Pytanie całkowicie odmienne od wszystkich znajdujących się tutaj.
Ciekaw jestem Waszej reakcji na trochę 'rzeczywistsze' pytanie, oraz Waszych odpowiedzi.
Co do mnie to raczej ostatnią godzinę przed armagedonem spędziłbym z butelką wódki, przeglądając zdjęcia i wspominając to co było. Godzinę zero przywitałbym w takim stanie, że nie zależałoby mi na końcu świata...
Temat jak najbardziej poważny



