Słuchajcie niestety zauważyłem, że wielu z Was nie do końca rozumie ideę kolegialności w Rzeczpospolitej. Muszę z przykrością powiedzieć, że egzamin oblali wszyscy Ci, którzy słysząc słowo "rada" bądź "kolegialność" są przeciw. http://federacja.sarmacja.org/forum/viewtopic.php?f=142&t=1361 tutaj wszystko opisałem, żeby nie było, że mówię bez kontekstu.
Idea kolegialności to nic innego jako wytworzenie systemu przekazywania uprawnień organom niższej administracji i to organom działających kolegialnie. To po prostu nic innego jak dekoncentracja władzy (nie mylić z decentralizacją broń Boże!). Nie jest to wprowadzenie jakiś rządów rad, bo najwyższą władzę ma ciągle Izba Narodów i Rząd. Nie jest to także odwzorowywanie systemu Księstwa Trizondalu, gdzie istniała przecież monarchia ani Rzeczpospolitej Sclavińskiej, która była scentralizowana i skoncentrowana.
Jeśli już wiecie co to jest (albo czym nie jest) to teraz kilka przykładów działania wraz z omówieniem (oderwanie od realiów):
PRZYKŁAD PIERWSZY:
=Przykład
Nowy Kotwicz jest miastem nieaktywnym, jednak znajduje się Pan Adam i Pani Henryka. Pan Adam prowadzi Filharmonie, Pani Henryka Koło Gospodyń. Oboje robią bardzo wiele dla miasta, ale żadne z nich nie odważy się zostać burmistrzem (nie chce, nie może itd.) wówczas na mocy prawa powołują oni np. Radę Miejską, która z mocy prawa ma takie sama kompetencje jak burmistrz, a więc sprawują oni władzę burmistrzowską kolegialnie, przez głosowania. Warto dodać, że do rady może zgłosić się każdy.
=Omówienie
Początkowo NK jest nieaktywny. Znajdują się ludzie i chcą coś robić, ale np zmiana cen działek wymaga burmistrza i postanowienia więc powołując radę mogą już je wydać, a powołanie rady to w sumie założenie tematu lub działu. Jeśli znajdzie się ktoś chętny na burmistrza to Prezydent lub ktoś inny go powoła, a rada się rozwiąże. Jeśli rada szybko przestanie być aktywna to nie trzeba jakiś aktów prawnych na stwierdzenie tego, po prostu jak ktoś aktywny się pojawi to znowu może zostać zaktywizowana, a Nowy Kotwicz nic nie straci, w najgorszym wypadku może być nieaktywny tak jak przed powstaniem rady.
PRZYKŁAD DRUGI:
= Przykład
Minister Skarbu i Administracji ma obowiązek nadzorowania PAI, jednak z jakiś przyczyn PAI nie działa. Znajdują się jednak ludzie chętni od czasu do czasu coś napisać, więc powołują np Radę Redaktorską (z mocy prawa) i to przez nią powołują pracowników, sami się kontrolują, ustalają pensje (w porozumieniu z ministrem) itd.
= Omówienie
PAI i tak jest nieaktywne więc nawet jak Rada Redaktorska będzie nieaktywna nikt nic nie traci. Nie trzeba nic rozwiązywać. To przykład bardziej złożony, jednak tak samo można np z innymi instytucjami państwowymi. Ba można nawet iść dalej i stworzyć Radę na nieaktywne ministerstwo.
PRZYKŁAD TRZECI:
= PRZYKŁAD
Prezydent z jakiś powodów jest nieaktywny i nie powołuje chętnych na burmistrzów oraz nie nadaje obywatelstwa RSiT mimo, że takie się należy. Wówczas Izba Narodów otrzymuje takie kompetencje (jeśli nie ma jeszcze Wice) i wszystko na powrót działa.
= Omówienie
Izba Narodów przestaje działać tylko wtedy kiedy nie ma Przewodniczącego ani jego zastępcy albo większości Przedstawicieli - to trudno spełnić.
Może przykłady nie są najbardziej trafne, ale można je odnieść do wszystkiego. Wystarczy odpowiednio pomyśleć, a to przecież nie boli! Oczywiście nad wszystkim będą czuwać dalej organy wyższe. Jednak co jest łatwiej? Powołać prawnie burmistrza, ale najpierw znaleźć osobę na to stanowisko chętną i zdolną czy może zawiązać (nie trzeba aktu prawnego osobnego) radę, która złoży się np z jednego człowieka umiejącego robić strony i chcącego je aktualizować, jednego człowieka mającego czas na tworzenie aktów prawnych dot. miasta itd? Zastanówmy się...


