Kulturalnik jest to kolejny projekt tworzony przez AKADEMIE. Postaram się w nim opisywać,recenzować głównie rynek muzyczny i fotograficzny.
Nie zabraknie nowosci kulturalnych z V-swiata.
Druga część nazwy spoleczny, wkazuje na możliwość skupienia się także na problemach społecznych, w v-swiecie jak i realnych..

GAZPACHO- TICK TOCK
Wspaniały dzien. Tak trzeba nazwac czas, kiedy po raz pierwszy usłyszałem o płycie Tick Tock. Po pierwszych dźwiękach, wiedziałem, że norwescy artyści trafili w mój gust muzyczny i to w takim stylu!
Płyta oparta jest na książce autorstwa Antoine de Saint-Exupery Ziemia, planeta ludzi. W skrócie opowiada ona p losach dwóch pasażerów samolotu, którzy rozbili się na pustyni i pragną ocalić swe życie. Treść muzyczna idealnie przedstawia atmosfere i uczucia towarzyszące rozbitkom.
Płyta składa się z czterech utwórów.
Pierwszy z nich Desert Flight, w dość rockowym, a na pewno żywym stylu, przedstawia obraz lotu obu pasażerów. Z początku dominuje brzmienie gitar, by na końcu (po wypadku), przeoblec się w dźwięki skrzypiec i fortepianu.
Po mocnym początku przychodzi, atmosfera zmienia się na spokojniejszą. Drugi utwór The Walk, , mówi nam o podróży przez pustynie, podróży o życie. Słuchając, ma się wrażenie dotknięcia gorącego piasku pustyni. Możemy wprost usłyszec wszystkie emocje, towarzyszącemu takiemu wydarzeniu.
Charakterystyczny,europejski wokal, przeplata się z niecodziennymi Arabskimi smakami. Z początku spotykamy się z bardzo spokojną muzyką, jednak później atmosfera przeobraża się na bardziej cięższą, co doskonale słychać w postaci perskusji. Jednak w ostatnich sekundach, muzyka się urywa...
Trzeci utwór, jest utworem tytułowym (Tick Tock), a zarazem najdłuższym (ponad 20 minut). Dla mnie jest on esencją całej płyty. Nie ukrywam, że zrobił na mnie największe wrażenie.
Juz na samym początku mamy okazje usłyszeć tykanie zegara, (a może to przelewający się piasek?). Ten charakterystyczny dźwiek trwa przez cały utwór. Partie skrzypiec, pojedyncze jęki strun, tykanie...wszystko wydają się byc bardzo melancholijne, jednak zarazem bardzo naturalne i potrzebne. Dalej atmosfera staje się jeszcze bardziej upiorna, przez śpiew chóru (niczym gregorianskiego). Grobowa atmosfera nie trwa jednak zbyt długo.
Ostatnie 9 minut to ciągła zmiana nastrojów, nadzieja miesza się z beznadziejnoscią, radośc ze smutkiem.
Jak widac, w tych 20 minutach możemy natknąc się na bardzo wiele aspektów. Jednak w żadnym z momentów, nie wydaje się to przesadzone lub nienaturalne.
Ostatnia część płyty, nosi wymowną nazwe Winter is never. Ta spokojna ballada, dopłenia spaniałośc płyty. Juz bardziej spokojniejsza i stała, porównując wczesniejszy utwór, niesie magiczną atmosfere.
Dawno nie miałem w rękach tak dopracowanej i klimatycznej płyty. Najciekawszym jest to, że płyta nie traci na wartości, po kolejnych przesłuchaniach... a wręcz przeciwnie.
Jeśli chciałby ktoś wysłuchać cząstki płyty:
http://w679.wrzuta.pl/audio/5qKyVp0wgj8 ... ert_flight
http://w261.wrzuta.pl/audio/2ng6aLZOGD9 ... ock_part_1
Jednak aby "przeżyć" wyprawe na pustynie, trzeba przesluchac całą płyte.
(-)Andrzej Andrzejewski


