Do czego zmierzam? Na początek bardzo chętnie opiszę wypowiedź Pana Zamoyskiego:
gdzie ten rewolucyny zryw i zapał ha ha
Gdyby nie ta onomatopeja nie podejrzewałbym o ironię. W końcu jak można śmiać się z kryzysu własnej ojczyzny? No gdzież ja bym o to podejrzewał Ministra Rządu Rzeczpospolitej, który przysięgał przed obywatelami i który pełni DALEJ swoją funkcję. No cóż, ja jestem już starej daty w mikronacjach i po prostu skończył się okres dżentelmeństwa... Tak jest proszę państwa, zaczął się okres taniej walki politycznej. Teraz jesteśmy "my" i są "oni". A któż to owi "my"? To zależy kto to mówi. Jeśli mówię to ja, to przez to słowo należy rozumieć wszystkich, którzy nie są nimi. Prawda, że proste? No ale nic, pośmiejmy się jeszcze z "rewolucji", ze wszystkiego - żeby było ciekawiej....
Nie pisuję wierszy, a więc zostanę przy pytaniach opartych na wierszach. "Kim Wy jesteście?!", że my? My jesteśmy Czerwonymi, tak my jesteśmy Czerwoni. Czemu? Bo Wam się to kojarzy z całym złem. Nie dziwi mnie taka sytuacja. Bo jeśli oni się śmieją to ktoś musi być Czerwony, z zażenowania. Oczywiście klapa nie wypał, wszystko co robimy my, to klapa nie wypał, pisanie historii na nowo. Wszystko to odnosi się do artykułu na wiki. A gdyby w tej chwili zaczął go edytować i napisałbym szczerze, że MINISTER RZĄDU RZECZPOSPOLITEJ śmieje się z sytuacji w Rzeczpospolitej (wcale nic tu śmiesznego nie ma) to jak to się nazwie? Propaganda? Zwycięzca napisze historię? Czy po prostu historia obroni się sama? Nie, nigdy się nie obroni. Bo Ci co się śmieją gardzą prawdą....
Ale nie, dość Panowie! Dość tego! To co się dzieje w RSiT (wbrew pozorom coś się dzieje - nie, nie spokojnie nie zacznę Wam wmawiać, tak jak Wy mi nieprawdy) dla mnie jest dziwne, a co dopiero dla Panów... Mamy referendum, ale do kiedy? Nikt nie wie (może się mylę?). No cóż, czy frekwencja przekroczy 55% wątpię. A więc Izba Narodów będzie musiała przyjąć konstytucję (lub nie) większością 80 głosów minimum. Czekamy, tylko czekamy, a może "aż"?! Dla śmieszków tylko, dla innych to jak sądzę obojętne. A zaleta Komisariatu? Szybkość? Co z nią? Zdaje się, że się ulatnia. Powiedziałem zaufanym osobom, że jak to wszystko się zbytnio przeciągnie to nie ma sensu tego wprowadzać. Gdyby teraz ktoś odpowiedni (Marcin, o Tobie mowa) zajął się sprawą to Komisariat miałby dalej sens. Oczywiście pewne osoby by się śmiały, inne by odrzuciły RSiT, bo szkoda czasu....
Ale prawda jest taka, że w krótkim czasie można jeszcze wprowadzić istotne zmiany, istotne ulepszenia sytuacji. Powiem Wam szczerze i od serca. Ile by Komisariat nie trwał, a i tak krócej niż kadencja obecnego rządu to w mojej wierze potrafi dokonać więcej. Czemu? Nie dlatego, że tu są Czerwoni, a tam są Śmiejący się Panowie, a dlatego, że już są pomysły, konkretne, cholerne pomysły. A wracając do słów, tylko słów... Czasem warto się zastanowić co nas śmieszy, a co nas smuci. Bo mnie osobiście upadek zwyczajów i z resztą rządu nie cieszył.
Pozdrowienia dla Śmieszków od Czerwonych



