Czytam sobie ostatnio forum pełne nowych wiadomości, spraw do załatwienia, psioczenia na Panią Prezydent itd. Trochę czasu zajmuje mi przeczytanie tego wszystkiego, odpowiadanie zajmuje drugie tyle. Zatem zadaję pytanie: gdzie jest ten marazm i rzekomy koniec RSiT? Czy to, że jakiegoś dnia zostanie napisanych 100 zamiast 200 postów należy uznawać za kryzys aktywności? Paweł de Warnac się w v-grobie przewraca...
Jedyne co trzeba przyznać i czym należałoby się zmartwić w naszym kraju to żałosna postawa Pani Prezydent jak i całego rządu. Jest to problem, który należy rozwikłać, jednak taki stan rzeczy nie oznacza upadku mikronacji. Państwo wirtualne jest bowiem tworem specyficznym, który w czasach rozkwitu i aktywnej działalności organów rządzących dumnie spełnia swoją rolę odwzorowując realny kraj, zaś w okresie kryzysu państwowości zmienia się w zwykłe internetowe forum, którego użytkownicy za wszelką cenę chcą je na powrót przekształcić w państwo. W obu przypadkach gdy zainteresowanie obywateli/użytkowników jest wysokie, aktywność nigdy nie spada poniżej określonego poziomu. W lepszym okresie wszyscy skupiają się na wdrażaniu w życie swoich pomysłów i kontynuowaniu rozwoju państwa zaś w gorszym skupiają swoją uwagę na naprawianiu tego co zostało przez kogoś schrzanione (kto wie czy aktywność nie jest wtedy najwyższa, w końcu samo narzekanie na jej brak potrafi się, jak na ironię przerodzić w wielostronnicową dyskusję). Po prostu trzeba się przyzwyczaić do tej sinusoidy sukcesu i kryzysu, której najwidoczniej nie da się uniknąć.
Oczywiście problem pojawia się gdy brakuje takiego zainteresowania, ludzie tracą wiarę a co gorsza brakuje już pomysłów na podtrzymwanie życia mikronacji. Dopiero wtedy może dojść do jej upadku, jednak jest to dość rzadkie zjawisko jeśli mówimy o poważnych państwach wirtualnych. Ja w RSiT takich problemów nie widzę, nasz kraj nadal jest odwiedzany przez stałych bywalców, którzy zostawiają kilkadziesiąt postów dziennie. Krótko mówiąc: nie ma co dramatyzować, alleluja i do przodu!




