I znów muszę wykorzystać "Prawdę" aby opisywać rzeczy nieprzyjemne i szczerze mówiąc niebezpieczne dla państwowości Rzeczpospolitej. Nie mówię, że upadniemy, absolutnie nie. Wydaje mi się natomiast, że Rzeczpospolita stacza się po równi pochyłej. Z każdym dniem dzieje się u nas coraz mniej i są to rzeczy coraz mniej interesujące każdego. Czyja to jest wina? Po trochu każdego z osobna, po trochu wszystkich razem, po trochu sytuacji ogólnej w v-świecie. Jednak to co się zaczyna dziać obecnie groźniejsze jest od poprzednich kryzysów, bo zgodnie z zasadą: choroba raz dobrze nie wyleczona będzie się rozwijać... A jak wyleczyć chorobę? Przez dobre postawienie diagnozy. Dla nieobeznanych jest tak: diagnoza -> metody leczenia -> skutki pochorobowe.
Diagnoza
A więc na początek zajmijmy się diagnozą. Zdecydowanie naszą chorobą nie jest słowo "kryzys" i wszystko co się z nim wiąże, bo coś się musiało przyczynić do tego kryzysu. Właściwie "kryzys" to zespół chorobowy, a ja postaram się dostrzec te choroby. Wakacje już dawno za nami, więc tłumaczenie, że to taka choroba odpowiednia dla wieku (czasu) to raczej byłaby pomyłka. Nie możemy przecież tłumaczyć sobie przez 10 mc, że trwa rok szkolny i ludzie nie mają czasu, a przez kolejne 2, że trwają wakacje i ludzie wyjeżdżają - byłaby to kompletna głupota.
Gorsze chwile Rzeczpospolitej zaczęły się z chwilą rozpoczęcia kłótni między Sclavińczykami, a Sclavińczykami, którzy wyjechali do Baridasu. Nie boję się powiedzieć, że faktycznie ta emigracja dawnych budowniczych Rzeczpospolitej no i dużej siły osobowej zawahała naszą aktywnością, jednak mimo wszystko udało nam się jakoś stworzyć nowe struktury społeczne, nadeszli nowi ludzie. Ale mimo wszystko, starzy z doświadczeniem odeszli. To bardzo podobny problem do tego jaki miała Polska po II wojnie światowej...Do tego worka wrzuciłbym jeszcze problem zniknięcia Sclavinii jak mówią niektórzy, co także mogłoby zniechęcić jej dawnych mieszkańców.
Jednak trzeba by być niekonsekwentnym gdyby uznać, że to wszystko przez tą emigrację. Kolejną niejako chorobą był kryzys polityczno-prawny, który cudem skończył się pod koniec sierpnia. Rozpoczęło się zniknięcia Prezydenta i dymisji pewnego ministra. Wprowadzono te wszystkie stany wyjątkowe.... Mieliśmy nawet Naczelnika i Wiceprezydenta. Jednak i Naczelnik i Wiceprezydent postrzegli przed sobą tylko jeden (słuszny jednak) cel jakim było doprowadzenie do wyborów na Prezydenta. A więc okres ok. 1,5 miesiąca został stracony na czekanie. Nikt nie zajął się budową Rzeczpospolitej może dlatego, że i Naczelnikowi i Wiceprezydentowi nie zależało na wyrobieniu sobie poparcia w ew. wyborach.
Jednak to wszystko problemy i procesy historyczne, których nikt nie cofnie. Pojawią się także problemy odwieczne, których my wszyscy jesteśmy winni. Wiele osób przegląda nasze forum i nic kompletnie nie pisze, nie zaczyna nowych tematów - to błąd kardynalny. Nie potrafimy, a może nie chcemy wykorzystywać tego co daje nam prawo. Skoro mamy tyle gazet i dotacje do nich, to niech ktoś mi wytłumaczy jak to możliwe, że o braku forum żadna nie napisała? Ani to śmieszne, ani to żenujące to jest tragiczne. Zauważyłem, że wielu z nas także zaniedbuje swoich obowiązków...
Metody leczenia
Znam ludzi w v-świecie, którzy za metodę leczenie przyjmują zmianę ustroju. Ja już jestem stary piernik w v-świecie i żyłem w niemal każdym ustroju, jednak zawsze znalazł się ktoś starszy ode mnie. I tak gdy żyłem w monarchii to mówiono, że demokracja to panaceum na wszystko bo ludzie zaczną rywalizować, walczyć i dyskutować, no to proszę mamy demokrację i lipa. Gdy żyję w demokracji to wmawia mi się, że monarchia to najlepszy lek na wszystko tylko, że ja już żyłem i w monarchii konstytucyjnej i parlamentarnej i nawet absolutnej. Wniosek nasuwa się jeden, że ustrój nie ma wiele do aktywności....
