Trudno żeby się Pani Prezydent nie podobało, jeżeli to jej rząd. Wiedziałam że odda Pani wolną rękę memu bratu. Przecież sama nie chce sobie Pani ubrudzić rączek, woli zacnych arystorkatów, z nimi się zabawiać, objadać kawiorem i wycierac chusteczkami klasy A. Wiedzialam ze pracę wezmie na siebie Marcello, w końcu to dobry chłopak, nie odmówi pomocy... Tylko że jeden urząd udany, to nie wszystko Droga Pani... Tylko naiwny stwierdzi że to się uda...Że uda sie Pani bezboleśnie przejść przez następne trzy miesiące... Uwielbia Pani pogawędki na irc, poznawać kolejnych mężczyzn, mamić ich swą kobiecością, wodzić za nosy od ustawy do ustawy, od spotkanek towarzystkich do toastów. Ale to się nie da tak w nieskończoność Droga Pani. Czas wielkich bali, w koncu minie bezpowrotnie, w końcu mit, o wspaniałej, urodziwej Pani Karolinie Sobieszek się przeżre, a Ci co widzieli niewydolność Pani gestów, wyjdą na ulicę piastować rychły upadek Pani rządów, rychły upadek Pani... Zatem radzę cieszyć się słodyczą ostatnich miesięcy radości, smakować tego co jeszcze Pani nie zasmakowała, póki nie przyjdzie czas zmycia makijażu, póki nie zamkną ostatniego szewca, który będzie skory naprawić Pani bucik.
Masz magiczną moc, Paulino, powiedzenia tego, czego ja nie umiem tak dobrze ująć




