złe).

Proszę bardzo:
- W samorządach szybciej można odnaleźć się w grupie ludzi i "wkręcić" bo jest ich mniej na początku
- W samorządach wiadomo nie tak dokładnie patrzy się na prawo więc zabawa jest bardziej luźna
- W końcu, centrala jest wyższym punktem dla samorządów i gdyby to jakoś znormalizować to od samorządu do Grodziska powinna wyglądać normalna droga, nie odwrotnie.
- RSiT czuje się osobnym i innym niż np TerKor bytem, dlaczego ma mieć w tym samym czasie wybory?
- Zdaje się kk inaczej niż prowincje wstępując pod skrzydła Księstwa Sarmacji zawierały pewne umowy i na ich podstawie wstępowały pod te skrzydła z nadzieją, że już więcej nie stracą z odmienności....

Piotr Mikołaj wrote:Co do drugiej części wypowiedzi. Przyjmuję to, że władze samorządowe (niesłusznie, ale jednak) czuły się nie dość pewnie do tego, by artykułować swoje stanowisko. Organ jednak mogący dbać o interesy samorządów istnieje, nawet dwa. Proszę wybaczyć mi pewną ironię, ale jednym z nich jest Izba Senatorska, a drugim — Izba Poselska. W obydwu z nich zasiadają ludzie związani z samorządami. To są tak samo władze RSiT, jak każdej innej domeny. Trzeba tam jedynie (jedynie, nie aż!) wysyłać ludzi. Nie bez znaczenia jest też to (tu odnoszę się do specorganu w rodzaju RS), że jest nas zbyt mało, by tworzyć kolejne organy władzy.


Proszę wybaczyć, ale trudno aby samorząd mógł związywać ręce kandydatom do IP, którzy mają partyjne programy.

Piotr Mikołaj wrote:Odwrócę tezę. Różnorodność (w zakresie istnienia — lub nie — parlamentów oraz zakresu ich władzy) mamy teraz.

WKW teraz nie mamy różnorodności takiej o jakiej mówię...

Piotr Mikołaj wrote:Stanowczo protestuję przeciwko tego rodzaju wypowiedziom. Po pierwsze dlatego, że tego typu język nie mieści się w standardach debaty publicznej. Po drugie dlatego, że (jakkolwiek bardzo mocno postuluję, by władze centralne w zdecydowanie większym stopniu niż obecnie konsultowały, uzasadniały i zapowiadały swoje działania) władze centralne podlegają kontroli jak wszystkie organy władzy w naszym kraju i wystarczy jedynie korzystać z konstytucyjnych mechanizmów.

Przepraszam, miałem na myśli już dalszą przeszłość w odniesieniu do przyszłości.

Piotr Mikołaj wrote:Domeny mają prawo do kierowania zapytań i interpelacji do członków rządu, mają prawo do inicjatywy ustawodawczej, mają prawo do składania w Izbie Poselskiej wniosków o uchylanie dekretów i rozporządzeń — innymi słowy są wyposażone we wszystkie środki w pełni wystarczające do tego, aby wyraźnie zaakcentować swoje stanowisko.

WKW prawda jest taka, że mentalność wielu się nie zmieni. Oni boją się albo nie chcą w ogóle mieszać się w te polityczne "sarmackie piekiełko" dlatego ja pytam czemu nie wprowadzimy obowiązku konsultacji z władzami wszystkich kk i prowincji? To troszkę prawo od drugiej strony i powinno dotyczyć projektów dot. zmian właśnie samorządowych.

Piotr Mikołaj wrote:1) Zacznę od tego, że moim zdaniem 90% przepisów centralnych powinno ulec uchyleniu — i nie są to szacunki na wyrost. Generalnie, nasze życie publiczne i społeczne jest przeregulowane, a udzielenie odpowiedzi na proste pytania o stan prawny wymaga lektury w najlepszym przypadku paru różnych aktów normatywnych. W zakresie częściowego obowiązywania niektórych praw — jest to rozwiązanie, które będę proponował w odniesieniu do przepisów porządkowych. Każda domena ma swoją specyfikę kulturową i sposób rozwiązywania sporów. Generalnie jednak postulat WKW jest na tyle ogólny, że w zasadzie trudno mi się do niego odnieść.

WKW wybaczy, ale nie pisałem programu, już mówię o co chodzi:
Otóż WKW mówi o zniesieniu aktów prawnych z racji ich nieczytalności, a ja mówię o ograniczeniu mocy aktów prawnych. Np podział na powiaty w całym KS to nieporozumienie niech sobie jest w prowincjach ale czemu w kk?