Szczerze mówiąc będąc Prezydentem przyjąłem sobie jedną, jedyną zasadę dot. aktywności w v-świecie, którą oczywiście wielu krytykowało. Otóż uważam, że o aktywność, którą będziemy mieli pojutrze decydowaliśmy przedwczoraj. Czyli jeśli w ciągu jednego miesiąca zrobiliśmy wiele ciężkiej pracy (NIE SPAMU!) to w przyszłym miesiącu przyjdą nowi ludzie, albo starzy wrócą i znowu będzie aktywnie. Ta zasada się sprawdza. Przez cały sierpień i pół lipca nie robiono zupełnie nic i teraz we wrześniu nie ma nic.... Natomiast przez cały czerwiec coś robiono i był aktywny lipiec.
No to jak już mam się zabierać do przedstawienia metod leczenia to może omówię, pierwszą i błędną. Moim zdaniem myli się ten kto twierdzi, że powstanie Syriusza będzie panaceum na wszystkie problemy. Gdy powstawały mikronacje, żadna z nich nie miała systemu gospodarczego, a działają one do dziś. Natomiast dziś 3/4 mikronacji takiego systemu nie ma i działa dalej! Dlatego niech skryje się ten kto wmawia mi, że jak powstanie Syriusz to ludzie zaczną być aktywni, państwo się podniesie, bo kilka osób siądzie raz na 3 dni do panelu Syriuszowego, który z forum nie jest w ogóle połączony.
Kiedy sprawowałem różne funkcje to wówczas zawsze tworzyłem sobie plan (realny do wykonania) i odznaczałem sobie potem na nim poszczególne zrobione punkty. Obecnie w Rzeczpospolitej nikt nie ma planu na rozwój. Bo plan powinien być wspólny, chociaż drogi do jego wykonania powinny się w demokracji różnić. Nie jest takim planem expose, które nie traktuje o rzeczach poza prawnych. Nawet programy partii politycznych nie są takimi planami. Musimy stworzyć plan, który będzie dalekobieżny, a który będzie konkretny mimo wszystko.
Na koniec tego działu chciałbym Wam opowiedzieć o pewnej komisji. Gdy zostałem regentem Trizondalu rząd był jednoosobowy, a parlament pusty. Nie był to najlepszy okres dla Trizondalu. W państwie nie działo się nic. Na forum sporadycznie ktoś coś pisał - był to tzw. syndrom wypalenia pomysłów. Wówczas zajmując się strefą kultury powołałem Komisję Kultury. Mógł być to organ postrzegany przez Premiera za opozycyjny, ale organ ten zapewnił aktywność na forum, przynajmniej na początku. W drodze dekretu stworzyłem luźne ramy funkcjonowania (pozaprawnego). Określiłem także najważniejsze cele, jednak zrobiłem to tak, że drogi do ich wykonania mogły być całkiem różne. Eksperyment z Komisją Kultury uważam za udany, gdyż jej członkiem mógł być każdy i ten każdy coś zrobił dla Trizondalu.
Skutki pochorobowe
Jeśli natychmiast nie wdrożymy kuracji i nie rozpoczniemy leczenia to z Rzeczpospolitą może być coraz gorzej. Owszem może jutro będzie aktywnie, ale popojutrze może być jeszcze gorzej niż dziś. Już teraz pozostało nas ok.7 osób aktywnych, a były momenty, że było nas 12-16! I nie mówię tu o początku samym.... Oczywiście możemy czekać na pomoc innych możemy liczyć, że Syriusz wszystko za nas rozwiąże, że ludzie w październiku wrócą do nas bez nasze pracy, ale to zwykła naiwność.
Bez pracy nie ma Panie i Panowie kołaczy! Jeśli już dziś coś zrobimy wspólnie dla Rzeczpospolitej to może jeszcze nie jutro, ale na pewno już pojutrze będzie to widoczne w postaci wzrostu dobrej aktywności. Bo właściwie minęło już kilka miesięcy od powstania RSiT i jak patrzę na ludzi, na ich słowa to od razu narzuca mi się porównanie z Polakami, którzy żyli w II RP, którzy odzyskali niepodległość Polski. Przecież wiadomo, że problemy nie zniknął, ale razem, na własnym podwórku łatwiej je rozwiążemy, ale musimy chcieć. Natomiast za nas nikt nic nie zrobi co znowu pokazuje przykład zaborów, gdzie zaborcy dla Polaków nie poprawili sytuacji, właściwie nie robili nic w tej kwestii chociaż byli bardziej rozwinięci niż dawne Państwo Polskie.




