Marcelu, cały czas obserwuję te artykuły i całą sytuację. Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony zmianą podejścia, przede wszystkim tym, że akceptujecie, iż Unia coś Wam daje i coś zabiera (gł. podmiotowość na arenie międzynarodowej). Jeżeli chodzi o szanownego przedmówcę – nie dziwcie się, że w RSiT mogą być niezadowoleni, skoro mówi się “a może Ci coś skapnie od pana, czyli Sarmacji”.
Argumenty, że wiele się straci, są trochę nie na miejscu. Bo gdyby je faktycznie każdy brał pod uwagę, istniałoby dziś może kilka mikronacji. Obywateli da się odzyskać, serwery nie są wielkim problemem, a system gospodarczy nie jest tym, co najważniejsze w większości krajów (przy czym sarmacki zdaje się nie działa – nie wiem, nie interesuję się specjalnie) Nie jest piękna pragmatyczna kalkulacja zysków i strat. Piękna jest próba podjęcia wyzwania czy walki.
Sądzę, że wszystko zależy od Was. Od tego, czy sami czujecie się na siłach i czy takie działanie zgodne będzie z Waszymi sumieniami. Ja wprawdzie mam niewiele prerogatyw, ale wierzcie, że w przypadku pełnego “rozwodu” i zerwania unii Rzeczpospolita będzie mieć moje osobiste poparcie. Nie wymierzam swoich słów przeciwko Sarmacji – po prostu uważam, że zamieszkiwanie razem Ostii do czegoś zobowiązuje.
(-)FJ II (w komentarzach Prawdy)
Niepodległa RSiT ma nowego przyjaciela?