Piotr Mikołaj wrote:3), 4), 5) Będę twierdził, że nie tędy droga. Jeżeli w skali całej rzeczypospolitej liczbę aktywnych obywateli można oszacować na ok. 60-70, wówczas powstaje zasadnicze pytanie o to (już pomijając kwestie słuszności), ile organów dwóch szczebli — centralnego i domen — można faktycznie nimi obsadzić tak, by jednocześnie funkcjonowała zdrowa konkurencja o urzędy. Obecnie konkurencji tej nie ma, i raczej z pocałowaniem ręki przyjmuje się każdego, kto chce zrobić cokolwiek. Sprawowanie funkcji przestało być zaszczytem, o który się walczy (a co z kolei motywuje do solidnej pracy), a stało się przykrą pracą realizowaną z poczucia obowiązku.

Ale dlaczego WKW nie założy, iż można by wprowadzić drogę od samorządu do centrali? Bo obecnie jest wędrówka z dwóch stron... Jeśli by samorządowcy (ludzie z doświadczeniem samorządowym) mogli tylko pełnić rolę w centrali to już by powstała pewna konkurencja.

Piotr Mikołaj wrote:Moim zdaniem naturalną odpowiedzią na to, o czym pisze WKW, jest powstanie „prawdziwych” partii politycznych, które będą konkurować między sobą o realizację swoich postulatów ustrojowych. Nic nie stoi na przeszkodzie temu by ci, którzy optują za mniej scentralizowanym (niż ten, który ja proponuję, chociażby) modelem państwa, stworzyli ugrupowanie i wzięli udział w wyborach. Partie polityczne siłą rzeczy muszą zabiegać o poparcie w samorządach, a zatem także wyrażać ich interesy — ich wyborcy z samorządów pochodzą, a ich działacze w samorządach sprawują władzę.

Zgadza się tylko partie polityczne zapewnią różnorodność niestety nie ma ich zbyt wiele działających, właściwie nie ma wcale. Dlatego pozwoliłem sobie podebatować z WKW.
Marcel v-hr. Hans
- I Prezydent Rzeczpospolitej!

Śmierć jest życiem, a życie śmiercią......
User avatar
Marcel Hans
Członek SPP
 
Posts: 8061
Joined: 23 Feb 2009 14:28
Location: Rottera/ Śląsk

Re: Rewolucja (no ewolucja) w KS?

Postby Piotr Mikołaj » 06 Sep 2009 20:12

Na wstępie przepraszam za opóźnienie w odpowiedzi. Realioza.

Marcel Hans wrote:
Piotr Mikołaj wrote:Ad rem — napisałem, dlaczego moim zdaniem centralizacja jest pożądana. WKW odpowiada mi, że niczemu nie pomoże, ale nie podaje żadnych argumentów dla poparcia tej tezy (a mam nadzieję, że dzięki tej dyskusji poznam lepiej argumenty drugiej strony — ale argumenty właśnie, a nie stwierdzenie, że coś jest złe, bo jest złe).

Proszę bardzo:
- W samorządach szybciej można odnaleźć się w grupie ludzi i "wkręcić" bo jest ich mniej na początku
- W samorządach wiadomo nie tak dokładnie patrzy się na prawo więc zabawa jest bardziej luźna
- W końcu, centrala jest wyższym punktem dla samorządów i gdyby to jakoś znormalizować to od samorządu do Grodziska powinna wyglądać normalna droga, nie odwrotnie.
- RSiT czuje się osobnym i innym niż np TerKor bytem, dlaczego ma mieć w tym samym czasie wybory?
- Zdaje się kk inaczej niż prowincje wstępując pod skrzydła Księstwa Sarmacji zawierały pewne umowy i na ich podstawie wstępowały pod te skrzydła z nadzieją, że już więcej nie stracą z odmienności....


(1) Pełna zgoda. Moim programem nie jest przecież likwidacja samorządów, a „normalizacja” ich rozmiarów i zadań do faktycznie odpowiadających naszym potrzebom. Co więcej, właśnie dlatego, że zależy m.in. mi na tym, by było łatwiej rozpocząć życie w rzeczypospolitej, chcę doprowadzić do uproszczenia ustroju tak, by a) tę własną grupę można było łatwiej odnaleźć (20 powiatów wcale nie ułatwia wyboru…), b) można było z nią faktycznie nawiązać kontakt (mniejsza liczba miejsc publicznych).
(2) Będę co do zasady twierdził, że rzecz jest w radykalnym ograniczeniu i uproszczeniu przepisów — a nie w podejściu do ich wykonywania. Na szczeblu centralnym bywa z nim tragicznie (jak jest w samorządach: nie wiem), co koniec końców prowadzi do sytuacji, w której przepisy nie cieszą się takim poważaniem, jak powinny. Skoro same władze ich nie wykonują…
(3) Moim zdaniem (najzupełniej prywatnym), przejście jest mocno płynne. Bywa kierunek w jedną stronę, bywa w drugą. Nie jest to sfera, którą powinno się w jakikolwiek sposób normować przepisami (choć zgodzę się, że lepiej byłoby, gdyby minister mógł się poszczycić jakimiś wcześniejszymi sukcesami na polu samorządowym).
(4) A dlaczego nie? Toruń jest zasadniczo różny od, dajmy na to, Katowic — a w tym samym czasie wybory ma. Osobiście nie widzę związku między poczuciem tożsamości lokalnej a kalendarzem wyborczym.
(5) Mój program zakłada 100% zachowanie dotychczasowych traktatów unii, bez zmiany w nich choćby przecinka.

