Drogie Sarmatki,
Drodzy Sarmaci,
Nie jest dla Was żadną tajemnicą, że stan państwowości sarmackiej
przechodzi bodaj największą zapaść w całej 7-letniej historii
Księstwa. Nikt nawet nie stara się ukrywać, że nie działają poprawnie
organa władzy państwowej, instytucje kulturalne, a na horyzoncie nie
widać ani jednego promienia zbawczego światła nowej inicjatywy.
Nawet stanowiące niegdyś podporę Sarmacji samorządy rachitycznie
zmierzają ku naturalnej śmierci. Nie jest to jednak najgorsze.
Najbardziej przybijająca jest permanentna stagnacja życia politycznego
i wszechobecne zniechęcienie tak do sprawowania władzy, jak i
mikronacji samej w sobie.
Po takim opisie sytuacji nie zaskoczy chyba nikogo zapowiedź, że
dłużej na Sarmację w tym stanie patrzeć nie mogę i nie chcę, a czuję
się zobowiązany -- a co więcej, bardzo chcę -- podjąć kroki ku
diametralnej zmianie obecnego stanu rzeczy w naszym, wspólnym
Państwie.
Ad rem. Wczoraj powołałem nowy Rząd pod przewodnictwem baroneta
Szymona Nowickiego. Życzę mu wiele zapału do pracy i uzyskania wotum
zaufania od Narodu Sarmackiego. Powołanie nowej administracji jest
koniecznością w obliczu tego, o czym obwieszczać będzie niniejsza
proklamacja.
Pierwsza decyzja, jaką dziś podjąłem i zrealizowałem jest spowodowana
-- w pewnej mierze -- aspektem demograficznym problemów, z jakimi dziś
muszą zmierzyć się Sarmaci. Skostnienie i żałosny obraz, jaki wyłania
się z obserwacji jakości i natężenia działań politycznych w Księstwie
doprowadził mnie do przemyśleń, których konkluzją jest konieczność
stworzenia trwałego i silnego podziału.
Szczęśliwe kółko wzajemnej adoracji i załatwiania wszelkich spraw "na
prywatnym kanale" urzęduje już wystarczająco długo (do czego też się
przyczyniłem, nad czym ubolewam) i uważam, że przyszedł najwyższy czas
na to, aby to urzędowanie trwale zakończono. Dlatego też wiedząc, jaki
wpływ na Sarmację miały, mają i mieć będą osoby wyjątkowo niezależne i
charakterystyczne, postanowiłem wybaczyć winy i darować karę banicji
nałożoną w moim imieniu przez Sąd Krajowy na pana Roberta
Czekańskiego. Będzie to dla wielu osób decyzją bezmała zaskakującą,
zapewniam jednak -- że nie pierwszą i nie ostatnią dzisiaj.
To nie wszystko. Przez ostatnie dni konsekwentnie dokonywałem
przeglądu osób, które w myśl przepisów ustaw winny stracić
obywatelstwo sarmackie. W rejestrach pozostało, około, 70 obywateli
sarmackich. Zgodnie z współczynnikiem określonym w Ordynacji Wyborczej
do Izby Poselskiej, z chwilą zarządzenia nowych wyborów Naród wybierze
3 przedstawicieli. Prawdziwie aktywnych obywateli jest jeszcze mniej.
Prowadzi to do konkluzji, skądinąd oczywistej, że jest źle.
Postanowiłem, że zamiast nieustannego powtarzania
"jest źle, coś trzeba zrobić",
"stan państwa jest katastrofalny, jest to spowodowane wieloma
czynnikami"
i uwypuklania swojej "bezwładności" -- mówię temu wszystkiemu dość i
podejmę konkretne decyzje.
Oprócz pozostawienia w gronie obywateli sarmackich osób tylko
aktywnych lub częściowo aktywnych i ogłoszenia darowania win jednemu z
Sarmatów, doszedłem do przemyślanego i głęboko rozważonego wniosku, że
rolą Korony powinno być wprowadzenie na terenie całej Rzeczypospolitej
Sarmackiej STANU WYJĄTKOWEGO.
Zamiast przeciągać debaty o kryzysie i kształcie Sarmacji w bliżej
nieokresloną nieskończoność, rozstrzygnąłem na korzyść jednego,
szybkiego cięcia. W Sejmie starałem się wyłożyć dokładnie i rzeczowo,
dlaczego system automatycznej gospodarki powinien jak najszybciej
wrócić do działania i w jaki sposób. Przyjmuję odmowę posłów i
senatorów z szacunkiem, jednocześnie chcąc w dobrej wierze zauważyć,
że od odrzucenia projektu, jaki zaproponowałem Izbom Połączonym mija
już drugi miesiąc, a szybkie uruchomienie systemu jak miało nastąpić,
tak nie nastąpiło. Jeżeli Korona ma być ostatecznym gwarantem
ciągłości państwa, to na pewno jest to moment, w którym dalsze
czekanie na reakcję innych organów władzy byłoby tylko stratą czasu.
