O północy zaczynają się drugie wybory w nieco ponad miesięcznej historii Rzeczypospolitej Sclavinii i Trizondalu. Kilka dni temu dokonano wyboru Marcela Hansa na urząd Prezydenta, tym razem obywatele wspólnego państwa Sclavińczyków, Trizondalczyków i Pięciopolan wybiorą pierwszy w pełni demokratyczny Parlament- Izbę Narodów. Po ilości kandydatów, komitetów wyborczych i kampanii wyborczej można się spodziewać, że emocji nie zabraknie…
Dziś oficjalnie została podjęta decyzja o rozwiązaniu Konstytuanty, pierwszego parlamentu w historii RSiT powołanego na mocy Traktatu o Unii. Owocami jej prac są Konstytucja RSiT, oraz ordynacja wyborcza i ustawa o obywatelstwie państwa. Co do tego, czy owoców tych jest tyle, ile być powinno i czy smakują one tak, jak spodziewaliśmy się, że będą smakować, wątpliwości mieć można, jednak dziś nie będę zajmować się efektami prac Konstytuanty. Już 30 marca bowiem Prezydent RSiT rozpisał wybory do pierwszego demokratycznie wybieranego parlamentu w Rzeczypospolitej- do Izby Narodów I kadencji. Do wyborów zgłosiło się ośmiu kandydatów reprezentujących cztery komitety wyborcze. Do wzięcia jest pięć mandatów przedstawiciela, bowiem taką nazwę nosi stanowisko członka sclavińsko-trizondalskiego parlamentu. Dokonajmy więc przeglądu zgłoszonych kandydatur.
Najstarszą i najbardziej znaną partią, jaka zgłosiła się do wyborów jest oczywiście Obywatelska Partia Demokratyczna. Z jej ramienia o mandaty ubiegają się Piotr bar. Cetnarovitch, oraz Karolina bar. Sobieszek. Partia ta, którą parę dni temu nazwałem “politycznym trupem”, przedstawiła dość obszerny, acz ogólnikowy program wyborczy, który właściwie nie odbiega specjalnie od programu rządu Marcela bar. Hansa. Uważam, że partia ta ma szansę na obsadzenie 1-2 mandatów poselskich, aczkolwiek zrealizowanie planu maksimum może być trudne ze względu na to, iż wciąż cieszy się ona mocno nadszarpniętą reputacją z powodu swych nieudolnych rządów w Księstwie Sarmacji.
Ciekawym komitetem jest anarchistyczny Ruch Zielonego Wyzwolenia, który wystawił swojego charyzmatycznego przywódcę, Kartona Soku, oraz- co jest pewną niespodzianką- swego nowego członka, znanego Sclavińczyka, Mustafę kaw. Owskiego. W swoim programie wyborczym anarchiści proponują m.in. zapewnienie opieki socjalnej dla mieszkańców RSiT, niedopuszczenie do rozrostu biurokracji na jej terenie, oraz wprowadzenie do ustroju państwa elementów demokracji bezpośredniej, a mianowicie rozstrzygania większej ilości spraw w referendach. Osobiście nie ukrywam sympatii do ruchu Pana Kartona. Moim zdaniem niezwykle urozmaica on scenę polityczną RSiT, wprowadza do niej świeży powiew i poglądy, które nigdy w żadnym z państw, które weszły w jej skład nie były reprezentowane. Trudno prognozować, na ile mandatów na partia ma szanse, z pewnością ciężko jej będzie przekonać do siebie wielkie rzesze wyborców, ale ja osobiście ściskam kciuki za Juice Cartona i jego inicjatywę.
Front Rozwoju Rzeczypospolitej, partia która założona została na samym początku istnienia wspólnego państwa przez Michała bnt Siduniaka proponuje wyborcom na swej liście Marcina bar. Komosińskiego i Tomasza Czunkiewicza. Obaj kandydaci są dość znani w Księstwie. Komosiński był pierwszym Księciem Trizondalu, a obecnie piastuje stanowisko Ministra Dziedzictwa Narodowego w rządzie KS. Czunkiewicz zaś jest odpowiedzialny za promocję zarówno w Księstwie, jak i w rządzie Hansa. Sądzę, że kandydaci ci mają spore szanse, lecz bardzo zawiodła mnie ich postawa w czasie kampanii. Obaj ograniczyli się do kilkulinijkowych, pełnych pustych haseł, pozbawionych konkretów autoprezentacji. Sama FRR też wydaje się być partią bez twarzy, jej program zawiera połowę strony A4 i konkretów też szukać w nim ze świecą.Jej kandydaci liczą chyba, że do parlamentu wjadą na nazwiskach. Zobaczymy, czy się nie przeliczą.
Ostatnim, najpóźniej powołanym komitetem jest Partia Przyjaciół Państwa. Jest to formacja założona przez piszącego ten tekst Stanisława bnt Gertalda, oraz Andrzeja Andrzejewskiego. Obaj założyciele kandydują z jej listy do IN. Ideą, która spowodowała jej powstanie jest wspieranie rządu Marcela Hansa i stworzenie mu solidnego politycznego zaplecza. Warto odnotować, że obaj kandydaci piastują stanowiska ministerialne w owym rządzie, Gertald odpowiada za kulturę i sport, Andrzejewski zaś za skarb i administrację. Nie może więc dziwić, iż programem PPP jest program rządu, a jej kandydaci za cel numer 1 w przyszłym parlamencie stawiają sobie wspieranie rządu, który tworzą.
Spektrum kandydatów i komitetów wyborczych jest więc szerokie i przedstawia się niezwykle interesująco. Choć żadna partia nie zadeklarowała otwarcie, że po wyborach stanie w opozycji do rządu Hansa widać wyraźnie, że istnieją między nimi różnice, w światopoglądzie i w idei przyświecającej decyzji o kandydowaniu. Ciekawym jest też to, iż żaden z komitetów na pewno nie zdobędzie większości w przyszłej Izbie, a więc po wyborach będziemy świadkami interesujących politycznych rozgrywek mających na celu stworzenie trwałej większości pozwalającej na przeprowadzanie przez parlament projektów ustaw. Najbardziej zainteresowany utworzeniem takiej większości będzie z pewnością prezydent Hans. Aby skutecznie rządzić potrzebuje on przecież wsparcia parlamentu. W przeciwnym razie będzie się musiał liczyć z nieprzyjemnościami: nieuchwalaniem rządowych ustaw, wetowaniem dekretów z mocą ustawy a nawet odwoływaniem ministrów. Wbrew pozorom Parlament w Rzeczypospolitej Sclavinii i Trizondalu ma bowiem całkiem spore uprawnienia…



