Tybet

Re: Tybet

Postby Iontz » 25 Mar 2009 20:28

Jak ktoś zagnie Aarona w sprawach polityczno-gospodarczych, to będzie idealna okazja do ogłoszenia święta narodowego ;-)
(—) kpr. Mateusz hr. von Lichtenstein-Iontz h. Sztandar
Sprzedawczyk, dywersant, agent żydowski, libertyn, mason, świnia orwellowska, oszczerca i kpiarz.
Iontz
 
Posts: 568
Joined: 01 Mar 2009 10:37

Re: Tybet

Postby Aaron » 25 Mar 2009 21:13

Iontz wrote:Jak ktoś zagnie Aarona w sprawach polityczno-gospodarczych, to będzie idealna okazja do ogłoszenia święta narodowego ;-)



No, bez jaj. Jest mnie tak łatwo zagiąć jak każdego i czasem tez pisze okropne bzdury. Nie jestem alfą i omegą. Staram się prostować jak ktoś pisze głupio i sam też wdzięczny jestem ludziom którzy mi udowadniaja głupotę. Czlowiek sie uczy całe życie.
Aaron
 
Posts: 202
Joined: 03 Mar 2009 18:31
Location: Eldorat/Warszawa

Re: Tybet

Postby meval » 25 Mar 2009 21:57

Aaron wrote:

No dobrze, ale Ty dyskutujesz sam ze sobą a nie ze mną bo ja nigdzie nie napisałem że w polsce ludzie nie mają świetnej opinii czy że zawsze źle pracują.



No i? ^^

Aaron wrote:
Ty wypowiedziałeś na podstawie stereotypu


Chyba raczej ponad dziesięcioletniego pracowania w tym kraju...



O lool
I już wiesz wszystko jak i co było w dziesięcioletnim pracowania w Polsce?

Aaron wrote:No dobrze, ale że Wago (świetnę są te złączki, przyznaję) nie ma fabryki w Chinach to nie znaczy że polacy pracują lepiej od chińczyków tylko że firmie Wago nie opłaca się tam stawiać fabryki albo przenosić starej, nie uważasz?


Nie całe Chiny a pracownicy WAGO w Chinach.

Firmie Wago opłaca żeby w Chinach zbudować Fabrykę.
I jednocześnie narzekają że nie każdy wyrób wyprodukowanych w Chinach jest dobry. (Głównie obudowa)

Aaron wrote:No i co z tego? Bezrobocie mierzy się w procentach a nie liczbach bezwględnych. JAkby je mierzono liczbą ludzi bez pracy to by znaczyło że USA mają dużo gorzej niz polska (więcej ludzi bez pracy) a najlepiej to wogóle ma Watykan (całkowity brak bezrobotnych)


Ja oceniam na ilość ludzi bezrobotnych nie procentach.

Aaron wrote:No to źle uważasz i dlatego sam wystawiasz się na atak.


A może ty źle uważasz?

Mam prawo uważać że w chinach jest duże bezrobocie. Na podstawie ilości ludzi bezrobotnych nie procentach. :)
Bo tak jest mi wygodniej.

Aaron wrote:Spoko. Pozostawię to bez komentarza. Litościwy dziś jestem :)


A może nie chcesz skomentować bo mam racje?

Aaron wrote:Nie rozumiem o co Ci chodzi. Wciskasz mi w usta słowa których nie powiedziałem i się dziwisz że staram się je sprostować?


Sorry nie patrzyłem co pisałem. ;)

Chcałem napisać że
"Już się wciekasz ja napisałem że "I też często produkcja Chińska są o wiele gorszej jakości niż europejska.""

Aaron wrote:No jestem. Jakbyś nie zauważył to nawet w podpisie mam "mądrala" wpisane :)
Co nie znaczy że pisze głupoty - to zresztą chyba widać gołym okiem :)


Co chcesz przez to powiedzieć?
Ja mówię że przyznałeś że jesteś zarozumiałym człowiekiem a nie że jesteś mądralą.

Aaron wrote:I sorry za post pod postem, ale wygodniej napisać dwa średnio długie niż jeden bardzo długi.


