W ciągu dwóch dni w Rzeczpospolitej w łeb wzięło wszystko co mogło wziąć. A bardziej poprawną polszczyzną byliśmy świadkami wszystkiego czego nie spodziewaliśmy się nigdy. Po pierwsze doszło do kryzysu całkowitego (bo jak inaczej to nazwać gdy ludzie odchodzą, a rząd podaje się do dymisji wraz z prezydentem?!), ale zaraz potem (jeszcze szybciej) doszło do pokojowej rewolucji. W prawdzie ona wciąż trwa, ale z chwilą powołania Komisarza musi się skończyć - bo jak wiadomo rewolucja pożera swoje dzieci, a tego byśmy nie chcieli. Ale co się tak na prawdę stało w ciągu tych 3 dni?
Prawdopodobnie sytuacja społeczna i nastroje osiągnęły dno, albo raczej znudzenie, zmęczenie osiągnęło taki poziom, że ludzi mieli już tego dosyć. Odejście Michała zagrzało sytuacje, a moje przelało szalę goryczy u wszystkich. Prezydent podał się do dymisji nie wytrzymując napięcia społecznego. Nagle wszyscy zdali sobie sprawę, że jeśli teraz czegoś nie zrobimy to jutro będzie już za późno. RSiT się sypie - mówił Marcin. Na Skype trwała konferencja, a forum? Forum milczało. Gdy już do wszystkich doszło, że teraz wszystko zależy od nas, a nie od "nich" czyli nie od rządu, a od obywateli na forum pojawiły się pomysły i dyskusja nt. przyszłości. Padł pomysł rządu ekspertów, ale dlaczego nie iść by dalej? Dlaczego nie wprowadzić by Komisariatu - czyli nowego rządu awaryjnego, który miałby spróbować naprawić RSiT w tych miejscach gdzie jest to konieczne już?
Pewnie są ludzie, którzy zastanawiają się, czy nie lepiej byłoby wybrać prezydenta i potem zrobić reformy, albo od razu zrobić reformy? Jest to dobre pytanie. Jednak ja już na nie odpowiedziałem. Po pierwsze po wyborach nie ma pewności, że nie zapomnimy o reformach. Może nagle zapomnimy o 3 kadencjach, a może wybrany Prezydent sam nie będzie chciał zmian? Prawda jest taka, że obojętnie czy popieramy demokracje obecną czy bezpośrednią to coś trzeba zmienić czy to długość kadencji czy cokolwiek. Natomiast dlaczego nie od razu reformujemy? Bo w czasie reform, które trochę potrwają ktoś musi być odpowiedzialny za RSiT wprost, zwłaszcza gdy jej sytuacja jest niepewna.
A co teraz? Czekamy na odpowiedź centrali. Większość opowiada się raczej za komisarzem, myślę że robienie referendum to utrudnianie sprawy i można to zrobić znacznie szybciej przez ustawę konstytucyjną. Gdy już uda się powołać Komisarza (kwestia kilku dni - jak ufam) to jego zadaniem będzie powołanie aktywnego rządu ekspertów. Jeśli o mnie chodzi, to w tej chwili jestem w stanie już taki rząd powołać, rząd ludzi mi znanych i doświadczonych, a więc jesteśmy o krok dalej. Co do ustawy konstytucyjnej mam pewien szablon, ale to do regenta należy ostatnie słowo. Co do celów to ani ja ani moi przyjaciele nie zastanawiali się co wprost trzeba zrobić - wszyscy wiemy, że trzeba sprzątać. A więc jeśli tak trzeba to ja postaram się to zrobić. Na dniach spiszę listę zadań podobną do mojego dawnego programu wyborczego czy też planu MSiA. A później wg. planów będziemy dążyć do przemian.
A dyskusje o ustroju? Są bardzo istotne jednak jeśli miałbym zostać Komisarzem to raczej tutaj nie narzucałbym swojej wizji, której tak na prawdę nie mam jeszcze. Po prostu to trzeba wspólnie dopracować i uzgodnić. Trzeba połączyć wszystkie pomysły i razem stworzyć ustrój lepszy, pewniejszy. Natomiast jest jeszcze kwestia grubej kreski. Jak ja to widzę? RSiT podzielona nie ma sensu. Proponuję zapomnieć o tym co było do dziś i razem, ramię w ramię budować RSiT, każdy z każdym. Nasza rewolucja nie może robić podziału zwycięzców i zwyciężonych. Wszyscy jesteśmy obywatelami wspólnej Rzeczpospolitej, pamiętajcie o tym!
Ku chwale Rzeczpospolitej!

