Jako, że w Prawdzie może ponoć pisac każdy, to mam nadzieję, że nikt się nie obrazi jak ja coś napiszę.
Ja sam początkowo nie chciałem pchać się w politykę. Chciałem być po prostu szarym obywatelem, zwykłym obserwatorem życia politycznego. Jednakże traf chciał, że zostałem w nią wciągnięty. Gdy parę dni temu odgrzebałem powtarzany już pomysł na promocję w realu nagle dostałem propozycję objęcia urzędu, którą przyjąłem praktycznie bez przemyślenia wszystkich ,,za'' i ,,przeciw''. Problem w tym, że jeszcze poza tym pomysłem... nie mam prawie żadnego pomysłu na promocję. Wczoraj wieczorem zdałem sobie sprawę, że moja kadencja może być niewypałem. Że z promocji i rozwoju wyjdzie kicha.Spadło na mnie zbyt duże brzemię.
Nie chodzi o wykręcanie się z obowiązków, bo zapowiedziano posiedzenie rządu, a mnie nie będzie. Nie chodzi mi też o to, że powodem było święto Sclavinii zakończone tragicznie i że jak niektórzy twierdzą współodpowiedzialnym za to jest rząd, a dokładnie osoba od promowania, która dodatkowo sama jest Sclavińczykiem a nie w sprawie święta swego regionu nie kiwnęła palcem. Po prostu polityka raczej nie jest dla mnie. Jakiś czas temu rozważałem nad kandydowaniem do IN, ale zrezygnowałem, gdyż moja kadencja ograniczyłaby się zapewne do głosowania ,,tak'' lub ,,nie''. Wczoraj zrozumiałem, że aby ten czas nie poszedł na marne, trzeba sobie odpuścić. I ze względu na rezygnację z życia publcznego barona Staropodlaskiego wstrzymałem się z tym do dziś, by nie mnożyć atrakcji zaplanowanych na wczorajszy dzień. Przykład święta Sclavinii tylko to uzmysłowił.
Dlatego też składam rezygnację z pełnionego urzędu ministra PiR. Ograniczę się tylko do bycia zwykłym obywatelem. To mi będzie wystarczyło do szczęścia. Cały czas będę jednak obecny na forum państwa, ale w mniejszym stopniu.Nie pytajcie dlaczego. Lepiej już z czegoś zrezygnować niż coś spieprzyć równo i po raz kolejny.
Prosiłbym tylko jeszcze władze o jedno: chciałbym dociągnąć ledwo co ogłoszony konkurs foto do końca więc po zrzeczeniu się urzędu proszę o pozwolenie mi na kontynuację jego.