Marcel Hans wrote:
Piotr Mikołaj wrote:Co do drugiej części wypowiedzi. Przyjmuję to, że władze samorządowe (niesłusznie, ale jednak) czuły się nie dość pewnie do tego, by artykułować swoje stanowisko. Organ jednak mogący dbać o interesy samorządów istnieje, nawet dwa. Proszę wybaczyć mi pewną ironię, ale jednym z nich jest Izba Senatorska, a drugim — Izba Poselska. W obydwu z nich zasiadają ludzie związani z samorządami. To są tak samo władze RSiT, jak każdej innej domeny. Trzeba tam jedynie (jedynie, nie aż!) wysyłać ludzi. Nie bez znaczenia jest też to (tu odnoszę się do specorganu w rodzaju RS), że jest nas zbyt mało, by tworzyć kolejne organy władzy.


Proszę wybaczyć, ale trudno aby samorząd mógł związywać ręce kandydatom do IP, którzy mają partyjne programy.


Skoro partyjny program może zawierać postulat centralizacji, może zawierać również postulat decentralizacji. Skądinąd, nie było chyba partii, która by przynajmniej nie deklarowała wsparcia dla samorządów…

Marcel Hans wrote:
Piotr Mikołaj wrote:Odwrócę tezę. Różnorodność (w zakresie istnienia — lub nie — parlamentów oraz zakresu ich władzy) mamy teraz.

WKW teraz nie mamy różnorodności takiej o jakiej mówię...


Można prosić o rozwinięcie tej tezy? Moim zdaniem patrząc z boku, można by odnieść wrażenie, że Sarmacja składa się w istocie z wielu zupełnie od siebie różnych, i w znacznym stopniu działających obok siebie, krajów.

Marcel Hans wrote:
Piotr Mikołaj wrote:Domeny mają prawo do kierowania zapytań i interpelacji do członków rządu, mają prawo do inicjatywy ustawodawczej, mają prawo do składania w Izbie Poselskiej wniosków o uchylanie dekretów i rozporządzeń — innymi słowy są wyposażone we wszystkie środki w pełni wystarczające do tego, aby wyraźnie zaakcentować swoje stanowisko.

WKW prawda jest taka, że mentalność wielu się nie zmieni. Oni boją się albo nie chcą w ogóle mieszać się w te polityczne "sarmackie piekiełko" dlatego ja pytam czemu nie wprowadzimy obowiązku konsultacji z władzami wszystkich kk i prowincji? To troszkę prawo od drugiej strony i powinno dotyczyć projektów dot. zmian właśnie samorządowych.


Ależ ja gorąco popieram obowiązkowe konsultacje. Tyle, że w gronie wszystkich obywateli, na liście dyskusyjnej Księstwa Sarmacji, niezawężone do konkretnie krajów Korony i prowincji. Efekt jest jednak ten sam.

Marcel Hans wrote:Otóż WKW mówi o zniesieniu aktów prawnych z racji ich nieczytalności, a ja mówię o ograniczeniu mocy aktów prawnych. Np podział na powiaty w całym KS to nieporozumienie niech sobie jest w prowincjach ale czemu w kk?


Chodziło o to, by obszary podmiejskie nie leżały odłogiem, miały konkretnych, „bliskich” gospodarzy w postaci naczelników miejscowości–powiatów (a pamiętajmy, że jednak tego typu rzeczy warto oprogramować, a to z kolei warunkuje pewne ograniczenia jeżeli idzie o swobodę rozstrzygania tej materii na innym szczeblu; napisać można na papierze wszystko, ale z tego nie wynika, że urzędnik X dostanie powiadomienie Y, dzięki czemu będzie mógł zrobić Z — dla przykładu).

Jednakże, projekt może i był dobry, ale tak na około dziesięć razy więcej aktywnych obywateli, niż mamy obecnie.

Marcel Hans wrote:Ale dlaczego WKW nie założy, iż można by wprowadzić drogę od samorządu do centrali? Bo obecnie jest wędrówka z dwóch stron... Jeśli by samorządowcy (ludzie z doświadczeniem samorządowym) mogli tylko pełnić rolę w centrali to już by powstała pewna konkurencja.


Przecież nikt im nie zabrania…?
(—) pmk
Piotr Mikołaj
 
Posts: 96
Joined: 01 Sep 2009 09:15

Re: Rewolucja (no ewolucja) w KS?