Na takie dyskusje to zawsze jest tak wygodniej :D
Najwygodniej jest na LDKS ;p
Vicehrabia Bratumił Nowak-Azoramath

Regent Królestwa Baridasu
Komendant WKU
Dumny Baridajczyk
meval
 
Posts: 814
Joined: 27 Feb 2009 15:06

Re: Tybet

Postby Iontz » 25 Mar 2009 21:59

Meval, czyli twoim zdaniem w zachodniej Europie jest większe bezrobocie niż na Białorusi?
(—) kpr. Mateusz hr. von Lichtenstein-Iontz h. Sztandar
Sprzedawczyk, dywersant, agent żydowski, libertyn, mason, świnia orwellowska, oszczerca i kpiarz.
Iontz
 
Posts: 568
Joined: 01 Mar 2009 10:37

Re: Tybet

Postby Aaron » 25 Mar 2009 22:36

Wybacz Bratek, nie pociągnę tematu, nudny sie juz zrobił, to raz, a dwa że chciałes wczuć sie w mój styl - i nawet Ci wyszło, pisałeś tak jak ja, z tym że moje argumenty maja jakąś styczność z realem :D. Ale generalnie dzięki za dobrą wymianę zdań :)
Aaron
 
Posts: 202
Joined: 03 Mar 2009 18:31
Location: Eldorat/Warszawa

Re: Tybet

Postby meval » 25 Mar 2009 22:51

Iontz wrote:Meval, czyli twoim zdaniem w zachodniej Europie jest większe bezrobocie niż na Białorusi?


Nie wiem ile ludzi ma prace na Białorusi a ile na Zachodzie.

Patrzę na ilość bezrobotnych ludzi a nie na procenty.

Bo mi żal bezrobotnych.

Aaron wrote: nudny sie juz zrobił


Przyznam ci racje.
Ta dyskusja chyba nigdy nie skończy.

Aaron wrote:z tym że moje argumenty maja jakąś styczność z realem :D.


To zależy co. ;p

Aaron wrote:Ale generalnie dzięki za dobrą wymianę zdań :)


Ja również dziękuję.
Vicehrabia Bratumił Nowak-Azoramath

Regent Królestwa Baridasu
Komendant WKU
Dumny Baridajczyk
meval
 
Posts: 814
Joined: 27 Feb 2009 15:06

Re: Tybet

Postby Juice Carton » 26 Mar 2009 00:16

Iontz wrote: Własność to podstawa.

Iontz wrote: Niby po co ludzie mieliby coś wytwarzać jeśli nie po to, żeby na tym zarabiać?

No i właśnie myślisz tak jak oni. A czy na pewno naszym celem musi byś posiadanie? Czy musimy ciągle maksymalizować nasze zyski? Czy rzeczy materialne mają faktycznie jakąś wartość?
Marcin Komosiński wrote:A co ma gospodarka do zbrodniczej działalności Chin? To wszystko wina rządzących i ustroju panującego w tym kraju.

Czy gdyby np Belgia zrobiła w Luksemburgu to co Chiny w Tybecie to czy też nikt by nie zareagował? NIE! Bo znaczenie Belgii w gospodarce światowej jest marginalne, więc można by wyciągnąć wobec nich WSZELKIE konsekwencje, łącznie z wypowiedzeniem wojny! Chiny natomiast mają taką pozycję, że mogą dyktować warunki, szantażować i robić co tylko im się podoba.
Aaron wrote:Ok, gdzie Twoim zdaniem te korporacje powinny zatem produkować swoje towary i dlaczego własnie tam. Proszę o odpowiedź z uzasadnieniem.

W krajach, które nie łamią praw człowieka, przestrzegają prawa międzynarodowego i nie prowadzą wojen.
Gdyż:
produkujesz np w Chinach => wspierasz chińską gospodarkę => umacniasz znaczenie i pozycję Chin => dajesz im przyzwolenie na łamanie praw człowieka itd =>samemu przyczyniasz się do tego procederu

Czy moje uzasadnienie jakoś Cię przekonuje?
Aaron wrote:Nie wiem skąd czerpiesz swoje informacje ale akurat z Dalajlamą spotyka się wielu przywódców.

Ok, trochę tu przesadziłem. Ale nie jest z tym tak różowo. Za każdym razem kiedy ktoś odważy się z nim spotkać Chiny stanowczo protestują.
Np kiedy w grudniu Lech Kaczyński spotkał się z Dalajlamą, ambasada chińska w Warszawie "wyraziła głębokie niezadowolenie" z tego faktu. Oczywiście spotkanie nie było oficjalne a jedynie prywatne. Zapewne w nadziei, że naród chiński obrazi się troszkę mniej...
Od Sarkozy'ego władze chińskie zażądały (!) odwołania grudniowego spotkania, szantażując negatywnymi konsekwencjami dla stosunków polityczno-gospodarczych. Skończyło się na przełożeniu szczytu Chiny-UE. A, to spotkanie także było "nieoficjalne" :)
Prezydent Niemiec, Horst Koehler odmówił spotkania. Tak jak i kilku innych niemieckich polityków.
Najlepszy jest przypadek Benedykta Pożal Się Boże XVI, który też zrezygnował ze spotkania w grudniu 2007... By nie pogorszyć stosunków Watykanu z Pekinem!

