Juice Carton wrote:A co w tym takiego zabawnego? Dostrzeganie wyższych wartości i próba przestrzegania ich wydaje Ci się śmieszna? Jakoś wszyscy ciągle mówią: "ten zły", "ten skorumpowany", "tamten okrutny" ale gdy tylko pojawi się ktoś kto faktycznie zwraca uwagę na wartości moralne to okazuje się, że jest frajerem albo przynajmniej, że jest śmieszny...
Nie uważasz, że to hipokryzja?
Nie śmieszy mnie stawianie prostych pytan. Śmieszy mnie udzielanie prostych odpowiedzi.
Aaron wrote:czy zdajesz sobie sprawę że gdyby powiedzmy przenieść produkcję z chin, indii, pakistanu i filipin do krajów które JAKO-TAKO spełniały by Twoje warunki to: (...)
A czy ja powiedziałem, że należy wszystko przenieść? To byłaby dopiero zbrodnia! Nie wspominając już o tym, że to niewykonalne. Po prostu te inwestycje nie powinny nigdy tam powstać! Jedyne co można teraz zrobić to nie budować tam kolejnych zakładów produkcyjnych, oraz powoli i stopniowo wycofywać te już istniejące.
Efekt był by taki sam -wzrost cen u nas i większe bezrobocie tam. To czy zrobi się to powoli czy szybko nie ma w gruncie większego znaczenia
Aaron wrote:1)ceny tych towarów (prawie wszystkich) były by kilkukrotnie wyższe
(...)
4)nikogo z biedniejszego kraju nie stać by było na praktycznie żaden towar bo były by one za drogie (wyprodukowane wielokrotnie wyzszym kosztem).
Wolny rynek sobie z tym nie poradzi?
Nie, nie poradzi sobie. Wolny rynek to jak wylewka samopoziomująca na podłogę. Generalnie wyrównuje, wygładza i poziomuje podłogę. Ale jak na środku podłogi masz 30cm garb to żadna wylewka Ci nie pomoże.
Aaron wrote:Jedyne wyjście to POZWOLIĆ im produkować a jednocześnie naciskać ich wedle możliwości na zwiększanie standartów życia.
Czyli w pewnym sensie uważamy tak samo.
Odniosłem wrażenie że jednak nie, ale skoro uważasz że to zdanie jest słuszne to bardzo dobrze.
Aaron wrote:Twoje rozwiązanie to masakra niewiniątek.
Przypisujesz mi coś czego nie powiedziałem! Czy ja proponuje wprowadzenie jakichkolwiek radykalnych działań?
Daj spokój. Dla mnie naprawdę nie jest problemem z poprzedniego Twojego posta wyjąć cytaty i udowodnić Ci że jednak powiedziałeś.
OK, znam te i wiele innych przypadków! Ale czy naprawdę nie dostrzegasz różnicy? Ci w USA dostali karę śmierci za zbrodnie przeciwko ludziom, za zabójstwa. Można się sprzeczać nad słusznością, zwłaszcza jeśli to nas nie dotyczy. Ale nie można stawiać tych przypadków obok wyroków politycznych! Nie wspominając już o skali tego zjawiska...
Skala zjawiska jest zależna od skali ludności, to raz. Np możesz uznać że rząd Japonii jest bardzo surowy bo w więzieniach siedzi tam więcej ludzi (przykład z głowy, nie chce mi się sprawdzać czy tak jest naprawdę, chodzi mi o pokazanie procesu) niż u nas. A siedzi tam więcej ludzi bo jest o jakieś 30 milionów więcej ludzi. Więc jeśli powiedzmy skala przestępczości w polsce wynosi n i w japonii wynosi n, no nasze npol<njap. Pozatym ja napisałem że dla mnie to moralnie trudny temat. Jeśli dla Ciebie nie to po prostu winszuję ładu morlanego.
Aaron wrote:Ja naprawdę mam ciężki dylemat żeby stwierdzić który kraj postępuje bardziej moralnie.
Żaden!
Aaron wrote:a uważam że kary śmierci wogóle nie powinno być (...)
Też tak myślę!
To teraz już Cię wogóle nie rozumiem. W poprzednim zdaniu pisałeś że kara śmierci w chinach to coś gorszego ni ż kara śmierci w USA, a tu piszesz że to jednak dokładnie to samo. Dla mnie te stwierdzenia są sprzeczne.
Aaron wrote:Wiesz, ja tu nie mam dylematu morlanego. albo dam zarobić chińczykowi który bedzie miał na ryż dla dzieci, albo mu zarobić nie dam. Wole dać.
Ale przede wszystkim dajesz zarobić temu, który wykorzystuje tego chińczyka!
Nie, na odwrót. Przedewszytkim daję zarobić temu chińczykowi a w drugiej kolejności daję zarobić temu kto go wykorzystuje (pomijając całą złożoność tego "wykorzystywania". Mam poważne wątpliwości czy Chińczycy czują się wykorzystywani przez swój kraj).
Aaron wrote:Bo rzecz pierwsza dotyczy mojego zycia tu i teraz, a rzecz druga nie.
Ale czy sam sobie poradzisz z problemem, który Cie dotyczy? Czy sam wiele robisz, żeby ta złotówka była mocniejsza? NIE! Naszym obowiązkiem jest pomaganie innym. Jeśli nie będziemy tego robić, może się okazać, że jutro właśnie terror państwa albo niewolnictwo będą Twoim głównym problemem.
Już były

. Co do pomagania - zgadzam się. Ale sa różne formy pomocy. IMO Twoje są bezmyślne.
Aaron wrote:To Ci jeszcze na dobranoc napisze że największe szkody w historii świata wyrządzali idealiścy którzy zbiegiem okoliczności dorwali się do władzy.
LOL! Największe? Ilu ich było? Jakieś przykłady?
Mógłbym długo wymieniać przykłady, widzę zresztą że inni mnie już trochę wyręczyli. Ja od siebie dodam jesen. Pol Pot. Delikatny, zamknięty w sobie idealista. Studiował filozofię na Sorbonie, w młodości mnich buddyjski. Wymordował 25% ludności swojego kraju.
Aaron wrote:Bo Wam się wydaje (...)
Jakim wam? Ja tu sam jestem

Mówiłem już, że nie można oceniać jakiejkolwiek grupy przez pryzmat jakiejś jednostki.
Wam idealistom. Nie można oceniać jednośctki - toteż ja nie oceanim. W moim zdaniu nie ma wartościowania. Ja po prostu uogulniam, biorę pewną liczbę ludzi w pewien nawias. To mi akurat wolno i nie jest to specjalnie krzywdzące dla jednostki.
Aaron wrote:(...) że sa jakies proste rozwiązania.
Wiem, że nie ma prostych rozwiązań. Ale wierzę, że pewne rozwiązania jednak istnieją! A na pewno nie są nimi widoczne na każdym kroku ignorancja, znieczulica, egoizm i krótkowzroczność.
Toteż ja się zgadzam. Tylko czym innym jest wspieranie demokratycznej opozycji na białorusi czy ukrainie (sam to kilka lat temu aktywnie robiłem) a czym są chiny. Znajdź mi demokratyczną opozycję w chinach, jeszcze taką która bedzie miała jakieś choćby szczątkowe poparcie, i pomysł jak zmienić system bez rozlewu zbędnej krwi, to wierz mi że pierwszy zacznę im pomagać.