Postby Marcel Hans » 11 Sep 2009 20:46

No cóż, WKW musi wybaczyć opóźnienie w odpisywaniu, jednak jest to debata dla mnie istotna i pisanie w biegu byłoby szkodliwe dla niej i dla mnie.

Piotr Mikołaj wrote:(1) Pełna zgoda. Moim programem nie jest przecież likwidacja samorządów, a „normalizacja” ich rozmiarów i zadań do faktycznie odpowiadających naszym potrzebom. Co więcej, właśnie dlatego, że zależy m.in. mi na tym, by było łatwiej rozpocząć życie w rzeczypospolitej, chcę doprowadzić do uproszczenia ustroju tak, by a) tę własną grupę można było łatwiej odnaleźć (20 powiatów wcale nie ułatwia wyboru…), b) można było z nią faktycznie nawiązać kontakt (mniejsza liczba miejsc publicznych).

20 powiatów to nie okłamujmy się Wasz wymysł w Grodzisku, ja opowiadam się za kk i prowincjami. Mniejsza liczba miejsc publicznych? Przecież ich jest tylko dużo w TerKorze! U nas jest jedno, więc co tu zmniejszać?

Piotr Mikołaj wrote:(2) Będę co do zasady twierdził, że rzecz jest w radykalnym ograniczeniu i uproszczeniu przepisów — a nie w podejściu do ich wykonywania. Na szczeblu centralnym bywa z nim tragicznie (jak jest w samorządach: nie wiem), co koniec końców prowadzi do sytuacji, w której przepisy nie cieszą się takim poważaniem, jak powinny. Skoro same władze ich nie wykonują…

A ja będę bronił tezy, że problemy zaczynają się tam gdzie zaczyna się kontakt prawa z człowiekiem. Prawo powinno być proste, ale powinno się przede wszystkim przy jego wykonywaniu patrzeć na dobro społeczne, a nie porządek prawny.

Piotr Mikołaj wrote:(4) A dlaczego nie? Toruń jest zasadniczo różny od, dajmy na to, Katowic — a w tym samym czasie wybory ma. Osobiście nie widzę związku między poczuciem tożsamości lokalnej a kalendarzem wyborczym.

WKW wybaczy,ale osobiście mieszkam koło Katowic, w Toruniu nigdy nie byłem, jednak troszkę czytuję. Nie mogę sobie przypomnieć tego okresu kiedy to Toruń był oddzielnym od Polski państwem tak samo Katowice (przypominam Księstwa Śląskie to na Górnym Śląsku - Opolskie, Cieszyńskie, Bytomskie)

Można prosić o rozwinięcie tej tezy? Moim zdaniem patrząc z boku, można by odnieść wrażenie, że Sarmacja składa się w istocie z wielu zupełnie od siebie różnych, i w znacznym stopniu działających obok siebie, krajów.

Otóż ja mówię o większej federalizacji, a nie o braku spójności społecznej. Nie moją winą jest przecież, że zaniedbano procesów integracyjnych.

Piotr Mikołaj wrote:Chodziło o to, by obszary podmiejskie nie leżały odłogiem, miały konkretnych, „bliskich” gospodarzy w postaci naczelników miejscowości–powiatów (a pamiętajmy, że jednak tego typu rzeczy warto oprogramować, a to z kolei warunkuje pewne ograniczenia jeżeli idzie o swobodę rozstrzygania tej materii na innym szczeblu; napisać można na papierze wszystko, ale z tego nie wynika, że urzędnik X dostanie powiadomienie Y, dzięki czemu będzie mógł zrobić Z — dla przykładu).


Podmiejskie? Nie można tworzyć miliona szczebli samorządu. Tylko centrala i tylko kraj, a reszta na zasadzie jak kto chce i może.

WKW wybaczy, ale rozmowa się rozmyła, może WKW podsumuje Wasze postulaty?
Marcel v-hr. Hans
- I Prezydent Rzeczpospolitej!

Śmierć jest życiem, a życie śmiercią......
User avatar
Marcel Hans
Członek SPP
 
Posts: 8061
Joined: 23 Feb 2009 14:28
Location: Rottera/ Śląsk

Re: Rewolucja (no ewolucja) w KS?

Postby Piotr Mikołaj » 11 Sep 2009 21:06

Marcel Hans wrote:20 powiatów to nie okłamujmy się Wasz wymysł w Grodzisku, ja opowiadam się za kk i prowincjami. Mniejsza liczba miejsc publicznych? Przecież ich jest tylko dużo w TerKorze! U nas jest jedno, więc co tu zmniejszać?