Aaron wrote:A wiesz ile wykonano w USA?. Jak Twoim zdaniem powinien reagować rząd (przykładowo powiedzmy polski) na karę śmierci w tych dwóch krajach?

Kara śmierci to suwerenna sprawa każdego państwa i nie mam o tym decydować. Ale w USA jest to kara za najcięższe przestępstwa (np dla seryjnych zabójców) a egzekucję poprzedza zazwyczaj wieloletnie więzienie gdzie jest jeszcze szansa na ewentualne dowiedzenie niewinności. Oczywiście nie ma na ten temat żadnych danych, ale można przypuszczać, że odsetek błędnych wyroków jest niewielki. W Chinach zaś, kara śmierci zasadzana jest zazwyczaj za przestępstwa polityczne lub drobne wykroczenia. Tam kara śmierci nie jest stosowana za konkretne zbrodnie a dla ochrony systemu. Niejako w celach prewencyjnych. To chyba delikatna różnica, prawda?
Aaron wrote:Rozumiem że nie masz żadnego takiego produktu? Z Twoich wcześniejszych postów pamiętam że nie pracujesz, a więc również sam się nie utrzymujesz. Nie znasz więc jeszcze wartości pieniądza. Rozumiem że osoby które Cię utrzymują również nie kupują chińskich produktów?

To źle rozumiesz! Skoro napisałem "MY" to znaczy, że ja też. Nikt z nas nie jest bez winy. Wiem, że unikanie produktów związanych z Chinami jest bardzo trudne a niekiedy niemożliwe. Często będąc w sklepie śpieszymy się i nawet nie pamiętamy, że gdzieś w Tybecie cierpią ludzie. Ale jednak możemy próbować to robić. Nawet jeśli uda nam się uniknąć kupna chociażby jednego takiego produktu będzie to częściowy sukces! Nic nie da się osiągnąć natychmiast ale każdy, chociażby najmniejszy krok przybliża nas do celu.

A jeśli chodzi o wasz spór na temat pracy różnych nacji. Wg mnie nie można oceniać, że Polacy pracują lepiej/gorzej od Chińczyków czy Niemców. Bezpodstawne jest stwierdzenie tego przez pryzmat całego narodu! Przypominam jak w temacie "Pawełka rżnie głupa..." Komos napisał "że ślązacy to k*%&$#". I większość była oburzona. Tu jest ten sam mechanizm. Każdego należy oceniać indywidualnie! Nie da się, na szczęście, wyciągnąć średniej z pracowitości i solidności narodu :)

Aaron wrote:nie pociągnę tematu, nudny sie juz zrobił

No właśnie. Skończyły się argumenty w głupim sporze, skończył się i temat. O sednie sprawy nikt nie pamięta a ludzie cierpią i nadal będą cierpieć bo wszyscy o nich już zapomnieli. Tak samo jest w życiu codziennym. To samo robią politycy. Toczą ze sobą wojny o nic zamiast zajmować się prawdziwymi problemami.
Image
User avatar
Juice Carton
Członek SPP
 
Posts: 1685
Joined: 09 Mar 2009 12:02
Location: Merida

Re: Tybet

Postby Aaron » 26 Mar 2009 00:42

Juice Carton wrote:

Aaron wrote:Ok, gdzie Twoim zdaniem te korporacje powinny zatem produkować swoje towary i dlaczego własnie tam. Proszę o odpowiedź z uzasadnieniem.


W krajach, które nie łamią praw człowieka, przestrzegają prawa międzynarodowego i nie prowadzą wojen.
Gdyż:
produkujesz np w Chinach => wspierasz chińską gospodarkę => umacniasz znaczenie i pozycję Chin => dajesz im przyzwolenie na łamanie praw człowieka itd =>samemu przyczyniasz się do tego procederu

Czy moje uzasadnienie jakoś Cię przekonuje?

