CZĘŚĆ PIERWSZA
OKRES NIEMOWLĘCY[/b]
[b]OKRES NIEMOWLĘCY
1.U źródeł
2.Własna Rzeczpospolita
3.Upadek protoplasty
W pierwszej części opowieści nie przeczytacie jeszcze o państwie ze słowem "Sclavinia" w nazwie. Ba, opowiem dziś o czasach, w których słowo "sclavińczyk" jeszcze nie istniało. Mimo wszystko były to czasy, w których rodziła się pewna wspólnota, która później przerodziła się w społeczeństwo sclavińskie. Z tego powodu uważam tą pierwszą część za niezwykle istotną. Historia jest bowiem ciągiem przyczyn i skutków, a czy istnieje ważniejsza przyczyna w historii państwowości, niż przyczyna jej zaistnienia? O tej przyczynie traktować będzie ta pierwsza część.
I. U źródeł
Pisząc o historii państwowości, kultury i świadomości sclavińskiej nie sposób nie rozpocząć od źródeł późniejszej sclavińskości- od gier politycznych. Postronny czytelnik może stwierdzić, iż takie pochodzenie nie jest chlubą dla prawdziwie szanującej się mikronacji. Nie zgodzę się z tą opinią. Pierwsza forma państwowości wirtualnej uznawana oficjalnie za protoplastę późniejszej Sclavinii, Rzeczpospolita Narodów była bowiem naprawdę interesującym, choć dość prymitywnym tworem. Ale o tym później.
Zacząć należy od dwóch innych Rzeczypospolitych. Otóż na jesieni 2006 roku istniało w polskim Internecie kilka bardzo podobnych do siebie tworów, tytułujących się „grami politycznymi”, a mającymi sporo cech kadłubowych mikronacji. Wszystkie one w swej nazwie miały tytuł Rzeczpospolita, we wszystkich istniały też podobne instytucje takie jak Prezydent, Sejm, czy Sąd. W każdej z nich funkcjonowało kilku- kilkunastu obywateli, którzy bardziej lub mniej pomysłowo starali się urozmaicić sobie wspólne życie. Autor tego tekstu wie o istnieniu co najmniej trzech takich tworów: Wirtualnej Rzeczypospolitej, V Rzeczypospolitej Polskiej (tak, tej samej która zakończyła swój żywot dopiero niedawno), oraz Rzeczypospolitej Formułowej. Wszystkie te quasi- państewka charakteryzowała także wspólnota znacznej części elit politycznych. Na porządku dziennym było sprawowanie przez te same osoby różnych funkcji na terenie różnych „forów”, bo takie określenie dominowało w nazewnictwie.
II. Własna Rzeczpospolita
W pewnym momencie zaistniał ostry konflikt między władcami Wielkiej i Piątej Rzeczypospolitej, który zamienił się wręcz w wirtualną wojnę połączoną z atakami spamowymi. W tej sytuacji część aktywnych obywateli tej pierwszej dokonało secesji, w celu stworzenia nowego, bardziej demokratycznego i przyjaznego tworu. Czołową rolę w tej grupie odegrali Michał Stoyałowski i Guedes de Lima, bohaterowie którzy długo jeszcze nie wypadną z głównego nurtu tej opowieści. Na nowym „forum”, które od niedawna znów można oglądać pod adresem WWW.nr.mojeforum.net , zaangażowali się, oprócz uciekinierów z WR, także i niektórzy obywatele VRP i RF, do których należy zaliczyć m.in. Marka Borowskiego, który przez długi czas sprawował funkcję Marszałka Sejmu, a także Zenka Łod Benka, Łukasza Nowocienia (jednego z bardziej nieudolnych prezydentów, jakich wirtualny świat widział) i wielu innych. Do tego doszło jeszcze kilku obywateli, którzy po raz pierwszy pojawili się w środowisku „gier”, tacy jak Emil Potocki (dawniej Edward Wielopolski), Izaak Amadej (Erazm Efeski), a także Stanisław Gertald, Michaił Sajganik, Daniel Wiński, Piotr Cetnarowicz i wielu innych. Stworzyli oni całkiem interesującą społeczność, która w dość okrojonych warunkach prawnych starała się tworzyć urozmaicone życie polityczne, kulturalne, oraz medialne. W okresie największego rozwoju, który przypadał na przełom 2006 i 2007 roku Rzeczpospolita Narodów, gdyż tak nazwano nowy twór liczyła sobie około 20 aktywnych obywateli, co należy uznać za naprawdę zadowalający wynik, jak na realia, w których przyszło jej funkcjonować. Niestety dobra koniunktura została skutecznie zmarnowana poprzez brak akceptacji dla reform przygotowanych przez rząd Erazma Efeskiego (z niemałym udziałem piszącego ten tekst, wówczas Ministra Gospodarki i Finansów), oraz ogólnego zastoju i braku wizji dalszego rozwoju. Na to wszystko nałożył się nasilający się konflikt pomiędzy Rzeczpospolitymi, który przybierał postać otwartej wojny. RN została do niego wciągnięta z racji licznych powiązań z VRP. Niestety konflikt doprowadził do całkowitego załamania się rodzącej się państwowości i, w efekcie, do zarażenia wirusem forum. I Rzeczpospolita Narodów chyliła się ku upadkowi.
III. Upadek protoplasty
Garstka zapaleńców w połączeniu z grupą całkiem interesujących ludzi próbowała ją reaktywować. Wszelkie wysiłki zostały jednak rozbite przez kolejne ataki, oraz pasmo wyjątkowo nieprzychylnych zbiegów okoliczności, takich jak dopuszczenie do władzy obozu „kolonii V RP”, mówiąc językiem Guedesa de Limy, a następnie zupełnie nieznanej osobie, kryjącej się pod pseudonimem „Markiza”, która… znikła w dzień po zaprzysiężeniu na urząd prezydenta. W końcu i II RN nie wytrzymała. Jej państwowość była zbyt słaba, a przywódcy, choć szlachetni- zbyt niedoświadczeni i niewiedzący, co tak naprawdę należy robić. W lutym zakończyła swój byt. Z pewnością była tworem dość pokracznym, patrząc z perspektywy dziejów Sclavinii w późniejszych latach, jednakże trzeba pamiętać, że bez Rzeczypospolitej Narodów nic dalej by się nie wydarzyło. Choć to zwykły banał, warto go powtarzać, godnym zauważenia jest na przykład udział głównej części elit politycznych pierwszych miesięcy trwania Sclavinii w budowania obu prób niepodległości. Warto pamiętać o swoich korzeniach. Kolejny banał.
Post Scriptum
Wirtualna Rzeczpospolita upadła niewiele po Rzeczypospolitej Narodów. Rzeczpospolita Formułowa połączyła się zaś z Piątą. Nastąpił więc zwyczajny proces eliminowania niepotrzebnych elementów, choć agresja i negatywna ideologia, które mu towarzyszyły do dziś są dla mnie trudne do zrozumienia. Jeszcze przez długi czas trwania Rzeczypospolitej Sclavińskiej podsycana była nienawiść do „zdrajców”, takich jak Marek Borowski, czy Zenek Łod Benka, którzy ponoć działali na szkodę RN jako przedstawiciele VRP. Kwestia ta została wyjaśniona dopiero pod koniec 2007 roku. VRP zakończyła swój byt wiosną roku 2009, czyniąc swoim spadkobiercą… Rzeczypospolitą Sclavinii i Trizondalu