1. Niezmiennie będę powtarzał, że reformę powiatową wprowadzono, gdy Rzeczpospolita Sclavinii i Trizondalu od dawna była w rzeczypospolitej sarmackiej. Więc jaki „nasz”? Procedury zmiany konstytucji jako jedyne w ogóle wymagają zapewnienia obywatelom możliwości udziału w debacie. Taka debata miała miejsce — http://fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f=30&t=300 — i jakiekolwiek głosy sprzeciwu wobec idei powiatów nie padły. I choć biję się w pierś, bo za powiatami głosowałem, tego rodzaju krytykę ze strony WKW, który nie zabrał głosu wtedy, gdy był na to najwłaściwszy czas, uznaję za nieuprawnioną. Niemniej jednak, cieszę się, że zgadzamy się co do celu, czyli likwidacji powiatów.

2. Pisałem dużo wcześniej (1 września), że postulat mniejszej liczby miejsc publicznych nie odnosi się do Rzeczypospolitej Sclavinii i Trizondalu, cytuję „mój program zakłada jedno miejsce publiczne na domenę (i ponownie, w przypadku RSiT ten stan rzeczy już ma miejsce)”.

Marcel Hans wrote:A ja będę bronił tezy, że problemy zaczynają się tam gdzie zaczyna się kontakt prawa z człowiekiem. Prawo powinno być proste, ale powinno się przede wszystkim przy jego wykonywaniu patrzeć na dobro społeczne, a nie porządek prawny.


Z uwagi na to, że wkraczamy tu na pole filozofii państwa i prawa, pozwolę sobie ten wątek pominąć.

Marcel Hans wrote:
Piotr Mikołaj wrote:(4) A dlaczego nie? Toruń jest zasadniczo różny od, dajmy na to, Katowic — a w tym samym czasie wybory ma. Osobiście nie widzę związku między poczuciem tożsamości lokalnej a kalendarzem wyborczym.

WKW wybaczy,ale osobiście mieszkam koło Katowic, w Toruniu nigdy nie byłem, jednak troszkę czytuję. Nie mogę sobie przypomnieć tego okresu kiedy to Toruń był oddzielnym od Polski państwem tak samo Katowice (przypominam Księstwa Śląskie to na Górnym Śląsku - Opolskie, Cieszyńskie, Bytomskie)


Nie bez powodu mówi się o torunianach „krzyżacy”. :-) Prusy Królewskie również cieszyły się autonomią.

Marcel Hans wrote:
Można prosić o rozwinięcie tej tezy? Moim zdaniem patrząc z boku, można by odnieść wrażenie, że Sarmacja składa się w istocie z wielu zupełnie od siebie różnych, i w znacznym stopniu działających obok siebie, krajów.

Otóż ja mówię o większej federalizacji, a nie o braku spójności społecznej. Nie moją winą jest przecież, że zaniedbano procesów integracyjnych.


Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie podejmowania procesów integracyjnych przy jednoczesnym jeszcze dalej idącym ograniczaniu kompetencji wspólnych władz. Albo integracja — i wspólne decydowanie o wspólnych sprawach, albo dezintegracja — i każdy działa na własną rękę. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że jest to daleko idące uproszczenie, ale opowiadam się zdecydowanie za pierwszym wariantem.

Marcel Hans wrote:WKW wybaczy, ale rozmowa się rozmyła. Dostałem wiadomości, że już nie chcecie wyborów w tym samym terminie wszędzie, czy to prawda?


To nie jest kwestia tyle „chcenia” (ponieważ prywatnie opowiadam się za jednoczesnymi wyborami), co tego, że nie ma najmniejszego sensu forsowanie jednego z najmniej istotnych elementów programu wbrew stanowisku samych zainteresowanych. :-)
(—) pmk
Piotr Mikołaj
 
Posts: 96
Joined: 01 Sep 2009 09:15

Re: Rewolucja (no ewolucja) w KS?

Postby Marcel Hans » 11 Sep 2009 21:29

Piotr Mikołaj wrote:1. Niezmiennie będę powtarzał, że reformę powiatową wprowadzono, gdy Rzeczpospolita Sclavinii i Trizondalu od dawna była w rzeczypospolitej sarmackiej. Więc jaki „nasz”? Procedury zmiany konstytucji jako jedyne w ogóle wymagają zapewnienia obywatelom możliwości udziału w debacie. Taka debata miała miejsce — http://fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f=30&t=300 — i jakiekolwiek głosy sprzeciwu wobec idei powiatów nie padły. I choć biję się w pierś, bo za powiatami głosowałem, tego rodzaju krytykę ze strony WKW, który nie zabrał głosu wtedy, gdy był na to najwłaściwszy czas, uznaję za nieuprawnioną. Niemniej jednak, cieszę się, że zgadzamy się co do celu, czyli likwidacji powiatów.


Szczerze mówiąc to RSiT było w KS, ba w KS powstało, jednak dlaczego o pomysł powiatów nie zapytano samych kk i prowincji wprost? Nie wziąłem udziału, nie potrafię obecnie powiedzieć dlaczego. Jednak nie okłamujmy się,mój głos i tak niewiele by znaczył dla ludzi sarmackiej polityki.

