
>> Post Scriptum: Nie mogę znaleźć linka.
> Służę : viewtopic.php?f=22&t=2426
Odpowiadam tutaj (z masą dygresji, będzie relatywnie długie), bo temat
należy do kategorii ogólnosarmackich. Odniesienie się do meritum projektu
będzie w punkcie drugim, ale niemniej zachęcam do lektury całości.![]()
1. Wprowadzenie
Przede wszystkim, jakkolwiek pewne przesłanki natury ideologicznej skłaniają
mnie do optowania za unitarnym modelem rzeczypospolitej, to głównym powodem,
dla którego popieram centralizację jest to, że obecny model jest zwyczajnie
pozbawiony sensu. Nie wystarczyłoby nas razem nawet na małą wieś. A się
dzielimy.
Dodatkowo (choć i to jest tutaj najważniejsze...) utrzymujemy (coraz mniej,
ale nadal) nadmiarowe miejsca publiczne, w praktyce separując od siebie
ludzi z poszczególnych domen. W związku z "sukcesem" listy sarmacja24rsit
spodziewam się, że prędzej czy później postawimy kropkę nad "i" i
przeniesiemy się na jedno, wspólne forum, gdzie każda domena będzie posiadać
własny, samodzielnie zarządzany dział.
W tym kontekście: kilkudziesięcioosobowej społeczności podzielonej na cztery
grupy, wszelkie dyskusje o "federalizacji" wydają mi się po prostu oderwane
od mikronacyjnych realiów, jako posługujące się pojęciami stosowanymi w
warunkach kilkusetletniej ewolucji ustrojowej i społecznościach liczących co
najmniej setki tysięcy, jeżeli nie miliony, członków.
Moja obserwacja jest taka, że podział na domeny nie ma podłoża ani
historycznego (w rozumieniu Historii przez wielkie "H"), ani politycznego.
Jest li tylko pochodną istniejących relacji towarzyskich (w pozytywnym tego
słowa znaczeniu) i dzięki temu pozwala pozostawać w Sarmacji jednocześnie
będąc z daleka od ludzi, z którymi chcemy mieć nieco mniej wspólnego. Ot,
taki wentyl bezpieczeństwa*.
(* Spekuluję, że w ramach jednego forum można byłoby sobie nawet pozwolić na
wydawanie przez domeny zakazów wstępu na ich "terytorium" dla określonych
osób oraz inne ograniczenia, które na obecnym gruncie zbyt mocno godziłyby w
"praktyczną" swobodę wzajemnych kontaktów między mieszkańcami
rzeczypospolitej)
Mając powyższe na uwadze twierdzę, że należy przyjąć najprostszy z możliwych
model: w oparciu o lata doświadczeń zbudować "faktyczną" i elastyczną listę
spraw, w których decyzje zapadają wyłącznie na szczeblu domeny - zamiast
skazanych na porażkę prób budowania państw w (jeszcze większej) miniaturze.
Zgoda na ten model wymaga, oczywiście, zaufania do reszty społeczności.
Którego brak, skądinąd, jest największą słabością ustroju sarmackiego - co
widać po tym, że najbardziej nawet badziewna prerogatywa jest broniona
niczym źrenica oka. Mnie się w takich warunkach niespecjalnie chce działać -
skoro przekonanie do swojego programu w wyborach i tak w pewnym momencie
napotyka na opór w myśl linii "nie bo nie". Nie wspominając nawet o
trudnościach w samym dotarciu do większości zainteresowanych i konieczności
przekonywania ich w kilku różnych miejscach. Kto ma na to siłę?
To jest samonakręcająca się spirala "izolacjonizmu". I tutaj, paradoksalnie,
oczekiwałbym działań po stronie Wicekróla Baridasu, Prezydenta RSiT,
Namiestnika in spe Starosarmacji oraz Króla Teutonii. W których (i ich
domen) najlepiej rozumianym interesie jest to, by zaglądało do nich i
dyskutowało u nich jak najwięcej osób, i by jak najłatwiej można było
przyciągać do siebie nowych i nie tylko mieszkańców.
2. Model parlamentu
W tym kontekście najistotniejsze jest, by każdy mógł parlament (a w
następstwie tego, rząd) uważać za "swoj". Na tym odcinku obywatele
zamieszkali w Rzeczypospolitej Sclavinii i Trizondalu mają niewątpliwie
prawo czuć się pokrzywdzeni, w mniejszym stopniu także obywatele zamieszkali
w Baridasie (acz tu nikt nawet nie kandydował).
Konkretne, szczegółowe rozwiązania są daleko mniej ważne od celu: definiuję
go jako zbudowanie u obywateli solidnego, opartego na faktach przekonania,
że władze centralne nie są dla nich czymś obcym, a w konsekwencji przejścia
od postawy roszczeniowo-reaktywnej do afirmatywno-proaktywnej (uwielbiam ten
bełkot).
Czy uda się to osiągnąć w ramach obecnego modelu, gdzie operujemy jedynie
liczbą posłów i ordynacją wyborczą, czy też wprowadzimy "Izbę Elektorów",
czy też nawet (o czym dalej) przyjmiemy, że posłowie do parlamentów
lokalnych są zarazem posłami na Sejm - jest rzeczą ważną, ale wtórną.
Ostatnie rozwiązanie (którego nie będę zażarcie bronił, ale poddaję je pod
dyskusję, bo nie zaszkodzi) miałoby jako jedyne tę zaletę, że
likwidowałoby barierę między tym, co lokalne, a tym co (mitycznie)
"centralne". Wymagałoby zapewne jedynie nakazu jednoczesnego przeprowadzania
wyborów w całym kraju i zrównania kadencji, ale to tyle.
Zakładając proporcjonalność liczby posłów do liczby obywateli, w 9-osobowej
Izbie Poselskiej poszczególne domeny miałyby:
Baridas - 1 posła
Starosarmacja - 4 posłów
RSiT - 2 posłów
Teutonia - 2 posłów.
Jeżeli mielibyśmy już zasadniczo zmieniać model parlamentu, to poszedłbym
raczej w kierunku "połączenia" Izby Poselskiej z parlamentami lokalnymi
(choćby na próbę), niż w kierunku "kompromisowej" Izby Elektorów, która
zachowuje wadę nudności wyborów (bo byłyby o wiele nudniejsze, nie ma co się
oszukiwać), a nie daje zbyt wiele w zamian.
(-) pmk
Sarmatize!
Marcin Komosiński wrote:Hmm takie wspólne forum mogło by być fajne
A nie sądzisz, że w ten sposób zaczęła by zanikać nasza odrębność?
Return to Wydarzenia w v-świecie
Users browsing this forum: No registered users and 1 guest