Konstantyn Geralt Stratosławski - kącik poetycki

Konstantyn Geralt Stratosławski - kącik poetycki

Postby Guedes de Lima » 04 Jan 2010 12:57

Głupota

Nie żałuję Ci tych włosów
Bo niczym mi one nie zawiniły
Nie oskarżę Twoich ust
Bo nie to mnie przeraża
Nie zamknę Cię w pustym pokoju i nie wyrzucę klucza
Bo lubię mieć Cię na horyzoncie
I czasem przybliżać, lecz nie za bardzo
Bo te brwi mają jakąś moc, tak samo
Jak ta szyja i główka na niej
Jak dłoni i palców gra delikatna w powietrzu
Jak kanon posągu dawnego
Jak filary nogi
Nie zrobiłbym niczego, wiesz
Mówiąc: tak ma być! Niech wie!
Ale co wyszło, to wyszło
Choć inaczej miało wyjść
Uznaję swoje błędy
Ale mogłaś mniej ściągać te brwi
Nie chłodzić tak wzroku przede mną
Byłbym bardzo wdzięczny
I nie byłoby dziś kolca
A tak sama go wsadziłaś
I posypałaś słodycz goryczą
I sam wydałem też wyroki
Dwa – pierwszy bezwiednie
Bo tak dobrze nie prorokuje
Drugi ze smutku
O odgonieniu dłonią i tym zimnym wzroku
A tak stoję w tym garniturze
Pogiętym przed tobą
Bo ja lubię go wkładać
Ale Tobie zachciało się nie lubić takich
Skąd mogłem przypuszczać, że gromy polecą?

Globalny bezsens

Globalny bezsens mnie ogarnia
już nie wiem co mieć a czym być
bo w tym bezsensie"być" i "mieć"
Kolidują ze sobą...

Już nie ma wyższej wrażliwości
doraźność ją zastąpiła
nie ma uczuciowości
nad tą w każdym zamknietą
dla siebie, bo dla innych już jej nie ma...

Nie ma już takich, którzy głównie
dla innych się starają
Nie ma już bezinteresowności
coś-za-coś egzystuje w naszych stosunkach
Przyjaźń zamiera, sucha kalkulacja i kokieteryjność rządzą....

Niech powrócą odważni
Niech obudzi się w was prawdziwe "Ja"
Bądźcie jak ci dawniejsi bohaterowie
Choć i oni bali się ramionami swymi
podtrzymywać ład, ale za to są nieśmiertelni
Wykorzeńcię pychę i materializm z serc
Darmo dawajcie, za co płacić nie musieliście

Niech zniknie globalny bezsens
zwierzęcość codziennej rywalizacji
tylko własnego "Ja" pożytek
Bo daleko nie zajdziemy
Ziemia nie ruszy się dalej z posad
i tu ją zastanie bliski koniec...

Klamka zapadła, choć w bezruchu

Piękno nadchodzącego poranka
Kolejne westchnienia i myśli strzeliste
Nagle koniec złudzeń
Nożyce tnące srebrną nić wiążącą dwa końce
Zdjęcie okularów czarnych
Kryjących ściskane powieki
Przy każdym widoku
Koniec myśli o uśmiechu
Za którym naprawdę w rytm słów ściskały się zęby
Coraz mocniej, coraz bardziej znudzeniem
Wielkim skrywane, jak te uniki oczu
Nie ma, nie ma ratunku...
Czy się mylę?
Czy poeci nie mają już u nikogo miejsca w sercu?
Czy będą jeszcze jakieś klamki?
Dlaczego tak się dzieje?
To niezrozumiałe
A może właśnie o to chodzi?
Ale fałsz jest niezrozumiały przenikliwością
Która i tak wyjdzie na jaw
Choć tym razem serce nie boli
To dobrze nie jest...
A mało być dobrze
Skrzynia ze skarbami miała się dopiero otworzyć
Jak nie, to nie... choć szkoda
Wielki skarb pozostanie dalej zamknięty
A już tak blisko było...
Nie szczęknę zębami
Nie zwężę źrenic
Nie cisnę piorunem
Ale dam jeszcze błogosławieństwo na drogę
Choć już coraz gorzej samemu się idzie
To wiem, że gdzieś znajdę...

