Jak informuje nas wystraszony marynarz z Rzeki Lene, podczas rejsu wodami śródlądowym terenem Nowalskiego Parku Narodowego, wysiadł on na brzeg, aby nieco odpocząć od nieustannego kołysania wielkiej rzeki! W tym momencie w gęstej kniei zaczął się gwałtowny ruch, który marynarz wziął za efekt działania Strażnika Parku Chuckinsonawa Morissonawa, ale… W pewnej chwili zorientował się, że to wielkie, białe zwierzę pędzi przez pradawny las obalając wszystko! Marynarz był przekonany, że to biały słoń, ale wiadomo przecież, że białe słonie żyją na Wyspie Nowalskiej w Górach Vetońskich i na nizinne knieje się nie zapuszczają!
Więc co widział nasz dzielny marynarz? Okoliczna ludność też zauważyła, że w niedostępnych kniejach Nowalskiego Parku Narodowego “coś” się zjawiło, bo podchodzi do granic Moxpinburga jakby wąchając nieznane sobie zapachy wielkiego miasta nowalskiego. Większość ze świadków tych wydarzeń z Moxpinburga jest jednak przekonana, ze zwierz jest w kolorze… bizoniastym!
Dziwna sytuacja w Okoczii dotycząca pojawienia się na jej ziemiach białych bizonów każe przypuszczać, że to właśnie w Nowalu te zwierzęta znalazły bezpieczny azyl przed polującym na nie sterowcem Rambert, bo tu nawet Flota Lewitacyjna nie ma dostępu do gęstego boru, a nieliczne wyprawy badawcze poznały zaledwie skrawek Boru! Dzielne białasy mogą sobie więc swobodnie poczynać w gęstych lasach, bo jak wiadomo, bizony zawsze przychylność wszelkich bóstw i duchów mają, tylko ludzie na nie nastają!
http://sokn.wordpress.com/2010/04/09/bialasy-w-nowalu/
