Mateusz Cezar, kanclerz Księstwa Sarmacji postanowił wycofać się z pomysłu wyłączenia agregacji dla prywatnych agencji prasowych, pomysłu nad którym rozwodziłem się w poprzednim wpisie. Jednocześnie zanikł w RSiT nastrój oburzenia i niezadowolenia, przycichły też głosy namawiające do secesji. Pytanie tylko, na jak długo?
Nie od dziś wiadomo, iż nasze stosunki z Sarmacją nie należą do najlepszych, można wręcz powiedzieć, że są zamrożone. Zainteresowania sprawami sarmackimi nie widać na naszym forum, a wydarzenia w RSiT nie są tematem dyskusji na forum centralnym. Tu i ówdzie słychać za to głosy niechęci i zwątpienia co do dalszego istnienia unii pomiędzy RSiT i Sarmacją. Niestety, z przykrością muszę stwierdzić, że mam podobne odczucia.
O ile jeszcze rok czy dwa lata temu mogłem powiedzieć, że relacje między Trizondalem, Sclavinią i Sarmacją są (mimo wielu nieporozumień i afer) dobre, że wszystkie strony korzystają z porozumień jakie postanowiły ze sobą zawrzeć, o tyle teraz to wrażenie gdzieś prysło. Myślę, że główną tego przyczyną jest znaczy spadek aktywności Sarmacji, która jest cieniem mikronacji sprzed kilku lat. Włodarze tego kraju starają się za wszelką cenę znaleźć pomysł na poprawę sytuacji, czasami przedstawiając rozwiązania, które robią więcej szkody niż pożytku (tak było w przypadku decyzji Kanclerza o agregacji). Nie dziwią mnie więc głosy nawołujące do secesji, dziwi mnie natomiast traktowanie tego jako tematu tabu.
Historia z agregacją pokazała, że temat secesji jest dobrą monetą przetargową w walce z niektórymi, krzywdzącymi RSiT reformami. Ja jednak jestem zwolennikiem likwidowania przyczyn problemów, nie ich skutków. Przyczyną jest zwierzchnictwo Sarmacji nad RSiT, która w obliczu poważnego kryzysu, siłą rzeczy będzie dążyła do coraz większej centralizacji. Naszym zadaniem jest wyznaczenie wyraźnej granicy w jak wielu kwestiach możemy ustąpić na rzecz takiego postępowania i podjęcie poważnych kroków w przypadku jej przekroczenia i ewentualnego ultimatum jakie strona sarmacka może nam przedstawić. Myślę, że secesja byłaby właśnie wtedy najlepszym rozwiązaniem.



