by Sobieszek » 07 Aug 2009 16:43
Harry Potter i Książę Półkrwi...
Kolejna część sagi o młodym czarodzieju miała być wielkim hitem. Czy była? Mam co do tego naprawdę mieszane uczucia.
Pozwolę sobie przekopiować moje dwa komentarze z portalu hogsmeade.pl.
Zacznijmy może od tego, że to nie jest książka ''Harry Potter i Książę Półkrwi'' autorstwa Joanne Kathleen Rowling, tylko książka ''Harry Potter i Książę Półkrwi'' autorstwa Warner Bros. I na tym w zasadzie mogłabym skończyć swoją opinię.
Jednakowoż, plusy i minusy wymienię.
Plusy:
- znakomita rola Jessiki Cave jako Lavender Brown. Nie wyobrażałam sobie szczególnie tej postaci, ale taka filmowa, jaką pokazano, przypadła mi do gustu.
- równie świetna rola Heleny Bonham Carter jako Bellatrix Lestrange. Nie rozumiem tylko jednej rzeczy -- wyraźnie było widać, że ma złamaną różdżkę. Pamiętacie, jak się skończyły eksperymenty ze złamaną różdżką Rona w ''Harrym Potterze i Komnacie Tajemnic''?
- Ron pod wpływem amortencji był wspaniały -- on naprawdę umie udawać głupka!
Minusy:
- za mało Quidditcha, jak to już ktoś wspomniał. Miałam nadzieję na dwa mecze, ze względu na to, że przecież Ronald na początku słabo sobie radził na swojej nowej pozycji, a dopiero potem okazał się być królem obrońców. Nu ale trening był prześwietny.
- gdzie się podziała walka w Hogwarcie? Bellatrix tłucząca zastawę stołową (ile to w rzeczywistości musiało kosztować!) podczas generalnego wycofania Śmierciożerców mnie nie satysfakcjonuje.
- spalenie Nory. Co to miało, do diaska, być? Najpierw to powinni dom ratować, a nie ganiać za Śmierciożerczynią. Nu i jestem ciekawa, jak rozwiążą kwestię ślubu Billa i Fleur, który w Insygniach Śmierci oryginalne odbywa się przecież w Norze...
To prawda, że nie ma idealnego filmu, ale twórcy powinni się starać ograniczać liczbę pomyłek -- w końcu filmy to alternatywna rzeczywistość, czyż nie?
Ja od siebie jeszcze dodam bardzo wątpliwe rzeczy -- pomyłkami może one nie są, ale... Raz -- podczas meczu Quidditcha drużyna Slytherinu zastosowała bardzo dziwną taktykę. Sześciu zawodników nacierających na obręcze?! Dobrze, że chociaż siódmy był na swojej pozycji obrońcy... Dwa -- zaklęcia niewerbalne były ćwiczone -- o ile pamiętam -- w szóstej klasie (wg. książki), i to z niemałym trudem. A tu nagle Hermiona na stadionie podczas treningu rzuca dobre zaklęcie, bez nawet kontaktu wzrokowego!...
Generalnie rzecz biorąc - humor był. Szkoda, że tylko w roli łaty. Więcej tragedii! Mam nadzieję, że Insygnia Śmierci nie zawiodą pod tym względem.
(--) szer. Karolina hr. von Lichtenstein-Sobieszek
Cień.