Z Mevalem mi sie nie chce, z Toba jeszcze popisze bo mnie bawi Twój idealizm.
Nie, nie przekonuje mnie Twoje uzasadnienie:D.
NIE ma praktycznie krajów które spełniały by Twoje normy. Prawa czlowieka sa łamane wszędzie na wschód od Buga, a często nawet na wschód od Odry. Wojne prowadzi aktualnie kilkadziesiąt krajów na świecie, w tym USA.
POZATYM nie wiem czy zdajesz sobie sprawę że gdyby powiedzmy przenieść produkcję z chin, indii, pakistanu i filipin do krajów które JAKO-TAKO spełniały by Twoje warunki to:
1)ceny tych towarów (prawie wszystkich) były by kilkukrotnie wyższe
2)w krajach z których wycofali byśmy produkcję bezrobocie by wzrosło do pewnie jakichś 80%
3)zabili byśmy w ten sposób kilkadziesiąt o ile nie kilkasel milionów ludzi głodem
4)nikogo z biedniejszego kraju nie stać by było na praktycznie żaden towar bo były by one za drogie (wyprodukowane wielokrotnie wyzszym kosztem).

Jedyne wyjście to POZWOLIĆ im produkować a jednocześnie naciskać ich wedle możliwości na zwiększanie standartów życia. Twoje rozwiązanie to masakra niewiniątek.

Aaron wrote:Nie wiem skąd czerpiesz swoje informacje ale akurat z Dalajlamą spotyka się wielu przywódców.

Ok, trochę tu przesadziłem. Ale nie jest z tym tak różowo. Za każdym razem kiedy ktoś odważy się z nim spotkać Chiny stanowczo protestują.
Np kiedy w grudniu Lech Kaczyński spotkał się z Dalajlamą, ambasada chińska w Warszawie "wyraziła głębokie niezadowolenie" z tego faktu. Oczywiście spotkanie nie było oficjalne a jedynie prywatne. Zapewne w nadziei, że naród chiński obrazi się troszkę mniej...
Od Sarkozy'ego władze chińskie zażądały (!) odwołania grudniowego spotkania, szantażując negatywnymi konsekwencjami dla stosunków polityczno-gospodarczych. Skończyło się na przełożeniu szczytu Chiny-UE. A, to spotkanie także było "nieoficjalne" :)
Prezydent Niemiec, Horst Koehler odmówił spotkania. Tak jak i kilku innych niemieckich polityków.
Najlepszy jest przypadek Benedykta Pożal Się Boże XVI, który też zrezygnował ze spotkania w grudniu 2007... By nie pogorszyć stosunków Watykanu z Pekinem!

Na tym polega dyplomacja niestety. Chciałem Ci przypomnieć że nasza ambasada protestowała kiedy humorystyczny brukowiec nazwał pewnego naszego polityka kartoflem, a ambasady krajów muzułmańskich protestowały z powodu karykatur mahometa.


Kara śmierci to suwerenna sprawa każdego państwa i nie mam o tym decydować. Ale w USA jest to kara za najcięższe przestępstwa (np dla seryjnych zabójców) a egzekucję poprzedza zazwyczaj wieloletnie więzienie gdzie jest jeszcze szansa na ewentualne dowiedzenie niewinności. Oczywiście nie ma na ten temat żadnych danych, ale można przypuszczać, że odsetek błędnych wyroków jest niewielki. W Chinach zaś, kara śmierci zasadzana jest zazwyczaj za przestępstwa polityczne lub drobne wykroczenia. Tam kara śmierci nie jest stosowana za konkretne zbrodnie a dla ochrony systemu. Niejako w celach prewencyjnych. To chyba delikatna różnica, prawda?

No słuchaj, stawiasz w opzycji:
USA - nie tak dawno wykonane karę śmierci na człowieku który był niepoczytalny i psychatrzy uznali że nie zdawał sobie sprawy ze swoich czynów. Wykonano ją również na człowieku który w więzieniu się nawrócił i zaczął pomagać ludziom. Napisał kilka książek które tłumaczyly młodym ludziom że zbrodnia nie popłaca - ponoc bardzo dobre.
Chiny - wyroki śmierci z powodów politycznych.
Ja naprawdę mam ciężki dylemat żeby stwierdzić który kraj postępuje bardziej moralnie. Ja uważam że kary śmierci wogóle nie powinno być, ale jak sam wspomniałeś jest to suwerenna decyzja każdego kraju. U nas ostatni wyrokwykonano jakieś 25 lat temu, a moratorium wniesiono chyba w 94 o ile pamiętam. Więc mamy kiepskie prawo aby sądzić innych.

