Co się wydarzyło w Port Mount? cz. 3

Prawda

Co się wydarzyło w Port Mount? cz. 3

Postby Sobieszek » 28 Feb 2010 00:45

Część I - viewtopic.php?f=44&p=12528#p12449
Część II - viewtopic.php?f=44&t=949

W Rzplitej teraz wiele się dzieje. Przybywają nowe i stare persony, kraj odżywa, rozszerzają się rody... A tajemnica śmierci w Port Mount jeszcze nie została rozwiązana. Dzisiaj możecie poznać ciąg dalszy przygód pewnej nadambitnej urzędniczki, szukającej spokoju w nadmorskim kurorcie.
PS. Proszę o nie branie (zwłaszcza członków rodu Potockich) tego tekstu szczególnie do serca. Chyba że chcecie mnie pochwalić.

Co się wydarzyło w Port Mount?

Słońce już powoli chowało swe promienie, gdy szłam główną ulicą miasteczka. Nawet deszcz ustał, nie chcąc przyćmiewać sobą uroku widoku słońca nad morzem. I chwała mu za to.
Ulica Główna, gdzie tymczasowo rezydowali panowie Potoccy, tak naprawdę wcale nie była główną. Była to jedna z pobocznych uliczek, które są niewidzialne przy przejechaniu przez miasto samochodem, zaś dają się naprawdę poznać dopiero po długim, pieszym spacerze.
Pogrążona w myślach prawie ominęłam dom, do którego mnie zaproszono. Gdyby nie kłujące w oczy pasy policyjne z dreamlandzkimi napisami "Do not cross the line", nawet bym nie poznała tego domu na pierwszy rzut oka.
Zadzwoniwszy do drzwi, przyjrzałam się bramie. Była niedomknięta. Siłą rzeczy, poczułam pewien niepokój.
- Uspokój się - powiedziałam do siebie. - Gdyby znów kogoś zamordowano, to chyba by było za dużo jak na tę spokojną okolicę.
Odrzuciwszy od siebie niespokojne myśli, zadzwoniłam jeszcze raz. Nikt mi nie odpowiedział.
- Może nie usłyszeli. W takim razie wejdę.
Sprawnie przerzuciłam nogi przez bramę. Co prawda, sukienka wizytowa nieco mi to utrudniła, ale od czego były kursy wspinaczki górskiej na studniówce w Trizopolis? Jak się raz weszło na Trizo Towers, nawet po alkoholu, to potem miało się zdecydowanie łatwe życie.
- Żadnego psa? - pomyślałam ze zdziwieniem. Psy zazwyczaj były w każdym gospodarstwie w tej mieścinie. Tradycja. Ale wzruszyłam ramionami. Może pani domu miała alergię na psy.
Uświadomiłam sobie, że gdyby ktoś mnie obserwował, uznałby że się włamuję do domu państwa Potockich. Odruchowo przyśpieszyłam kroku.
Drzwi do domu były zamknięte.
- Zamknęli się od środka? - pomyślałam, po czym odrzuciłam tę możliwość. - Prędzej ich nie ma w domu i po prostu zachowuję się jak idiotka, włamując się tutaj.
Jednak niemożliwym wydało mi się być, że ktoś może zaprosić mnie do domu i być potem nieobecnym. Postanowiłam zatem zaryzykować.
Obeszłam budynek dookoła parę razy. Z tyłu były otwarte okna. Niewiele myśląc, weszłam do środka. Okazało się, że byłam w łazience.
- Kto normalny otwiera okno w łazience? - spytałam się samej siebie. - A kto normalny włamuje się do domu przez okna?! - odparłam samej sobie, kończąc tę wewnętrzną sprzeczkę.
