O SCLAVINII I SCLAVIŃCZYKACH
rozpoczynam drukowanie kolejnych odcinków mojej książki, która jeszcze nie powstała i nie wiadomo, czy napiszę ją do końca, a już na pewno nie wiadomo, kiedy ukażę się kolejny odcinek, i kolejny, i kolejny... Bo wstęp to napisać jest całkiem łatwo i przyjemnie
b]Wstęp, czyli o historii całkiem niezłej zabawy[/b][b][/b]
Rzeczpospolita Sclavińska znikła na dobre wiosną 2009 roku, kończąc dwuletnie dzieje swojego istnienia, pozostawiając po sobie rzesze Sclavińczyków. Większość z nich pozostała we wspólnym państwie sclavińsko- trizondalskim, niektórzy zdecydowali się na emigrację w inne części Księstwa Sarmacji, jeszcze inni zaś zupełnie zakończyli swój wirtualny żywot. W każdym razie wraz z utworzeniem Rzeczyospolitej Sclavinii i Trizondalu zakończył się ponaddwuipółletni okres państwowości sclavińskiej. Co nam po nim zostało? Czy tylko wspomnienia? A może z bogatych dziejów tego dzielnego narodu wirtualnego możemy się czegoś nauczyć? Jak osiągnąć wielki sukces w krótkim czasie i jak bardzo szybko go zmarnować? Jak podejmować desperackie próby przywrócenia szczęścia i jak przegrywać je raz po raz? Jak zmieniać ustrój państwa wirtualnego, a wreszcie jak uczynić je miejscem naprawdę dobrej zabawy stojącej na wysokim poziomie? Bo taką właśnie zabawą była dla mnie Sclavinia (a jej historia dobitnie pokazuje, że gdy dla kogoś stawała się więcej, niż tylko miłym sposobem spędzania czasu, nie wychodziło to na zdrowie ani jej, ani temu, który żywił do niej zbyt idealistyczne uczucia). Całą historię, którą tu opowiem przeżyłem na własnej skórze. Znałem ludzi, którzy są i pozostaną jej bohaterami. Zdarzyło się wśród nich kilka wybitnych jednostek i kilku idiotów. Byli ludzie chłodni, rzeczowi i skuteczni, nadmiernie ideowi, a nie pozbawieni uroku, oraz dziesiątki zwykłych internautów szukających nowych form sieciowej rozrywki.
Mam nadzieje, że ta mini-książka w odcinkach (o ile uda się ją ukończyć) w ciekawy, barwny i nie za bardzo stronniczy, acz nie pozbawiony subiektywizmu sposób, opisze dzieje państwowości, świadomości i kultury Sclavińczyków. Liczę, że uda mi się stworzyć solidny kawał dokumentu, który do końca istnienia Księstwa Sarmacji i Wirtualnego Świata świadczyć będzie o mnie i o ludziach, z którymi przyszło mi w nim żyć. Ale nie chcę być za bardzo nostalgiczny. Właściwie, nie chcę takim być w ogóle. W końcu to była tylko zabawa…