Marzenia

Zawsze chciałem być piękny
szarmanckością szopenowskich kruczych włosów
spadająca na postawiony kołnierzyk
uwodzić niewinne spojrzenia dziewcząt
Przykuwać je pięknymi zielonomorskimi oczyma
i uśmiechać się czułymi ustami
spośród tygodniowego zarostu pociągłej twarzy

Pragnąłem tyle razy chodzić w prochowcu
Obwiązany pewności i powagi szalem w kratę
stawiać kroki zdecydowanie po szarym bruku
ciskając dyskretnie uśmiechami i odbierając pozdrowienia
I dochodzić do mego własnego domu
Witać błyskiem i miłością piękną żonę
gromadkę jej i moich pociech
I wieczorami przedstawiać im światy
nie zawsze prawdziwe

Jak bardzo chciałem niewolić książki w umyśle
chodzić z teczką pod pachą rutynowo do pracy
Pracować z innymi i dla innych
Robić to co naprawdę lubię zawsze
A później znów wracać, siadać przed kominkiem
I znowu tworzyć w zaciszu domowego bezpieczeństwa

Ale teraz wiem, że to nie musi być mój cel
Nie to może mi się stać
Bo Ktoś na pewno ma dla mnie najlepszy plan
On to wszystko mi już zastępuje
I najlepiej ułoży...

Miłość to...

Miłość jest jak rosa poranka na łące
To promienie słońca, w źródle się mieniące

Szkoda, że mnie jeszcze nie ogrzały...

Miłość jest jak wiatru powiewy świeże
To radość przyszłości, w którą ja wierzę

Szkoda, że na mnie nadziei nie dały...

Miłość jest jak cud poranka pięknego
To nektar płynący z kwiatu polnego

Szkoda, że go nie skosztowałem...

Miłość jest jak deszczu orzeźwienie
To nagła pewność, choć dawne przeznaczenie

Szkoda, że go jeszcze nie poznałem...

Poetycka walka

Poeta to ma ciężki żywot
Pół biedy, gdy vena sterem jego
Lecz gdy niepisaniowość nadchodzi
Tedy słońce zachodzi, ziemia się rozstępuje
Wtedy naiwny, kto chce znaleźć wyjście
Bo wtedy należy z miną rewolwerowca
Fechmistrza przed walką
Podnieść brew jedną w spokoju
I stojąc wyprostowanym schować
Pióro za pazuchę...
I czekać, wziąć natchnienie na sposób
Bo gdy udajesz niezainteresowanie Nią
Jest jak kobieta - sama nadchodzi
A wtedy, jak rewolwerowiec
Jak fechmistrz na turnieju
Chwyć mocniej pióro
I złap Ją, na papierze uwieczniwszy...

Ogłupienie

Siedzę sobie w świetle sztuczności i komercji
Tak bardzo chciałbym się z niego uwolnić

I teraz dla Ciebie znów tworzę piękno

I choć on taki jest, przykładam pióro do warg
Ściągam z nich natchnienie jeszcze nie wypowiedziane
Niech ten sztylet poety tym razem zmieni się
I niech dla Ciebie będzie jak naszyjnik z pereł

Bo siedzę tu znowu, i wychwalam Twe piękno
Jasnej i gwiaździstej nocy letniej
Tego uroku i ciepła, dziwnego bezpieczeństwa
Tych oczu szarych ciekawości i pewności
Zaglądających mi w duszę
Tych ust uśmiechu i stałości słów
Czerwieni porywającej do tańca i zdobywającej serca
Figury dla której dawni panowie daliby się zabić własnymi mieczami

Kolejny raz me myśli jak wiatr jesienny
Lecą w te strony, i choć to kolejny raz
To ciągle są te same
Jakby bardzo chciał chciał, by muskały Cię jak pióra pawie lub poduszki z aksamitu

Tak mógłbym się odrywać z komercji i szarości zawsze
Byle dla Ciebie, dla miodu w głosie
Dla uśmiechu bezpieczeństwa i szczęścia
Zrzucać dla Ciebie tą siłą nałożoną maskę
I już więcej nie przejmować się resztą
Bo ty jesteś, a reszta to puch marny

Ale jak szkoda, że mieczem nicnierobienia Przebijasz mi serce

Przebijasz, ale nie zabijasz

Bo chwalić Cię dalej będę...?