Łazienka była zaryglowana od środka.
- Co tu się, cholera, dzieje? - pomyślałam. Mimo wszystko, ostrożnie odemknęłam drzwi. Za nimi był korytarz. Wielki, pusty, ciemny korytarz. Aż za ciemny, jak na mój gust. Wyszłam na paluszkach.
- Panie Potocki? - zawołałam. I to chyba była najgłupsza rzecz, jaką mogłam zrobić. Usłyszawszy dźwięk dudniących butów, zmierzających w moim kierunku, wykreśliłam z poprzedniego zdania słowo "chyba". O nie. Zostałam zaproszona tutaj na obiad i miałam się skompromitować, będąc nakrytą na włamaniu do domu Potockich? O nie!
Chociaż, z drugiej strony, skoro ktoś był w domu, czemu mi nie otworzono?
Rozpaczliwie wycofałam się w głąb korytarza. Nagle natknęłam się na wielką szafę. Niewiele myśląc, weszłam do niej, zaryglowałam ją od środka i modliłam się, żeby nie wydać przy tym żadnego dźwięku. O dziwo, nie wydałam. Dziękując niebiosom, pilnie nasłuchiwałam odgłosów.
Dudnienie przez jakiś czas stawało się coraz bliższe i bliższe...
- Frau Klagenfurt? - odezwał się męski głos.
- Ich jest w tym domu więcej?! - spanikowałam.
- Ja, ja - powiedział znów ten sam głos.
Odetchnęłam z ulgą. To była tylko rozmowa przez telefon. Jako iż scholandzkiego mało się uczyłam, zrozumiałam tylko, że facet wypełnił swoją misję i już wychodzi.
W głowie zaroiło mi się od pytań. Jaką misję? Kto to był? Kim jest frau Klagenfurt? Frapowała mnie zwłaszcza ta ostatnia kwestia. Gdzieś już słyszałam to nazwisko... Tylko gdzie?! Wygląda, jakby było typowo rotterskie. Ale przecież w Rotterze nie było mnie od paru lat.
Usłyszawszy, iż kroki mężczyzny ucichły, odłożyłam rozmyślania na później. Nogi mi już zdrętwiały od siedzenia w szafie.
Rozprostowawszy kości, poszukałam włącznika. Gdy w korytarzu zapaliło się światło, przez chwilę stałam niezdecydowana. Rozsądek podpowiadał mi wyjście z domu, ale serce wyczuwało przygodę.
Popatrzyłam po sobie, mając nadzieję, że pomoże mi to podjąć decyzję. Oczyściwszy sukienkę z kurzu, zauważyłam, iż jej rogi dziwnie się zaczerwieniły. Popatrzyłam na nogi. Dotychczas czarne pantofle też zmieniły kolor na krwistoczerwony.
- Co, do diaska, siedziało w tej szafie? - pomyślałam. Usłyszałam ponowne kroki. Już nie takie ciężkie. Podniosłam głowę, żeby stawić dzielnie czoło panu Potockiemu. Dość miałam tej maskarady.
W drzwiach stał mężczyzna. Patrzył na podłogę, która była cała czerwona. Przed drzwiami do łazienki leżał Jan Dmowski y Potocki. Oczywiście, w czerwonej kałuży.
To było za dużo, jak na mój gust. Pozwoliłam sobie radośnie zemdleć.

[cdn]
(--) szer. Karolina hr. von Lichtenstein-Sobieszek
Image
Cień.
Sobieszek
Obywatel
 
Posts: 1829
Joined: 13 Feb 2009 21:14
Location: Puławy/Rottera

Re: Co się wydarzyło w Port Mount? cz. 3

Postby Cysosz Zenek » 28 Feb 2010 00:49

Rój Potockich w opałach! To musi być Klątwa Lewara!