Zadecydowałem o przeprowadzeniu w ramach stanu wyjątkowego zmian,
jakie postulowałem 29 października przed Izbami Sejmu. W tym celu
zawiesiłem niektóre z konstytucyjnie gwarantowanych wolności, ponownie
postulując, że innej drogi prowadzącej do pomyślnego rozwoju
sarmackiej gospodarki nie widzę. Jeżeli zaś niektórzy z Was boją się o
jutrzejszy teleranek -- będzie. Cenzury prewencyjnej i ograniczania
wolności słowa lub przekonań w żadnym stopniu nie przewiduje się.
Podczas debaty nad zmianami w gospodarce pojawiły się postulaty
dodatkowych reform, które to jednak mogą być bez obaw przeprowadzone w
drodze standardowego aktu normatywnego wydanego przez władzę
wykonawczą lub ustawodawczą. Ja chcę postawić wyłącznie fundamenty.
W obliczu zmian sięgających pryncypiów państwowości sarmackiej uznałem
za słuszne stworzenie okazji do wybrania nowej, reprezentatywnej Izby
Poselskiej. Uważam, że po przeprowadzonych w warunkach poważnego
kryzysu Sarmacji zmianach należy dać Wam -- jako Suwerenowi -- możliwość
wypowiedzenia się i podjęcia decyzji, w jaką stronę powinien pójść po
stanie wyjątkowym nasz Kraj. Mając to na uwadze, na mocy szczególnych
przepisów skróciłem kadencję Izby Poselskiej i przygotowałem grunt pod
zarządzenie nowych wyborów. Ponieważ wybór 3 posłów byłby rażąco
nieodpowiadający charakterowi Państwa, powołując się na te same
klauzule przewiduję określenie większej liczby reprezentantów.
W związku ze skróceniem kadencji Izby Poselskiej i koniecznością
uzyskania przez nowopowołany Rząd legitymacji do sprawowania władzy,
zarządziłem referendum państwowe w sprawie udzielenia Rządowi wotum
zaufania. Odbędzie się ono kilka dni po upływie terminu przewidzianego
na złożenie expose przez nowego Kanclerza.
/////////////////
Drogie Sarmatki, Drodzy Sarmaci,
Niemalże wszystkie z powyższych decyzji podejmuję po głębokim
przemyśleniu wszystkich za i przeciw. Zdaję sobie jednak sprawę z
tego, jak wielkie brzemię w obecnym, skostniałym układzie politycznym
będzie stanowiło zdecydowane skorzystanie z szczególnych uprawnień,
jakie w chwilach zagrożenia istnienia Państwa daje mi Konstytucja
Księstwa Sarmacji. Jako Książę jestem zobowiązany stawiać na pierwszym
miejscu dobro Korony i Narodu oraz harmonię pomiędzy ośrodkami
suwerennej władzy.
Dlatego też uznałem, że -- jeżeli nie chcemy spięć pomiędzy Suwerenami,
a znając poglądy niektórych jednostek, na takie spięcie mogłoby się
wkrótce zanosić-- moje miejsce powinien zająć Następca posiadający
możliwie szerokie poparcie społeczne.
W ciągu najbliższej godziny wyślę do Marszałka Izby Senatorskiej AKT
MOJEJ ABDYKACJI wraz z adnotacją, iż nie pozostawiam po sobie
legalnego potomka uprawnionego do odziedziczenia tronu oraz nie
namaściłem na mocy własnej decyzji kolejnego Suwerena i reprezentanta
Korony. Summa summarum, na mocy praw sukcesji Księstwa Sarmacji
odbędzie się procedura wolnej elekcji.
Przyszły Monarcha swą władzę obejmie nie z nadania poprzedniego
Księcia, a z woli Narodu. Będzie on również musiał podjąć decyzje o
przyszłym kształcie rządu i organów wyłanianych demokratycznie,
kierunkach i organizacji polityki zagranicznej, zastanowić się nad
wymiarem korzystania ze swych konstytucyjnych, ustawowych i
zwyczajowych uprawnień, przedyskutować ze Szlachtą Sarmacką wymiar jej
przywilejów, wspomóc Naród w procesie decyzji nad stanem gospodarki
oraz kształtem struktury samorządowej, zaopiekować się realnymi
środkami finansowymi i, co równie istotne, zapewnić realizację
tradycyjnego Zjazdu Sarmatów. Przyszli kandydaci do Tronu niech zdają
sobie sprawę, że czeka ich wiele problemów do rozwiązania i osobistych
wyrzeczeń, ale - być może, w przypadku pozytywnego rozwoju wydarzeń -
również ogrom satysfakcji.
W stosunku do przyszłego Księcia Sarmacji nie chcę ani nie mogę być
zawadą, odniesieniem lub porównaniem. Rolą księcia-seniora jest usunąć
się w cień i nieeksponowania swojej roli w przyszłości. Nowy Monarcha
powinien rozpocząć rządy w atmosferze zaufania do Jego osoby i
poczucia samodzielności oraz osobistej odpowiedzialności za wszystkie
podejmowane przez siebie decyzje. Niech tak się stanie.
W Wasze ręce powierzam dalsze losy Sarmacji.
Krótko mówiąc władca abdykuje, wprowadza się równość w libertach i ziemi. Pierwsze mnie smuci, drugie cieszy.





