W Holandii każdy się z każdym wita zwrotem który u nas przyprawia trochę o ... zniesmaczenie.
- Huij!
- Huij! (w wymowie Muij i huij jest do siebie cholernie podobne, ale chcę dojść do tego, że na powitanie wszyscy niezwykle sobie pochlebiają)
Nie ważne, czy kogoś znasz, czy nie

Kolejną ciekawostką jest najczęściej używane przez Holendrów zdanie, które nawet mi zapadło w pamięć: Mag ik hier Roken? - co oznacza: Czy tutaj można palić?
Dla niewtajemniczonych - Holendrzy są mistrzami palenia, zrobionych przez siebie papierosów. Niektórzy mistrzowie, potrafią wyciągnąć maszynkę do robienia papierosów w centrum Amsterdamu...
A tak naprawdę... holenderski to zapożycznie dwóch języków: flamandzkiego i niemieckiego co widać w gramatyce strasznie. Np. son (słońce), oom (wujek), choć to akurat przykłady dość nieadekwatne.

Aha, no i rzecz jasna dialekt...
Uczący się holenderskiego mają cholerny problem. Jeżeli nauczą się go w Emmen czy w Groningen, to nie dogadają się nim w Amsterdamie czy Eindhoven. Dlatego często Holendrzy używają innych, alternatywnych języków.
Ja tam zawszę Ślunzaka zrozumim.
Tyle, jak sobie coś przypomnę to jeszcze napiszę.