E - jak "energetyka"
Myśl o tym, że elektrownie jądrowe będą nam potrzebne, pojawiła się kilka lat temu podczas posiedzenia Prezydium Polskiej Akademii Nauk poświęconego sytuacji energetycznej kraju. Obok przeciwników energii atomowej jest w kraju garstka jej zwolenników. To oni przypominają o potrzebie uwzględnienia budowy energetyki jądrowej w perspektywie 10-20 lat. Wzmianki o potrzebie jej wprowadzenia do krajowego systemu energetycznego pojawiły się w analizach Biura Rozwoju Polskich Sieci Elektroenergetycznych oraz Instytutu Energetyki. Szacuje się, że zapotrzebowanie na energię wzrośnie do 2020 r. od 60 do 120 proc. To więcej niż są w stanie wyprodukować obecnie działające elektrownie. Z pewnością będziemy musieli wybudować nowe obiekty albo zdecydować się na znacznie większy niż obecnie import energii.
E - jak "ekologia"
Podczas Konferencji Klimatycznej w Kioto przyjęliśmy na siebie zobowiązania redukcji emisji szkodliwych substancji, w tym gazów cieplarnianych, zwłaszcza CO2. Energetyka oparta na paliwach kopalnych, a więc także gazie ziemnym, z konieczności produkuje CO2. Energia z tzw. źródeł odnawialnych stanowi, niestety, niewielką część i w naszym kraju nie ma w najbliższych latach odegrać znaczącej roli w zaspokajaniu potrzeb energetycznych. Jedyną czystą postacią energii, nie emitującą żadnych szkodliwych zanieczyszczeń - tlenków siarki, azotu, metali ciężkich, pyłów, a przede wszystkim gazów cieplarnianych - jest energetyka atomowa. Zdaniem wielu analityków, przy obecnej strukturze pozyskiwania energii możliwe jest spełnienie zobowiązań ekologicznych mniej więcej do 2010 roku. Potem, przy wzroście produkcji energii elektrycznej, dalsze ograniczenie emisji zanieczyszczeń może okazać się zbyt kosztowne. Wtedy jedną z opcji rozwoju polskiej energetyki stanie się budowa elektrowni atomowych. Panują różne opinie na temat okresu, kiedy przed taką koniecznością staniemy. Zdaniem jednych będzie to rok 2010, inni skłonni są przesunąć tę datę o kolejne 10 lat. Szwajcarzy już dziś zastanawiają się, czy bez szerszego wykorzystania energetyki atomowej będą w stanie zredukować emisję dwutlenku węgla o 8 proc. w stosunku do roku 1990, do czego zobowiązali się podczas Konferencji Klimatycznej w Kioto. A przecież jest to kraj, gdzie znaczną ilość energii pozyskuje się z elektrowni wodnych.
E - jak "ekonomia"
Czy energia atomowa jest warta zachodu. Wszak koszty inwestycyjne są szalenie wysokie. Wybudowanie elektrowni atomowej jest o połowę droższe od wybudowania nowoczesnej elektrowni węglowej, a kilkakrotnie droższe od uruchomienia elektrowni parowo-gazowej. Także cykl inwestycyjny - a więc zamrożenie kapitału - jest w tym przypadku znacznie dłuższy. Jednak nie tylko koszty kapitałowe wchodzą w grę w opłacalności produkcji. Okazuje się, że najdroższym paliwem energetycznym jest obecnie gaz ziemny. Przewiduje się także, że będzie on najbardziej drożał w przyszłości. Najbardziej stabilna sytuacja panuje natomiast na rynku paliwa jądrowego. Jest ono stosunkowo tanie i łatwo dostępne w wielu różnych źródłach. Ponieważ potrzeba go niewiele (poniżej 30 ton na 1000 MW rocznie), łatwo można zgromadzić strategiczne zapasy tego paliwa na wiele lat. Tymczasem paliwa kopalne są nie tylko kosztowne, ich zasoby szybko się wyczerpują. Przy okazji łatwo zauważyć, że transport, który jest niesłychanie drogi i wciąż stanowi jedno z poważniejszych źródeł emisji zanieczyszczeń atmosfery, w przypadku elektrowni atomowych ogranicza się praktycznie do cyklu inwestycyjnego. Tymczasem do pracy elektrowni węglowych potrzeba na 1000 MW rocznie ok. 2,6 mln ton węgla. A dochodzą tu jeszcze ogromne ilości odpadów. Do pracy elektrowni gazowych trzeba miliardów metrów sześciennych gazu ziemnego, przesyłanego ogromnymi kosztownymi rurociągami.
E - jak "emocje"
Energetyka jądrowa nie jest tak groźna, jak to się czasami wydaje. Jednak wciąż budzi ona ogromne społeczne emocje. Od kilka lat bada je przy pomocy sondaży opinii publicznej Państwowa Agencja Atomistyki. Dr Stanisław Latek, omawiając wyniki tych badań stwierdził, że polskie społeczeństwo wciąż w energetyce atomowej upatruje zagrożenia, a nie dostrzega korzyści z niej płynących. Nadal przeważająca jego część nie akceptuje energii atomowej. Jest w tym wszystkim promyk nadziei: akceptację dla energii jądrowej wyrażają ludzie młodzi, uczniowie i studenci oraz ludzie prowadzący samodzielną działalność gospodarczą, czyli najbardziej aktywni. I drugi optymistyczny wątek: choć nie akceptujemy energetyki jądrowej, nie mamy nic przeciwko wykorzystaniu energii atomowej (w postaci promieniowania jonizującego) w medycynie, kontroli jakości wyrobów przemysłowych, budowie czujników dymu. Teraz trzeba tylko powiązać w świadomości społecznej te dwie sfery - energetykę z innymi zastosowaniami energii atomowej. W Stanach Zjednoczonych zyski płynące z pozaenergetycznego wykorzystania energii atomowej są trzykrotnie wyższe niż zyski z produkcji energii elektrycznej w elektrowniach jądrowych. W Polsce wartość rynku usług z wykorzystaniem promieniowania jonizującego nie jest znana.
Pozdrawiam serdecznie.
