Główne i właściwie jedyne pytanie, na którym oparłem ten artykuł brzmi "federacja czy unitaryzm?". Odpowiedzi jakie padały i jakie słyszałem zazwyczaj były podobne, zazwyczaj szły w stronę unitaryzmu. Nie rozumiem dlaczego więc ludzie chcący unitaryzmu popierają pomysły federalizacji, natomiast nie mówię, że federalizacja bądź unitaryzm są złe! Absolutnie nie to jest moim celem (przynajmniej w tej części artykułu). Posłużę się tutaj cytatami ze sjp, a więc:
1. Federacja - państwo związkowe mające własne organy federalne, którym państwa wchodzące w jego skład przekazują część swych praw suwerennych
2. Unitaryzm - polityczna zasada porządku i organizacji, polegająca na dążeniu do zjednoczenia wielu autonomicznych tworów społecznych w jedną całość, np. połączenie landów, kantonów (Niemcy, Szwajcaria), grup etnicznych, narodów (USA, b. ZSRR, Indie, Jugosławia) oraz państw (Wspólnota Europejska)
Teraz należy się zastanowić w jakim stopniu i sensie dotyczyć nas mogą obydwa zagadnienia. Faktem jest, że możemy z Rzeczpospolitej zrobić federację, utworzyć władze lokalne, nawet prawo lokalne na wyższym stopniu niż miejskie. Podczas moich częstych przemyśleń nt. sytuacji w RSiT zastanawiałem się czy słowo "federacja" nie można odnieść także do narodów, dokładnie tak samo jak w słowie "unitaryzm". No i właściwie kto nam broni? A więc teraz podzielmy nasze dwa hasła jeszcze na dwa aspekty:
1. Federacja
a) struktury państwowe
b) narody
2. Unitaryzm
a) struktury państwowe
b) narody
Zastanówmy się nad podpunktami b w 1 i 2 bo nie dziś czas na rozmowy o nich dokładniejsze. Obecnie RSiT jest federacją narodów i chyba nikt temu nie zaprzeczy. W końcu każdy naród ma swoje swobody i jest w pełnym stopniu suwerenny. Natomiast Spis Narodowościowy pozwolił jednoznacznie na pokazanie tendencji unitarnych względem aspektu istnienia narodów w Rzeczpospolitej. Większość mieszkańców z tego co mi wiadomo opowiada się za stworzeniem wspólnego narodu, ale na to przyjdzie nam z pewnością jeszcze trochę poczekać.
I w tym miejscu kończyć się winien wstęp do mojego artykułu, ale to by oznaczało, że rozwinięcie musi być 3 razy dłuższe, a nie jestem w stanie tego zagwarantować. Na początku słynna była sprawa liczby reprezentacji piłkarskich, która w v-świecie najlepiej świadczy o aspiracjach politycznych narodów oraz o celach władz państwowych. I tutaj większość mieszkańców (64%) opowiedziała się za jedną reprezentacją, ale duży wpływ na decyzję głosujących miała na pewno przewidywana odpowiedź MUP na nasze roszczenia w tej sprawie. A więc obecnie posiadamy jedną reprezentację piłkarską.
A jak sprawa wygląda z podziałem administracyjnym? I to już zaczynają się schody, bo lecimy cytatem z ustawy o samorządzie:
Art. 1. [Cel ustawy]
Ustawa określa podział administracyjny i kompetencje władz samorządowych niższego szczebla w Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu, zwanej dalej Rzeczpospolitą.
Art. 2. [Przepisy ogólne]
W niniejszej ustawie przez samorządy rozumie się jednostki administracyjne Rzeczpospolitej.
Z chwilą dojścia do art. 2 nadzieje na federacyjność taką jak mamy w Księstwie Sarmacji mijają. Bo samorząd, a jednostka administracyjna to niby coś podobnego, jednak innego. Bo może i mają wspólne cele, ale inne korzenie. Bo samorząd wywodzi się z woli mieszkańców, a władze jednostki powołuje wyższy organ. Ale trudno wymagać, żeby na czasy pisania projektu tworzyć samorządy, bo wybory byłby nierealne, a wówczas obowiązkowe. To teraz jak wygląda kwestia władz:
Regionami zarządza minister odpowiedni do spraw samorządu wraz z władzami miejskimi, przy czym minister ma zawsze głos decydujący i ostateczny.
