meval wrote:Aaron wrote:Nie jestem nazistą.
Udowodnij bo ja szczerzę wątpię w to.
Mam udowaniać że nie jestem wielbłądem?

A o domniemaniu niewinności kiedyś słyszałeś?

Aaron wrote: ale intelignentnym dupikiem

Każdy człowiek ma rozum nie tylko pan.
Gdybym nie miał rozumu to bym nie pisał nie rozumiałbym słowa badź zdanie.
Po pierwsze nie pisz mi na "pan". Jesteśmy kolegami i pisz mi na "ty", po imieniu, albo którąś z funkcji - jeśli chcesz być oficjalny.
A teraz może mi grzecznie przeprowadzisz logiczny dowód na to że nie mam rozumu, skoro już trzymasz się tej tezy?
Aaron wrote:Jestem po prostu wrednym, zarozumiałym
Tego ja nie potwierdzę
Ale chyba pan uwielbia obrażać ludzi.
Nie uwielbiam. Ale czasem to robię żeby ich zmusić do myślenia. Powiem bez ogródek że drażnią mnie młodzi ludzie którzy będąc w wieku kiedy umysł pracuje najszybciej, kiedy ma się największe możliwośc, strasznie unikają używania go. Jak widzę że ktoś wypisuję kompletne bzdury bo nie chce mu się samodzielnie pomyśleć to dostaję piany. Ok, już się na mnie obraziłeś - to teraz pomyśl.
W Pentagonie pracuje codziennie kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Całkiem sporo. Pracują całą dobę, bo to wywiad wojskowy, a nie sklep z bułkami. Możemy więc spokojnie założyć, nawet bez sprawdzenia tego w sieci (chodź jak bardzo chcesz to to zrobię) że w momencie ataku budynku znajdowało się od groma ludzi. Pewnie kilka tysięcy. To teraz zmuś tych ludzi - którzy oczywiście widzieli że żadnego samolotu nie było, żeby jak jeden mąż zaczęli społeczeństwu wciskać kit. Jak ich do tego nakłonisz? Przekupisz ich? zmusisz? Tak że ani jeden dziennikarz z normalnej gazety (nie z jakiegoś brukowca w stylu "fakty i mity") nie wyczuje że kilka tysięcy ludzi kłamie? Nie każdy jest przecież urodzonym kłamcą a dziennikarze są wścibscy. No dobrze: te kilka tysięcy ludzi jest w sipsku - niech Ci bedzie.
Następnie na miejsce przybywa straż pożarna, lekarze, eksperci od ubezpieczeń, ratownicy. To już są pracownicy prywatnych firm. Oni działając na miejscu oczywiście też widzą że żadnego samolotu nie było, ale nikt nie zająknie się o tym do kamer które na żywo to filmują - ok.
Następnie - co się stało z samolotem? Ok, wiemy że nie udeżył w Pentagon, ale jednak jest niezbitym dowodem że z lotniska Boeing wystartował, z ludźmi na pokładzie, prawda? Co się z nim stało? Wyparował? Ależ nie, oczywiście samolot amerykanie schowali w Strefie 51 a wszystkich ludzi któzy w nim byly rozstrzelali. Oczywiście to wszystko działo się przy tysiącach świadków. Oczywiście wszyscy ludzie którzy ten samolot widzieli (leciał w końcu nisko, udezył z boku a nie z góry) którzy pracuja na lotniskach i śledzili jego lot na radach - wszyscy oni kłamali. Potem setki fachowóców z tytułami doktorskimi i profesorskimi którzy robilili eksperyzę tego zdarzenia - też kłamali. W spisku mamy już coś koło 100 000 ludzi pewnie. I nikt nie pisnął słówka, nie ma ani jednego świadka który by powiedział - byłem tam i nie było żadnego samolotu! Mamy tylko bandy frustratów którzy setki godzin szperają po necie i analizując jakies zamazane zdjęcia mówią - ha tam nie było samolotu.
Spoko, jeśli naprawdę przeprowadzenie takiego ciągu logicznego który normalnemu myślącemu człowiekowi zajmuję 1,5 minuty, i nawet nie potrzeba do tego specjalistycznego wykształcenia jest trudne - to w takim razie rzeczywiście nie powinienem obrażać ludzi. Z tym że przeprowadzenie takiego ciągu NIE JEST TRUDNE do cholery. Tak jak nie jest trudne obalenie kreacjonizmu, płaskości zmiemi, braku holocaustu, teorii o tym że 9/11 Żydzi nie przyszli do pracy w WTC albo tego że księżyć jest zrobiony z sera. To jest proste dla każdego kto chce chwilę pomyśleć zamiast jarać się głupimi filmikami z youtube'a w których mu powiedzą że w 2012 skończy się świat. Nie skończy się.