Stanisław Gertald wrote:Panie Marszałku!
Wysoka Izbo!
Obywatele!
Jest mi głupio, gdyż przemówienie to powinienem był napisać miesiąc temu. Niestety okoliczności nie sprzyjały i z ogłoszeniem decyzji, o której zaraz poinformuję musiałem zwlekać aż do dziś, za co raz jeszcze serdecznie wszystkich przepraszam. Otóż, nie jest tajemnicą, że w ostatnim czasie praktycznie w Sarmacji, a co za tym idzie i w Rzeczypospolitej , mnie nie było. Brak mojej aktywności nie jest bynajmniej spowodowany brakiem chęci, gdyż chęć do uczestniczenia w życiu mojej v-ojczyzny, za którą uważałem, uważam i uważać będę Sclavinię, a teraz Rzeczpospolitą Sclavinii i Trizondalu, mam zawsze. Powodem mej absencji jest więc, jak łatwo się domyśleć, kompletny brak czasu. Przez ostatni miesiąc nie było właściwie dnia, w którym przed godziną 22 miał czas wolny, a później byłem tak zmęczony, że nie byłbym w stanie sklecić nawet jednego przeciętnego tekstu do "Naszej Rzeczypospolitej". W związku z tą sytuacją, a także z tym, iż w najbliższym czasie nie zmieni się ona prawdopodobnie, ogłaszam dziś, że do odwołania zawieszam swoją aktywność w Księstwie Sarmacji i Rzeczypospolitej Sclavinii i Trizndalu, oraz zrzekam się mandatu przedstawiciela w Izbie Narodów RSiT.
Jest to dla mnie decyzja bardzo bolesna, jednak absolutnie konieczna. Mam nadzieję, że zrozumiecie moją sytuację. Oświadczam też, że nie zrzekam się obywatelstwa, ani tytułów szlacheckich, oraz orderów, które posiadam, a także zwracam się z uprzejmą prośbą do stosownych organów o nie likwidowanie działów mojej gazety, którą wydaję od przeszło dwóch lat, "Naszej Rzeczypospolitej".
Kochani, pozwólcie, że w tym dniu zdobędę się na odrobinę egoizmu, i przypomnę to, co podczas dwóch lat działalności w Sarmacji i Sclavinii, a ostatnio także i tu, udało mi się zrobić. Otóż, w Sclavinii byłem dwukrotnie ministrem oświaty, raz premierem, w pewnym momencie otarłem się nawet o prezydenturę. Uważam jednak, że moim największym sukcesem była "Nasza Rzeczpospolita", oraz teksty historyczne, w tym "Historia Rzeczypospolitej Sclavińskiej", które udało mi się napisać. Odchodzę na pewien czas z poczuciem, że wykonałem tu sporo dobrej roboty. Niekoniecznie zawsze w pierwszym szeregu, niekoniecznie sławny na całą Sarmację, jednakże mam nieskromne poczucie, że zapisałem się nakartach historii Rzeczypospolitej Sclavińskiej i Rzeczypospolitej Sclavinii i Trizondalu, której powołanie było ziszczeniem moich marzeń o zacieśnieniu współpracy między narodem Sclavińskim i Trizondalskim, które zrodziło się ponad rok temu, w czasie kiedy byłem Marszałkiem- Premierem Rzeczypospolitej Sclavińskiej.
Dość jednak tego samochwalstwa i narcyzmu. Liczę, że doceni mnie historia. Teraz, choć łza się w oku kręci, odchodzę. Obiecuję, że nie na zawsze, obiecuję, że wrócę. Nie obiecuję jednak, że prędko. Liczę, że uda się jeszcze w tym roku, mam nadzieję, że wczesną jesienią, ale żadnej daty Wam nie podam. Zresztą nie wydaje mi się, aby moje zniknięcie w tym momencie rzutowało w jakikolwiek sposób na kondycję naszego państwa. Bardzo cieszę się, że tworzą je w dużej mierze ludzie nowi, nieznani mi prawie wcale. To pozwala rokować nadzieję, że Rzeczpospolita, czując świeżą krew, dalej będzie się rozwijać. Moim marzeniem jest jednak, aby- rozwijając się- nie zapomniała o swojej historii, o swoich korzeniach. Mam nadzieję, że rolę "przypominajki o przeszłości" odegra Instytut Historyczny, jedno z niewielu dzieci mojego krótkiego i niezbyt udanego urzędowania w Ministerstwie Kultury.
Teraz jednak czas kończyć, chciałbym jeszcze podziękować wszystkim, z którymi miałem przyjemność przez ten czas współpracować. Wybaczycie mi przyjaciele, mam nadzieję, że nie będę wymieniał Was z nazwiska. Było Was tak wielu, że bałbym się kogoś przeoczyć. Trzymajcie się i budujcie państwo, które było i jest moim marzeniem. Do zobaczenia!
Stanisław bnt Gertald
PS. Może uda mi się od czasu do czasu do Was zajrzeć:-)