A więc wszystkim zarządza jedna osoba i w chwili wprowadzenia federacji musiałoby to ulec pewnym zmianom, bo co to do licha za federacja co jej dwa oddzielne kraje mają wspólnego zarządce i to jeszcze ministra rządu centralnego?!
To teraz może zastanówmy się nad pomysłem Ekatona, bo jest to pomysł federacji, będę cytował i odpowiadał:
Samorządową (kadencyjnie wybieranego gubernatora, jego zastępcę i w przypadku odpowiedniej ilości aktywnych obywateli, za zgodą prezydenta, także kadencyjny parlament; dodatkowo każde miasto ma kadencyjnego burmistrza a za zgodą gubernatora i prezydenta także radę miejską)
O ile pamiętam taki pomysł już był proponowany przez pewnego kandydata na Prezydenta, jednak nie zyskał pełnego zrozumienia. Gubernatorzy mogą być, ale parlamenty to już pewna przesada by była....
- Prawną (własne prawa, niekłócące się w imię zasady Lex superior derogat legi inferiori z prawami wyższego rzędu – konstytucją i innymi, wspólnymi dla całego kraju)
Ale właściwie tak na prawdę co mielibyśmy prawnie stanowić? Tzn osobno Sclavińczycy, a osobno Trizondalczycy? No, a Pięciopolanie?!
I opcja federacyjności z samymi gubernatorami jest w pełni możliwa, bo chodzi o obecnie Sarmackie powiaty. Skoro będą (mam nadzieję Panie Prezydencie) dwa powiaty to byłby dwa regiony, o które można dbać. Przypominam, że burmistrz ma natomiast prawo wydawać akty prawne dot. miejscowości, to zakładam, że zarządca powiatu pewnie też takie będzie miał (to reguluje ustawa).
Jednak w społeczeństwa poza docenieniem zwykłej formy federacji przez Zenka istnieje też obóz unitarystów, że ich tak nazwę. Na pierwszym miejscu wymienię Marcina Komosińskiego i jego słowa:
Pewnie tak, bo wg niektórych lepiej mieć 5 zdychających miast niż 2-3 w miarę aktywne.
Tylko idiota nie zobaczył by w tych słowach ironii, ironii dodajmy bardzo znaczącej. Bo czy można opowiadać się za federacją dążąc do ograniczenia jej źródeł? Bo tak na prawdę to obecnie jedynymi jednostkami, z których łatwo byłoby zbudować aktywne państwo federacyjne są miasta, a więc ich likwidacja kłóciła by się z pomysłem federacyjności. Powiaty ten problem niejako załatwiają, więc cytat mniej aktualny jedna ciągle obrazuje poglądy Komosińskiego, dodajmy zarządcy Regionu Sclavinii i Regionu Trizondal, którymi właściwie nie musi (i nie powinien jeśli nie chce federacji) zarządzać.
A jakie mają stanowiska dwaj ostatni kandydacie na Prezydenta, z tego jeden został obecnym Prezydentem? Palmę pierwszeństwa oddamy Panu Prezydentowi:
Powolna, bardzo dokładnie przemyślana unitaryzacja.
Oczywiście nie wyjaśnia to czy chodziło o kwestię narodów czy administracji państwowej. Problem polega na tym, że teraz jesteśmy w punkcie wyjścia (po raz kolejny) i albo unitaryzacja (przemyślana bądź nie) albo federacja (przemyślana bądź nie). Natomiast czekanie z decyzją nie przyniesie nic dobrego ani pewnie nic tragicznego, lecz warto niektóre problemy rozwiązać dziś.
Karton Soku opowiada się za unitaryzmem co wyraził słowem "unitaryzm".
Dochodzimy do końca artykułu. Teraz należy zastanowić się co się nam bardziej opłaca:
1. Federacja
- władze lokalne
- lokalne przepisy
lub
2.Unitaryzacja
- wspólne władze
- wspólne przepisy
Mam nadzieję, że kolejne myślniki sami dopiszecie w debacie...





