Była sobie Sclavinia

Była sobie Sclavinia

Postby Stanisław Gertald » 06 Mar 2009 23:39

"Nasza Rzeczpospolita" I wydanie w nowym państwie

Powinienem się cieszyć z połączenia Sclavinii i Trizondalu. Nie chwaląc się, to ja rzuciłem kiedyś w listopadzie luźny pomysł aby nasze kraje się zjednoczyły i oto- został on zrealizowany. I cieszę się, lecz mimo wszystko, otwierając stroną główną KS i nie widząc na niej linku z napisem “Rzeczpospolita Sclavińska”, który to link był przeze mnie namiętnie od niemalże dwóch lat klikany, oraz widząc na własne oczy proceder zamiany odwiedzanego od dwóch lat forum Sclavinii w muzeum uległem nostalgii…

Mimo wszystkich kontrowersji, mimo drastycznych niedociągnięć i chaotyczności z jakim się ono odbyło, myślę że dobrze iż doszło do zjednoczenia. Prawda, odbyło się ono w złym stylu, o wielu rzeczach nie pomyślano, wiele rzeczy zaniedbano. W tym artykule nie chcę się jednak nad tym rozwodzić, zrobili to już zresztą za mnie Henryk Leszczyński i Guedes de Lima. Ten tekst ma za zadanie przypomnieć, jakim państwem była Sclavinia, kraj którego już nie ma. Wiem, że artykuł ten nie wzniesie się zapewne na wyżyny dziennikarstwa, piszę po to by- parafrazując “pieśni” Gałczyńskiego- ocalić od zapomnienia.

Ocalić od zapomnienia chcę te niemalże dwa lata jakie przeżyłem, wraz z wieloma towarzyszami, przyjaciółmi i nieprzyjaciółmi. Te dwa lata wzlotów, upadków, buntów, tryumfów demokracji, przewrotów,trafnych i nietrafnych wyborów. Dwa lata, w których nie brakowało niczego, czego brakować nie powinno w historii pełnoprawnego v-państwa, jakim Rzeczpospolita była, czemu nikt dziś nie zaprzeczy. I to właśnie, że po prawie dwóch latach istnienia Sclavinia, choć w końcowej fazie pogrążona w kryzysie, zyskała sobie naprawdę solidną pozycję w Księstwie Sarmacji, a przez co i w całym mikroświecie; to, że nikt nie podważy tego, że w życiu tego mikroświata Sclavinia i ludzie wywodzący się z niej odgrywali niekiedy kluczową rolę; to że po dwóch latach istnienia Sclavinia, choć skończyła swój żywot, nie skończyła go w hańbie, nie był to upadek, destrukcja, lecz konstruktywne przeistoczenie w inny twór państwowy, w którym ludzie ją tworzący i mającyo niej świeżą pamięć- to są właśnie znamiona tego, że te dwa lata były latami pięknymi; tego że Sclavinia siłą swoich obywateli wybiła się na pozycję, na jaką nie wybiło się zapewne 90% podobnych “yoyonacji” stworzonych równolegle z nią. Tego nie można zapomnieć.

Nie można zapomnieć wszystkich wielkich Sarmatów, którzy byli i pozostaną Sclavińczykami. Mateusz Iontz, Aaron Rozman, Michał Siduniak- oni wszyscy przybyli do Sclavinii już jakiś czas po jej przyłączeniu do Księstwa Sarmacji i to na terenie RS stawiali pierwsze kroki, które wybiły ich później na szczyty sarmackich karier. Nie można zapomnieć wszystkich, którzy w Sclavinii byli od samego początku, którzy ją stworzyli i tworzyli do końca, jak Guedes de Lima, Piotr Centarowicz i- tu nie będę skromny- także i ja (jak już wspominać, to na całego). Nie można zapomnieć o tych, którzy już odeszli, Michała Stoyałowskiego, Emila Potockiego, Izaaka Amadeja i wielu innych. Oni wszyscy poświęcili wiele czasu na tworzenie państwa, którego już nie ma. Państwa, które teraz jest muzeum.

Ocalić od zapomnienia należy wszystkie wielkie wydarzenia z historii Sclavinii. W wielkim skrócie wymienię: olbrzymi zryw aktywności i reklama nowopowstałej mikronacji (skazywanej, jak wszystkie jej podobne, na rychły upadek), wielki marsz Guedesa de Limy do władzy, później wielki zryw obywatelski z Mateuszem Iontzem na czele, który Guedesa w wielkim szumie, przy rzęsistych oklaskach Sarmacji od tej władzy odsunął. Następnie niesamowity wzrost aktywności, “sarmacka moda na Sclavinię”, imigracja do naszego kraju ówczesnych najznamienitszych gwiazd sarmackiej polityki: Roberta Czekańskiego i obecnego Księcia. Tu warto przypomnieć, że był taki czas, gdy to forum Sclavinii było głównym polem toczącej się kampanii wyborczej do Izby Poselskiej, i to nie byle jakiej kampanii, lecz tej pamiętnej batalii w której naprzeciw siebie stanęły dwa giganty: NPS i SPD… Później niestety, było już gorzej. Nastąpiła zmiana systemu z prezydenckiego na parlamentarno-gabinetowy, wprowadzenie typowo sclavińskiego eksperymentu- stanowiska Marszałka-Premiera, który to eksperyment odbił się na dziejach Sclavinii mocną czkawką… Następują nieudolne rządy kolejnych premierów: Emila Potockiego, Aleksandra Nowaka (zakończone olbrzymią aferą, po której został on ze słyszalnym w całym Księstwie hukiem zdymisjonowany), Stanisława Gertalda (tak, niestety tego, który pisze ten tekst), Piotra Centarowicza, Guedesa de Limy i Michała Siduniaka. Żadna z tych znaczących osobistości nie była w stanie poradzić sobie z rządzeniem krajem, niestety…

