Zresztą, proponuję mały eksperyment. Wlej do miseczki trochę ciepłej wody, wrzuć kostki lodowe, podlej idealnie do brzegu i zobacz czy po ich roztopieniu choćby kropelka z tego naczynia się uroni.
Proponuję inny eksperyment, który lepiej odzwierciedli sytuację.
Weź szklankę, nalej do niej do pełna wody i postaw na spodku. Do drugiej szklanki wrzuć kostkę lodu i ogrzej aż się roztopi. Przelej zawartość drugiej szklanki do pierwszej.
Brzeg szklanki to wybrzeżę, kostki to lodowce np. Grenlandii (które przecież nie pływają w wodzie!), a woda na spodku właśnie zatopiła ci dom.

Gdyby efekt cieplarniany istniał, BYŁBY ogromnym problemem. Takie są fakty. I żaden Korwin ze swoimi eksperymentami tego nie zmieni.