Aaron wrote:Rozumiem że nie masz żadnego takiego produktu? Z Twoich wcześniejszych postów pamiętam że nie pracujesz, a więc również sam się nie utrzymujesz. Nie znasz więc jeszcze wartości pieniądza. Rozumiem że osoby które Cię utrzymują również nie kupują chińskich produktów?


To źle rozumiesz! Skoro napisałem "MY" to znaczy, że ja też. Nikt z nas nie jest bez winy. Wiem, że unikanie produktów związanych z Chinami jest bardzo trudne a niekiedy niemożliwe. Często będąc w sklepie śpieszymy się i nawet nie pamiętamy, że gdzieś w Tybecie cierpią ludzie. Ale jednak możemy próbować to robić. Nawet jeśli uda nam się uniknąć kupna chociażby jednego takiego produktu będzie to częściowy sukces! Nic nie da się osiągnąć natychmiast ale każdy, chociażby najmniejszy krok przybliża nas do celu.

Wiesz, ja tu nie mam dylematu morlanego. albo dam zarobić chińczykowi który bedzie miał na ryż dla dzieci, albo mu zarobić nie dam. Wole dać.

A jeśli chodzi o wasz spór na temat pracy różnych nacji. Wg mnie nie można oceniać, że Polacy pracują lepiej/gorzej od Chińczyków czy Niemców. Bezpodstawne jest stwierdzenie tego przez pryzmat całego narodu! Przypominam jak w temacie "Pawełka rżnie głupa..." Komos napisał "że ślązacy to k*%&$#". I większość była oburzona. Tu jest ten sam mechanizm. Każdego należy oceniać indywidualnie! Nie da się, na szczęście, wyciągnąć średniej z pracowitości i solidności narodu :)

Toteż w skrótcie i ja pisałem to samo. Niemniej można wyciągać pewne wnioski. Kto pracował na budowie ten wie jakie.

No właśnie. Skończyły się argumenty w głupim sporze, skończył się i temat. O sednie sprawy nikt nie pamięta a ludzie cierpią i nadal będą cierpieć bo wszyscy o nich już zapomnieli. Tak samo jest w życiu codziennym. To samo robią politycy. Toczą ze sobą wojny o nic zamiast zajmować się prawdziwymi problemami.


A jakie to są "prawdziwe problemy"? Dla mnie prawdziwym problemem jest np słabość złotego a wydumanym problemem problem produkcji w chinach. Bo rzecz pierwsza dotyczy mojego zycia tu i teraz, a rzecz druga nie. Pozatym to nie jest tak że nikt nie pamięta. Po prostu nie zgadzają się z Twoją Drogą.

To Ci jeszcze na dobranoc napisze że największe szkody w historii świata wyrządzali idealiścy którzy zbiegiem okoliczności dorwali się do władzy. Bo Wam się wydaje że sa jakies proste rozwiązania. Zrobimy A to bedzie B. A naprawdę to jest tak że zrobimy A to bedzie X, B umrze z głodu a C z kolegami zacznie strzleać z kałasznikowa do Y.
Aaron
 
Posts: 202
Joined: 03 Mar 2009 18:31
Location: Eldorat/Warszawa

Re: Tybet

Postby Juice Carton » 26 Mar 2009 18:56

Aaron wrote:(...) z Toba jeszcze popisze bo mnie bawi Twój idealizm.

A co w tym takiego zabawnego? Dostrzeganie wyższych wartości i próba przestrzegania ich wydaje Ci się śmieszna? Jakoś wszyscy ciągle mówią: "ten zły", "ten skorumpowany", "tamten okrutny" ale gdy tylko pojawi się ktoś kto faktycznie zwraca uwagę na wartości moralne to okazuje się, że jest frajerem albo przynajmniej, że jest śmieszny...
Nie uważasz, że to hipokryzja?
Aaron wrote:czy zdajesz sobie sprawę że gdyby powiedzmy przenieść produkcję z chin, indii, pakistanu i filipin do krajów które JAKO-TAKO spełniały by Twoje warunki to: (...)