Później sytuacja zaczęła dojrzewać do zapadłej niedawno decyzji o połączeniu. Powrotna zmiana systemu na prezydencki i powrót do władzy największego prezydenta w historii- Mateusza Iontza. Niewielkie drgania aktywności, która nie powróciła już jednak do dawnego stanu. Miesiące dywagacji nad połączeniem a to z Trizondalem, a to z VRP, miesiące zmarnowane, bo na dobrą sprawę do powołania nowego państwa powinno było dojść już na jesieni poprzedniego roku. W końcu- prezydentura Michała Siduniaka, bezproblemowe negocjacje z KT, nieudolnie dokonane połączenie i tak oto dochodzimy do końca bajki pod tytułem “Była sobie Sclavinia”…

Wielu zarzuci mi pewnie, że tekst ten ma charakter dywersyjny, gdyż jak wiadomo w obliczu wielkich zmian i wydarzeń dziejowych nie należy zbytnio rozwodzić się nad przeszłością, a już na pewno nie należy nad nią płakać. Mi jednak, kiedy patrzę na to opustoszałe forum, na którym pozostawiłem 1443 posty i setki godzin pracy, jakaś wirtualna łezka w oku staje. Szczęście, że jest szansa, by dzieło jakim była Sclavinia, które stało się we wtorek l’oeuvre fini, było kontynuowane, choć w innej formie.

Mimo to, zachęcam dziś wszystkich, którzy mieli z nią cokolwiek wspólnego, by na chwilkę się zatrzymali, popatrzyli za siebie, zobaczyli to wirtualne dziedzictwo, Sclavinię, którą właśnie pozostawiają za sobą, i nie zapominając oczywiście o budowaniu RSiT, ocalili je od zapomnienia.

Stanisław bnt Gertald

A tu dla bardziej dociekliwych zamieszczam link do działu “NR” na dawnym forum Sclavinii, gdzie można przeczytać wszystkie teksty które się w niej ukazały od początku istnienia Rzeczypospolitej

http://sclavinia.sarmacja.org/forum/vie ... 7c214b0e3c
kiedyś Sclavińczyk Dziś Sclavo-Trizondalczyk.
Stanisław Gertald
Obywatel
 
Posts: 116
Joined: 27 Feb 2009 20:08

Re: Była sobie Sclavinia

Postby Marcin Komosiński » 06 Mar 2009 23:42

Bellissimo!
szer. Marcin Komosiński
- bezrobotny (teoretycznie :P)


Image
Image
User avatar
Marcin Komosiński
Administrator Techniczny
 
Posts: 4035
Joined: 28 Feb 2009 23:55
Location: Gdynia/Trizopolis

Re: Była sobie Sclavinia

Postby Guedes de Lima » 06 Mar 2009 23:44

Co ja będę konkurencję chwalił... :mrgreen:
Żartuję, oczywiście na poziomie! ;-) Wysokim.
Image
User avatar
Guedes de Lima
Obywatel
 
Posts: 1195
Joined: 17 Feb 2009 14:18
Location: Tschenstochau

Re: Była sobie Sclavinia

Postby Marcin Komosiński » 06 Mar 2009 23:54

Ale właściwie Sclavinia się nie skończyła. Nadal jest jednym z samorządów RSiT.
szer. Marcin Komosiński
- bezrobotny (teoretycznie :P)


Image
Image
User avatar
Marcin Komosiński
Administrator Techniczny
 
Posts: 4035
Joined: 28 Feb 2009 23:55
Location: Gdynia/Trizopolis

Re: Była sobie Sclavinia

Postby Sobieszek » 07 Mar 2009 17:53

Pięknie napisane.
(--) szer. Karolina hr. von Lichtenstein-Sobieszek
Image
Cień.
Sobieszek
Obywatel
 
Posts: 1829
Joined: 13 Feb 2009 21:14
Location: Puławy/Rottera

Re: Była sobie Sclavinia

Postby Tomasz Czunkiewicz » 07 Mar 2009 18:35

Bardzo piękny i ciekawy artykuł. ;)
VIVA LA RSIT LIBERA!
Tak, jestem radykałem.
User avatar
Tomasz Czunkiewicz
Administrator Techniczny
 
Posts: 2855
Joined: 01 Mar 2009 09:43
Location: Gałgi/Trizopolis


Return to Nasza Rzeczpospolita

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest

cron