Wiersze Konstantyna Geralta Stratosławskiego pochodzą ze zbiorów Biblioteki Narodowej Rzeczpospolitej Sclavińskiej: http://sclavinia.sarmacja.org/forum/viewforum.php?f=491
Image
User avatar
Guedes de Lima
Obywatel
 
Posts: 1195
Joined: 17 Feb 2009 14:18
Location: Tschenstochau

Re: Konstantyn Geralt Stratosławski - kącik poetycki

Postby Cysosz Zenek » 04 Jan 2010 17:26

Takie piękne; żebym tylko czuł poezję. :roll:
mar. Cysosz kaw. Zenek
16 IV 2006 - 25 V 2010
Cysosz Zenek
Obywatel
 
Posts: 4581
Joined: 17 Feb 2009 18:16

Re: Konstantyn Geralt Stratosławski - kącik poetycki

Postby Palczak » 04 Jan 2010 22:47

Marzenia wywarły na mnie takie wrażenie, że aż mnie przez chwilę zatkało... Trzeba mieć nie lada talent, aby tak błahe (aczkolwiek właśnie w swojej prostocie tak piękne) marzenia opisać w taki sposób...

Poetycka walka - tutaj odczucia podmiotu są tak opisane, że czytając ten wiersz niemalże sam odczułem niemoc pisania, by chwilę później poczuć do tego przemożną chęć...
Chwyć mocniej pióro
I złap Ją, na papierze uwieczniwszy...


I wreszcie Ogłupienie. Tutaj tytuł wiąże się chyba najbardziej z ostatnim zdaniem w wierszu... z ostatnim znakiem...
I wszystkiemu jest winne to, co niedopowiedziane... Piękne...

Chylę czoła.
(-) Marcin von Biberstein Krasicki vel Palczak
-Burmistrz Rottery
"...jeśliś się Waćpan tak skonfudował moim nazwiskiem, tedy zrozum, jak nieprzyjaciele muszą się konfudować..."
User avatar
Palczak
Członek SPP
 
Posts: 177
Joined: 24 Apr 2009 22:16
Location: Merida

Re: Konstantyn Geralt Stratosławski - kącik poetycki

Postby Michal » 05 Jan 2010 16:32

Z pewnością można uznać wyżej wymienione dzieła do literatury pięknej. Swoją nierównomierną formą dobitnie poruszają sprawy o których jest mowa. Jeżeli ktoś jest zakochany, lub nieszczęśliwie zauroczony- polecam, aczkolwiek mnie to nie dotyczy :D
(----) szer. rez Michał August baron Staropodlaski
zakonnik Zakonu Strażników Jednorożca
były Prezydent Rzeczypospolitej Sclavinskiej
Image
User avatar
Michal
Obywatel
 
Posts: 616
Joined: 13 Feb 2009 21:11

Re: Konstantyn Geralt Stratosławski - kącik poetycki

Postby Sobieszek » 06 Jan 2010 23:31

Tak, Poetycka walka bardzo dobrze podsumowała to całe "bycie poetą".
(--) szer. Karolina hr. von Lichtenstein-Sobieszek
Image
Cień.
Sobieszek
Obywatel
 
Posts: 1829
Joined: 13 Feb 2009 21:14
Location: Puławy/Rottera

Re: Konstantyn Geralt Stratosławski - kącik poetycki

Postby Michal » 08 Jan 2010 10:44

W tym wierszu szczególnie podoba mi się neologizm artystyczny :) niepisaniowość :)
(----) szer. rez Michał August baron Staropodlaski
zakonnik Zakonu Strażników Jednorożca
były Prezydent Rzeczypospolitej Sclavinskiej
Image
User avatar
Michal
Obywatel
 
Posts: 616
Joined: 13 Feb 2009 21:11


Return to Instytut Literacki im. Stanisława Gertalda

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest

cron