Piotr Mikołaj wrote:Nie bez powodu mówi się o torunianach „krzyżacy”. Prusy Królewskie również cieszyły się autonomią.

WKW, lecz czy aby porównanie WKW nie wybiega poza temat? Prusy Królewskie to nic innego jak poprzednik Prus, dalej idąc Niemiec. A RSiT to nic innego jak następca niegdyś niezwiązanego z KS Trizondalu i Sclavinii.

Piotr Mikołaj wrote:Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie podejmowania procesów integracyjnych przy jednoczesnym jeszcze dalej idącym ograniczaniu kompetencji wspólnych władz. Albo integracja — i wspólne decydowanie o wspólnych sprawach, albo dezintegracja — i każdy działa na własną rękę. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że jest to daleko idące uproszczenie, ale opowiadam się zdecydowanie za pierwszym wariantem.

No cóż jestem zdania, że kwestia integracji nie leży w aktach prawnych, a w ludziach...

Na koniec mam pytanie: co SRU może zaproponować ws. samorządów RSiT? Bo się rozmyła na prawdę dyskusja.
Marcel v-hr. Hans
- I Prezydent Rzeczpospolitej!

Śmierć jest życiem, a życie śmiercią......
User avatar
Marcel Hans
Członek SPP
 
Posts: 8061
Joined: 23 Feb 2009 14:28
Location: Rottera/ Śląsk

Re: Rewolucja (no ewolucja) w KS?

Postby Piotr Mikołaj » 11 Sep 2009 22:29

Marcel Hans wrote:
Piotr Mikołaj wrote:1. Niezmiennie będę powtarzał, że reformę powiatową wprowadzono, gdy Rzeczpospolita Sclavinii i Trizondalu od dawna była w rzeczypospolitej sarmackiej. Więc jaki „nasz”? Procedury zmiany konstytucji jako jedyne w ogóle wymagają zapewnienia obywatelom możliwości udziału w debacie. Taka debata miała miejsce — http://fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f=30&t=300 — i jakiekolwiek głosy sprzeciwu wobec idei powiatów nie padły. I choć biję się w pierś, bo za powiatami głosowałem, tego rodzaju krytykę ze strony WKW, który nie zabrał głosu wtedy, gdy był na to najwłaściwszy czas, uznaję za nieuprawnioną. Niemniej jednak, cieszę się, że zgadzamy się co do celu, czyli likwidacji powiatów.


Szczerze mówiąc to RSiT było w KS, ba w KS powstało, jednak dlaczego o pomysł powiatów nie zapytano samych kk i prowincji wprost? Nie wziąłem udziału, nie potrafię obecnie powiedzieć dlaczego. Jednak nie okłamujmy się,mój głos i tak niewiele by znaczył dla ludzi sarmackiej polityki.


Powiaty były tylko jednym z elementów całej reformy — zmiany konstytucji oraz ustawy konstytucyjnej o krajach Korony i samorządach. Skoro do udziału w debacie zaproszono wszystkich obywateli, to przecież także (zwłaszcza?) przedstawicieli domen. Co więcej, w znacznym stopniu reforma inspirowana była przez jedną z nich — Teutonię. Absolutnie nie zgadzam się z tezą o niewielkim znaczeniu głosu. WKW najzupełniej niesłusznie wyobraża sobie jakiś szklany sufit istniejący między domenami a władzami centralnymi. A wszak mówi reklama, że „aby wygrać, trzeba grać”. :-)

Marcel Hans wrote:
Piotr Mikołaj wrote:Nie bez powodu mówi się o torunianach „krzyżacy”. Prusy Królewskie również cieszyły się autonomią.

WKW, lecz czy aby porównanie WKW nie wybiega poza temat? Prusy Królewskie to nic innego jak poprzednik Prus, dalej idąc Niemiec. A RSiT to nic innego jak następca niegdyś niezwiązanego z KS Trizondalu i Sclavinii.


Wybiega w równym stopniu, co porównanie WKW. Z dzisiejszego punktu widzenia zarówno księstwa śląskie, jak i Prusy Królewskie, są w praktyce tak samo odległą historią. Tytułem prawdy historycznej jedynie prostuję, iż protoplastą Królestwa Prus były Prusy Książęce. Prusy Królewskie należały do Korony aż do rozbiorów.

Marcel Hans wrote:
Piotr Mikołaj wrote:Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie podejmowania procesów integracyjnych przy jednoczesnym jeszcze dalej idącym ograniczaniu kompetencji wspólnych władz. Albo integracja — i wspólne decydowanie o wspólnych sprawach, albo dezintegracja — i każdy działa na własną rękę. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że jest to daleko idące uproszczenie, ale opowiadam się zdecydowanie za pierwszym wariantem.

No cóż jestem zdania, że kwestia integracji nie leży w aktach prawnych, a w ludziach...


