
Przeglądając dziś polskie portale zaciekawiłem się składem polskiej kadry narodowej na rozpoczynający się już jutro Eurobasket 2009. I mimo to, że polska reprezentacja jest jak CCCP przy Stalinie - kult jednej osoby, a mianowicie Gortata - znalazłem imiona innych reprezentantów. I co? Taki David Logan, który nie urodził się w Polsce, nie zna polskiego, nie jest z pochodzenia Polakiem, zostaje reprezentantem Polski i gra za Polskę w koszykówkę!
Nie jestem rasistą, ale uważam, że to wcale nie jest uczciwe. Tak samo jak Guereiro i inne anomalie w polskiej reprezentacji piłki nożnej. Czy nie musi być tak, że drużynę narodową (od słowa naród, nie od słowa komercja) mogą reprezentować tylko urodzone w tym kraju osoby albo przynajmniej mający obywatelstwo od dzieciństwa i znający język kraju, za który występują. Bo tak wychodzi, że jeśli teraz jest ten Logan, to dla niego jednego podczas gry trzeba będzie oddzielny tłumacz i wcale nie musi być to Google Translator.
A co wy myślicie o teraz modnym zajściu - naturalizacji?




