Na fali okrzepnięcia Unii Mikrooceanii i łagodnego zwątpienia w jej idee, SOKN zabiera się za dyskusję na tematy unijne. Powiedzmy sobie otwarcie, trzy lata pracy, a dla niektórych nawet cztery, nie ma prawa pójść w gwizdek!
Czego oczekują mieszkańcy obszaru unijnego? Czym powinni kierować się posłowie drugiej kadencji Parlamentu Unii Mikrooceanii, do której właśnie są wybierani? Pierwszym i głównym tematem jest określenie stopnia integracji unijnej. Drogi są jak zwykle różne do dojścia do celu, ale nie jest określony cel. Celem może być federacja, super v-państwo, wielki ogromny moloch z wymieszanymi w nim pięcioma-sześcioma v-kulturami (KD czy wcześniej, czy później w UM się znajdzie). Może, ale wcale nie musi. Różnice między poszczególnymi członkami są bardzo wielkie i v-kultury Alraińskiej nie da się nawet w najmniejszym stopniu porównać z v-kulturą Szoszińską, soclawizm Mikrosławieński jest czymś diametralnie różnym od v-kultury cesarskiej w Natanii. Komunikacja forumowa jest całkowicie innym środkiem komunikacji, niż LD Natańskie, to też poważna przeszkoda integracyjna. Dlatego zbudowanie super v-państwa na pewno odbędzie się z czyjąś szkodą, a już na pewno czynnik ludnościowy jest bardzo ważnym elementem decyzyjnym, co też ma swoją wagę. Zaletą federacji jest zrzucenie balastu rządów narodowych, aczkolwiek z tym problem jest mniejszy niż się wydaje na pierwszy rzut oka, bo można zoptymalizować biurokrację publiczną, czego dobrym przykładem jest Mikrooceania, która zrezygnowała z obydwu systemów królewskich swoich członków i zachowała zdrowy układ jednego urzędnika pełniącego władzę przedstawiciela i głównego odpowiedzialnego za v-kraj, a jednocześnie cały v-naród zrobiła odpowiedzialnym za sprawy federacji ustanawiając Zgromadzenie Narodowe.
Jeśli nie super v-państwo, to co? Jak sama nazwa tworu wskazuje, unia! Zabawne, ale jakże prawdziwe. Unia sama w sobie ma ogromny potencjał i może funkcjonować dalej jako zrzeszenie określonej liczby v-państw skupionych na zadaniach wspólnych. Geograficzne jej rozmiary nie są już do zachowania, bo jak widać na przykładzie ZFM, zaczyna się integracja z v-krajami spoza geograficznego obszaru Mikrooceanii. Jednak Unia Mikrooceanii jako taka nie będzie miała zbyt wielkiego wpływu na decyzje poszczególnych jej członków dotyczące wyżej wymienionej integracji. Mimo stosunkowo sztywnych sformułowań określających obowiązki konsultacyjne i decyzyjne, dynamiczne v-kraje jak Okoczia, czy Mikrosławia nie wydają się nimi zbytnio przejmować. To jest dzisiaj praktyka unijna i jej chyba należy podporządkować funkcjonowanie PUM. Tych piętnastu posłów nie może utrudniać v-życia ani sobie, ani tym bardziej innym, to nie są czasy akceptacji dla utartych schematów, a dla dynamizmu i działania.