Oczywiście, że w ludziach! Ale mechanizmy ustrojowe mogą albo prowadzić do tego, że ludzie są skłaniani do wspólnych dyskusji, projektów, działania albo przeciwnie — kreować taki stan rzeczy, w którym owa współpraca w najlepszym razie nie jest konieczna (a mamy przecież w naszą naturę wpisaną tendencję do tworzenia własnych, zamkniętych grup). W pełni zdaję sobie sprawę z tego, że moje propozycje stanowią formę „miękkiego” nacisku — ale nie większym stopniu, co wspólny system ewidencji mieszkańców, którego zasadności chyba nikt rozsądny nie podważa.

Marcel Hans wrote:Na koniec mam pytanie: co SRU może zaproponować ws. samorządów RSiT? Bo się rozmyła na prawdę dyskusja.


Nie tyle może w sprawie samorządów, co bardziej ogólnie — co by się zmieniło (w kolejności dowolnej).

1. Likwidacja powiatów (i innych szczebli władzy publicznej). Władze RSiT jako jedyny szczebel władzy na obszarze rzeczypospolitej (aktywność w miejscowościach w zasadzie nie ma sensu z uwagi na to, że audytorium jest ograniczone; wyłącznie domeny są w stanie samodzielnie zapewnić sobie aktywność — to wynika wprost z ilości aktywnych mieszkańców i nie ma sensu zaklinać rzeczywistości). Co nie wyklucza, rzecz jasna, tego, by rejencje czy miejscowości widniały np. na mapach. Chodzi o unormowanie stanu faktycznego, a nie sfery „narracji”.

2. Likwidacja zameldowania w miejscowościach. Wszyscy mieszkańcy RSiT widnieliby w ewidencji wyłącznie jako mieszkańcy domeny (w praktyce jest to zabieg czysto „psychologiczny”, mający na celu położenie wyraźnego akcentu na domenę jako całość; to w domenach powinna się skupiać aktywność i do domen jako całości być adresowana). We wniosku imigracyjnym wybierałoby się wyłącznie domenę (sam wniosek byłby zaś zasadniczo uproszczony, ale to już kwestia pragmatyczna, a nie programowa).

3. Lista kompetencji i zadań wszystkich domen zostałaby precyzyjnie określona. Z jednej strony oznacza to, oczywiście, że pewne zagadnienia, którymi teraz potencjalnie (co wyraźnie zaznaczam, potencjalnie) mogą się zajmować, stałyby się sferą zadań władz centralnych. Z drugiej jednak — co jest ważniejsze — tego rodzaju konkretna lista byłaby konkretnym drogowskazem dla działań władz domen. Obejmowałaby ona m.in. wewnętrzny ustrój, funkcjonowanie instytucji, zarządzanie miejscami publicznymi, stanowienie własnych przepisów porządkowych i ich egzekwowanie, szeroko rozumianą działalność kulturalną i sportową, ochronę dziedzictwa narodowego, opiekę nad nowymi mieszkańcami, decydowanie w sprawach gospodarki i podatków w ramach widełek określonych ustawą (to, rzecz jasna, gdy system będzie w ogóle działał…), obywatelstwa lokalnego etc.

4. Co do zasady, chodzi jednak o to, aby włączyć Sclavińczyków, Trizondalczyków i Pięciopolan (a także Baridajczyków, Gellończyków, Teutończyków…) w ogólnosarmackie życie publiczne. Z pożytkiem tak dla rzeczypospolitej sarmackiej jako całości, jak i każdej z domen — bo najprościej rzecz ujmując, ciekawie zaczyna robić się wtedy, gdy są różnice zdań, a te poniżej „centrali” są mało widoczne. Fajniej jest, gdy coś się robi dla większej grupy ludzi i lepiej dla samych domen, bo mogą się chwalić swoją przewagą nad innymi. Tu będę twierdził z całą mocą, że obecny model zupełnie nie zachęca do twórczej i ciekawej konkurencji. Niby nic nie stoi formalnie na przeszkodzie, ale jednak każdy sobie rzepkę skrobie.

5. Co z praktycznego punktu widzenia może najmniej istotne, ale jednak — liczba aktów prawnych, które w ten czy inny sposób dotykałyby funkcjonowania władz RSiT (tu jest, trochę tylko nieaktualna lista: http://bip.sarmacja.org/samorzad) zostałaby zredukowana, a one same — uproszczone do minimum. Chodzi o ułatwienie nam wszystkim życia i zaprzestanie grzebania się w papierkach, a skupienie na tym, co jest naprawdę ważne/ciekawe.

6. Wprowadzenie, po rzeczowej debacie (aby nie powtarzać błędów ś+p rankingu miejscowości), rankingu domen. Pozytywna konkurencja.

