1 odcinek. Nie wiem, czy przypadnie wam do gustu, może się konkretnie skompromituję. Jeśli nie - będzie kontynuacja. Inspiracją posłużyły wydarzenia z RSiT.
Doktorzy skończyli właśnie popołudniowe sprawdzanie wszystkich sal, w tym sali szóstej, czy aby ktoś nie uciekł, czy ktoś nie zmarł. Gdzieś stwierdzono nagły atak schizofrenii, w jakieś innej sali ktoś zachorował na świnkę, ale ogólnie to była kolejna rutynowa procedura.
W Sali nr. 6 wszyscy spali smacznym popołudniowym snem, prócz Niemca, który ćwiczył na siłowni. Wtem obudził się Siny, zwany tak dzięki kolorowi swojego imienia w paszporcie (każdy pacjenta miał bowiem inny kolor, w zależności od choroby, na jaką chorował). Siny jednak zachował się dość dziwnie, wziął swoje ubranie, skręcił go niczym miecz i zaczął siekać niewidzialnych wrogów, wydając coraz głośniejsze okrzyki typu "Idźcie stąd!", "Kto chce jeszcze?", "Złamię wam rękę w trzech miejscach!".
Nietzsche jak zawsze siedział w kąciku sali, powtarzając cały czas słowa "Kto siano rwie?" "Kto siano rwie?" Wtem Siny (który kiedyś był dyrektorem szpitala, ale okazało się, że ma do tego zbyt słabe nerwy, w ostateczności sam został pacjentem) rzucił w Nietzschego swe ubrania-miecz, krzycząc "JA! JA RWĘ SIANO!"
Później nieco się uspokoił, zaczął chodzić nerwowo po całej sali powtarzając "Odchodzę, uciekam, świętujcie!". Pozostali pacjenci, co prawda zbudzeni tymi wydarzeniami, leniwie poziewali i tylko czas od czasu rzucali jakieś repliki. Ktoś błagał Sinego, by pozostał, ktoś, by odchodził jak najprędzej. Siny jednak znowu wziął ubranie i zaczął nim "siec wrogów". Po jakimś czasie pacjenci ochłonęli, w końcu sam poprosił, by świętowali. Nie mieli instrumentów muzycznych, bowiem nikt nie umiał grać na jakimkolwiek, a nawet gdyby umieli, instrumenty muzyczne są zabronione na terenie szpitala. Toteż poczęli grać na nerwach, a co sprawniejsi zdołali przedostać rękę przez kraty na oknach i dostać źdźbła świeżej trawy z parku. Siny tymczasem uciekł, lecz niedaleko. Odrzekł, że zaraz wróci, bo przecież leki, którymi w szpitalu się leczy, robią z pacjentów niezdolne do samodzielnego przetrwania warzywa.
To be continued (maybe)