Nowoczesność wczoraj, dziś i jutro
Ostatnio tyle się mówi o wypaleniu, o polityce, o ustawowych obowiązkach i kompetencjach dlatego postanowiłem spisać swoje przemyślenia. Dzisiaj to będzie tylko wstęp do nich, ale dość istotny. Na początek zaznaczę jeszcze, że artykuły nie będą o mikronacji utopijnej ani o utopijnym państwie. Wszystko będzie jak najbardziej rzeczywiste. W związku ze śmieszną dla mnie falą pisania artykułów politycznych, liczę że owi politycy wezmą udział w dyskusji. Jednak niestety jako stary Hanys wątpię aby się tak stało, bo do kłótnie i pierdół milion osób, do dyskusji nt. państwa nikogo.
Po pierwsze czym jest mikronacja, a czym jest państwo? Wbrew pozorom nie są to synonimy i nigdy nie będą. W świecie realnym nie istnieją wg. mnie możliwości aby to wytłumaczyć na przykładzie realnym. A więc musicie się zdać na moją logikę (lub "unlogikę"). Mikronacja to zbiór wszystkich chętnych ludzi na forum lub ld, którzy chcą wspólnie budować wirtualne państwo. Do dyskusji pozostaje dokładność tego wyjaśnienia, chociażby ze względu, że czasem nikomu z nas nie chce się nic robić, czy wtedy na parę dni nie jesteśmy mikronacją?! A no właśnie tutaj wchodzi pojęcie państwa, czy też państwa wirtualnego. Państwo wirtualne to przede wszystkim ludzie wywodzący się z danej mikronacji, którzy mają możliwości aby zabezpieczyć istnienie mikronacji oraz to robią. Innymi słowy państwo wirtualne to mikronacja plus zdolna do działania i działająca jej władza, a mikronacja to sami ludzie w nieładzie.
A cóż to jest państwo nowoczesne w mikronacji? To bardziej skomplikowane. Wiemy doskonale co to jest utopijna mikronacja (we wszystkich v-państwach występuje takie samo marzenie i tak samo utopijne), ale przypomnę mikronacja utopijna to taka, gdzie już nie będzie trzeba niczego ulepszać wszystko będzie doskonałe, będzie aktywność, a ludzie szczęśliwi. Mówi się, że socjalizm to utopia, ale go można wprowadzić (a przynajmniej w odpowiednich czasach można było). Natomiast mikronacja utopijna to jest prawdziwa utopia. Dlatego że sama sobie zaprzecza. Bo skoro nie będzie trzeba już nic ulepszać to skąd weźmie się aktywność? Sens zabawy w mikronacje zniknie - to jest właśnie zupełna utopia, bo jej szczegóły są ze sobą sprzeczne przy ew. wprowadzeniu, natomiast teoretycznie są pozytywne i możliwe....
A nowoczesność w państwie? To nic innego jak zbiór nowoczesnych zasad (nie mówię o prawie samym w sobie) realizowanych przez nowoczesne organy działające od razu na podstawie owych zasad. Innymi słowy wprowadzanie w życie pomysłów dobrych, bardzo dobrych w sposób dokładny przez wszystkich, a przede wszystkim władze. A więc np. nowoczesnością może być wprowadzenie parlamentu w monarchii. Jednak pojawia się pytania co oznacza słowo "nowoczesne"? Jest to trudne do definicji synonim "moderne" może komuś to pomóc zrozumieć, gdyż nie chodzi o każdy pomysł (ten najgłupszy), ale o te z sensem. Ale skąd brać te zasady? No właśnie to jest problem niektórych mikronacji.
O ile te małe i młode mogą zapożyczać zbiór nowoczesnych zasad o starszych i je odpowiednio modyfikować, to o tyle stare mają problem, bo same muszą tworzyć te zasady. W tej stawce Rzeczpospolita ma jeszcze trudniej. Ze względu na to, że nie jesteśmy niepodlegli pewnych zasad od starszych nie jesteśmy w stanie wprowadzić. Natomiast inne zasady w większości mamy już wprowadzone, stąd to inni mogą od nas się uczyć (albo sami do tego dochodzić) - właśnie ten akapit traktuje o nowoczesności "wczoraj". Bo dotyczy czasu przeszłego. Na przykład: kiedyś nowoczesnością było wprowadzenie urzędu pracy, byliśmy prekursorami, a inni sami z czasem (długo po nas) do tego doszli. A w skali mikro (naszego państwa) nowoczesnością jest np. wprowadzenie możliwości odwołania prezydenta w referendum - kiedyś to była nowoczesna zasada (tzn. odwołanie prezydenta bez ingerencji centrali) dziś to rzeczywistość.
A nowoczesność dziś? To strasznie trudne do definicji, każdy widzi ją inaczej. Ja jestem starym Hanysem, stąd wszystko widzę inaczej, nauczony życiem wiem, że czerwone często oznacza na prawdę brązowe itd. W brew pozorom nowoczesność dziś jest trudniejsza do osiągnięcia niż ta wczorajsza wczoraj. To skomplikowane, ale mówiąc prościej czym państwo dłużej się rozwija tym trudniej mu być nowoczesnym, bo o ile na początku może brać garściami z zasady innych o tyle potem gdy "dojrzeje" musi już szukać nowych idei i zasad albo samemu je tworzyć. Ile razy państwo przeżywa kryzys to tylko z powodu braku wyznaczenia owych nowoczesnych (bieżących) zasad i pomysłów oraz dążenia do tego.
A nowoczesność jutro? Dla nas nowoczesność jutra jest odległa i zajmiemy się nią dopiero jutro gdy już będzie bieżącą... Dla innych państw nowoczesnością jutra będzie to co dla nas jest nowoczesnością dzisiaj. Jednak państwo sprawne (czyt. sprawny aparat rządzący) jest w stanie razem z obywatelami wyznaczyć te pomysłu długoterminowe jako przyszłość jutra - czyli coś co obecnie nie wydaje nam się super potrzebne, a jutro już jednak takie będzie. Oczywiście jednak najpierw wówczas wyznacza się cele bieżące.
A wykonanie? Jest bardzo ważne i o ile mówię o zasad to nie chodzi tutaj o wykonywanie ich ślepo jak ustawa, bo przez zasady rozumie się zbiór idei i pomysłów, które trzeba rozwijać tak długo aż się skończą, w które trzeba inwestować czas i chęci. A w ustawie? Napisane jest co i jak ma być, a jej wykonanie polega na przyjęciu bądź odrzuceniu wniosku. Natomiast pomysł należy rozważyć, gdy już go przyjmiemy zastanowić się jak go wprowadzić i potem po kolei zacząć realizować plan (wprowadzenia pomysłu).
Choroba naszego państwa? Chorobą naszego państwa było, jest i pewnie (nie daj Boże!) będzie brak wyznaczenia zasad i idei nowoczesności dzisiaj, bo o jutrze nie wspominam. Nie potrafimy postawić przed sobą dobrych celów, a jeśli już umiemy to nie potrafimy stworzyć planu i zabrać się za jego wykonywanie, zawsze ktoś robi jakąś głupią partyzantkę i bierze się od tyłu za to co powoduje, że inni w ogóle zostawiają pomysł. Dlatego postaram się napisać o tej nowoczesności dzisiaj i jutro żeby było łatwiej, bo obecnie wydaje mi się, że zatraciliśmy się i już nie mamy żadnych celów....