7. Zintegrowanie miejsc publicznych domen ze stroną główną Księstwa Sarmacji. Prawne zagwarantowanie domenom możliwości reklamowania ich inicjatyw w pasku dużych bannerów. Wsparcie techniczne dla oficjalnych serwisów internetowych domen agregowanych na stronie głównej. Podsumowując, jak największy obieg łatwo dostępnej informacji o tym, co dzieje się we wszystkich częściach rzeczypospolitej sarmackiej.

8. Obowiązkowe dyskusje w gronie wszystkich obywateli przed wydaniem ustaw, dekretów i rozporządzeń (dopiero ostatni rząd, w ramach niewążącej prawnie deklaracji politycznej, wprowadził je w odniesieniu do rozporządzeń).

Otwarcie przyznaję, że program jest w większym stopniu adresowany do obywateli (to z ich punktu widzenia ma być ciekawie), a nie do samorządów (których funkcjonowanie jest tu podporządkowane interesom mieszkańców, nie odwrotnie). Jak to się ładnie mówi, przede wszystkim człowiek. :-)
(—) pmk
Piotr Mikołaj
 
Posts: 96
Joined: 01 Sep 2009 09:15

Re: Rewolucja (no ewolucja) w KS?

Postby Marcel Hans » 13 Sep 2009 20:45

Piotr Mikołaj wrote:Powiaty były tylko jednym z elementów całej reformy — zmiany konstytucji oraz ustawy konstytucyjnej o krajach Korony i samorządach. Skoro do udziału w debacie zaproszono wszystkich obywateli, to przecież także (zwłaszcza?) przedstawicieli domen. Co więcej, w znacznym stopniu reforma inspirowana była przez jedną z nich — Teutonię. Absolutnie nie zgadzam się z tezą o niewielkim znaczeniu głosu. WKW najzupełniej niesłusznie wyobraża sobie jakiś szklany sufit istniejący między domenami a władzami centralnymi. A wszak mówi reklama, że „aby wygrać, trzeba grać”.

Ja proponuję WKW jedynie wprowadzenie obowiązkowego zapytania do samorządów (ich władz).

Piotr Mikołaj wrote:Wybiega w równym stopniu, co porównanie WKW. Z dzisiejszego punktu widzenia zarówno księstwa śląskie, jak i Prusy Królewskie, są w praktyce tak samo odległą historią. Tytułem prawdy historycznej jedynie prostuję, iż protoplastą Królestwa Prus były Prusy Książęce. Prusy Królewskie należały do Korony aż do rozbiorów.

Tak, ale Trizondal, Sclavinia to już nie tak odległa historia. To Prusy Książęce czy Królewskie? Bo to chyba różne okresy były ;)

Piotr Mikołaj wrote:1. Likwidacja powiatów (i innych szczebli władzy publicznej). Władze RSiT jako jedyny szczebel władzy na obszarze rzeczypospolitej (aktywność w miejscowościach w zasadzie nie ma sensu z uwagi na to, że audytorium jest ograniczone; wyłącznie domeny są w stanie samodzielnie zapewnić sobie aktywność — to wynika wprost z ilości aktywnych mieszkańców i nie ma sensu zaklinać rzeczywistości). Co nie wyklucza, rzecz jasna, tego, by rejencje czy miejscowości widniały np. na mapach. Chodzi o unormowanie stanu faktycznego, a nie sfery „narracji”.

1. WKW, czyli rozumiem później przejdziemy od rankingu miejscowości do rankingu domen?

2. Pełna zgoda.

Piotr Mikołaj wrote:3. Lista kompetencji i zadań wszystkich domen zostałaby precyzyjnie określona. Z jednej strony oznacza to, oczywiście, że pewne zagadnienia, którymi teraz potencjalnie (co wyraźnie zaznaczam, potencjalnie) mogą się zajmować, stałyby się sferą zadań władz centralnych. Z drugiej jednak — co jest ważniejsze — tego rodzaju konkretna lista byłaby konkretnym drogowskazem dla działań władz domen. Obejmowałaby ona m.in. wewnętrzny ustrój, funkcjonowanie instytucji, zarządzanie miejscami publicznymi, stanowienie własnych przepisów porządkowych i ich egzekwowanie, szeroko rozumianą działalność kulturalną i sportową, ochronę dziedzictwa narodowego, opiekę nad nowymi mieszkańcami, decydowanie w sprawach gospodarki i podatków w ramach widełek określonych ustawą (to, rzecz jasna, gdy system będzie w ogóle działał…), obywatelstwa lokalnego etc.

3. A teraz są jakieś problemy kompetencyjne? Czy samorządy nie wiedzą co mogą?

Co do reszty to raczej pełna zgoda ;)
Marcel v-hr. Hans
- I Prezydent Rzeczpospolitej!

Śmierć jest życiem, a życie śmiercią......
User avatar
Marcel Hans
Członek SPP
 
Posts: 8061
Joined: 23 Feb 2009 14:28
Location: Rottera/ Śląsk

PreviousNext

Return to Wydarzenia w RSiT

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest

cron