Barwnie piszesz, podobają mi się aluzje.
mar. Cysosz kaw. Zenek
16 IV 2006 - 25 V 2010
Cysosz Zenek
Obywatel
 
Posts: 4581
Joined: 17 Feb 2009 18:16

Re: Co się wydarzyło w Port Mount? cz. 3

Postby Adrian Trydencki » 28 Feb 2010 01:04

Podoba mi się, a co z Meduzą ;>
Brat Księcia Malika -al - Mulka, macka rodziny Potockich, wyganiec rajńskiego reżimu.
User avatar
Adrian Trydencki
Chłopiec z placu broni
 
Posts: 1313
Joined: 26 Jun 2009 22:17
Location: Trizopolis/ Kattowitz

Re: Co się wydarzyło w Port Mount? cz. 3

Postby Sobieszek » 28 Feb 2010 01:30

Dla Meduzy mam coś specjalnego, spokojnie :)
(--) szer. Karolina hr. von Lichtenstein-Sobieszek
Image
Cień.
Sobieszek
Obywatel
 
Posts: 1829
Joined: 13 Feb 2009 21:14
Location: Puławy/Rottera

Re: Co się wydarzyło w Port Mount? cz. 3

Postby Adrian Trydencki » 28 Feb 2010 10:39

Uff ;D
Brat Księcia Malika -al - Mulka, macka rodziny Potockich, wyganiec rajńskiego reżimu.
User avatar
Adrian Trydencki
Chłopiec z placu broni
 
Posts: 1313
Joined: 26 Jun 2009 22:17
Location: Trizopolis/ Kattowitz

Re: Co się wydarzyło w Port Mount? cz. 3

Postby Jan Dmowski y Potocki » 28 Feb 2010 11:11

Przed drzwiami do łazienki leżał Jan Dmowski y Potocki. Oczywiście, w czerwonej kałuży.

Ejże... :D
Pozdrawiam, Jan Dmowski y Potocki,
Prezydent RSiT
User avatar
Jan Dmowski y Potocki
Prezydent
 
Posts: 3184
Joined: 30 Mar 2009 20:48
Location: Kraków/Warszawa

Re: Co się wydarzyło w Port Mount? cz. 3

Postby Marcin Komosiński » 28 Feb 2010 11:48

Pewnie sie nawaliłeś i potem oblałeś jabolem. Nie pamiętasz? :D
szer. Marcin Komosiński
- bezrobotny (teoretycznie :P)


Image
Image
User avatar
Marcin Komosiński
Administrator Techniczny
 
Posts: 4035
Joined: 28 Feb 2009 23:55
Location: Gdynia/Trizopolis

Re: Co się wydarzyło w Port Mount? cz. 3

Postby Jan Dmowski y Potocki » 28 Feb 2010 15:47

Marcin Komosiński wrote:Pewnie sie nawaliłeś i potem oblałeś jabolem. Nie pamiętasz? :D

W sumie standard.. :D
Pozdrawiam, Jan Dmowski y Potocki,
Prezydent RSiT
User avatar
Jan Dmowski y Potocki
Prezydent
 
Posts: 3184
Joined: 30 Mar 2009 20:48
Location: Kraków/Warszawa

Re: Co się wydarzyło w Port Mount? cz. 3

Postby Tomasz Czunkiewicz » 28 Feb 2010 17:44

Bardzo ładnie umiesz pisać takie rzeczy.
Po pierwsze bardzo ciekawie, a po drugie bardzo ciekawie układasz zdania - tak, że wyraźnie w wyobraźni się składa opisywany obraz.
Dobra robota! :)
VIVA LA RSIT LIBERA!
Tak, jestem radykałem.
User avatar
Tomasz Czunkiewicz
Administrator Techniczny
 
Posts: 2855
Joined: 01 Mar 2009 09:43
Location: Gałgi/Trizopolis

Re: Co się wydarzyło w Port Mount? cz. 3

Postby Cysosz Zenek » 28 Feb 2010 17:48

Będziesz publikowała to w jakimś ogólnosarmackim miejscu?
mar. Cysosz kaw. Zenek
16 IV 2006 - 25 V 2010
Cysosz Zenek
Obywatel
 
Posts: 4581
Joined: 17 Feb 2009 18:16


Return to Prawda

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest

cron