A czy ja powiedziałem, że należy wszystko przenieść? To byłaby dopiero zbrodnia! Nie wspominając już o tym, że to niewykonalne. Po prostu te inwestycje nie powinny nigdy tam powstać! Jedyne co można teraz zrobić to nie budować tam kolejnych zakładów produkcyjnych, oraz powoli i stopniowo wycofywać te już istniejące.
Aaron wrote:1)ceny tych towarów (prawie wszystkich) były by kilkukrotnie wyższe
(...)
4)nikogo z biedniejszego kraju nie stać by było na praktycznie żaden towar bo były by one za drogie (wyprodukowane wielokrotnie wyzszym kosztem).

Wolny rynek sobie z tym nie poradzi?
Aaron wrote:Jedyne wyjście to POZWOLIĆ im produkować a jednocześnie naciskać ich wedle możliwości na zwiększanie standartów życia.

Czyli w pewnym sensie uważamy tak samo.
Aaron wrote:Twoje rozwiązanie to masakra niewiniątek.

Przypisujesz mi coś czego nie powiedziałem! Czy ja proponuje wprowadzenie jakichkolwiek radykalnych działań?
Aaron wrote:No słuchaj, stawiasz w opzycji:
USA - nie tak dawno wykonane karę śmierci na człowieku który był niepoczytalny i psychatrzy uznali że nie zdawał sobie sprawy ze swoich czynów. Wykonano ją również na człowieku który w więzieniu się nawrócił i zaczął pomagać ludziom. Napisał kilka książek które tłumaczyly młodym ludziom że zbrodnia nie popłaca - ponoc bardzo dobre.
Chiny - wyroki śmierci z powodów politycznych.
(...)

OK, znam te i wiele innych przypadków! Ale czy naprawdę nie dostrzegasz różnicy? Ci w USA dostali karę śmierci za zbrodnie przeciwko ludziom, za zabójstwa. Można się sprzeczać nad słusznością, zwłaszcza jeśli to nas nie dotyczy. Ale nie można stawiać tych przypadków obok wyroków politycznych! Nie wspominając już o skali tego zjawiska...
Aaron wrote:Ja naprawdę mam ciężki dylemat żeby stwierdzić który kraj postępuje bardziej moralnie.

Żaden!
Aaron wrote:a uważam że kary śmierci wogóle nie powinno być (...)

Też tak myślę!
Aaron wrote:Wiesz, ja tu nie mam dylematu morlanego. albo dam zarobić chińczykowi który bedzie miał na ryż dla dzieci, albo mu zarobić nie dam. Wole dać.

Ale przede wszystkim dajesz zarobić temu, który wykorzystuje tego chińczyka!
Aaron wrote:Bo rzecz pierwsza dotyczy mojego zycia tu i teraz, a rzecz druga nie.

Ale czy sam sobie poradzisz z problemem, który Cie dotyczy? Czy sam wiele robisz, żeby ta złotówka była mocniejsza? NIE! Naszym obowiązkiem jest pomaganie innym. Jeśli nie będziemy tego robić, może się okazać, że jutro właśnie terror państwa albo niewolnictwo będą Twoim głównym problemem.
Aaron wrote:To Ci jeszcze na dobranoc napisze że największe szkody w historii świata wyrządzali idealiścy którzy zbiegiem okoliczności dorwali się do władzy.

LOL! Największe? Ilu ich było? Jakieś przykłady?
Aaron wrote:Bo Wam się wydaje (...)

Jakim wam? Ja tu sam jestem :) Mówiłem już, że nie można oceniać jakiejkolwiek grupy przez pryzmat jakiejś jednostki.
Aaron wrote:(...) że sa jakies proste rozwiązania.

Wiem, że nie ma prostych rozwiązań. Ale wierzę, że pewne rozwiązania jednak istnieją! A na pewno nie są nimi widoczne na każdym kroku ignorancja, znieczulica, egoizm i krótkowzroczność.
Image
User avatar
Juice Carton
Członek SPP
 
Posts: 1685
Joined: 09 Mar 2009 12:02
Location: Merida

Re: Tybet

Postby meval » 26 Mar 2009 19:48

Juice Carton wrote: Aaron napisał(a):To Ci jeszcze na dobranoc napisze że największe szkody w historii świata wyrządzali idealiścy którzy zbiegiem okoliczności dorwali się do władzy.


LOL! Największe? Ilu ich było? Jakieś przykłady?


Hitler
Lenin
Mussolini
Kim
Mao
itd.
Vicehrabia Bratumił Nowak-Azoramath

Regent Królestwa Baridasu
Komendant WKU
Dumny Baridajczyk
meval
 
Posts: 814
Joined: 27 Feb 2009 15:06

PreviousNext

Return to Polityka

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest

cron