Pierwsza sprawa to ład społeczny. Co to tak w ogóle jest w mikronacjach? To bardzo trudno określić w świecie realnym, a co dopiero u nas. Najłatwiej mi przybliżyć jego definicję przez cytat
. Jest to oczywiście bardzo daleko posunięty cytat, ale pokazujący o co chodzi. W mikronacjach nie ma ani bogów, ani cesarzy (władcy są, ale to trochę coś innego) każdy w każdej chwili może być wciągnięty (i powinien) w politykę. Niestety też każdy może zostać obrzucony błotem. Nie ma sensu tworzyć jakiejś grupy ludzi uprzywilejowanych, którzy mogą wszystko. Mówi się, że monarcha może wszystko, jednak władzę monarchy poznaje się po tym co mogą względem niego robić mieszkańcy, a nie to co on może względem ich. Stąd odrzucam tezę, że prawem należy chronić jednostki wybitne, czy też władze. Władza obroni się sama, albo upadnie - częściej jednak upada, no cóż...."Oddajcie cesarzowi, co cesarskie, a Bogu co boskie"
Co w związku z tym? Należy ludzi zasłużonych odpowiednio nagrodzić za ich dotychczasową pracę, odgrodzić to co dobre zrobili od ich reszty życiorysu. W mikronacjach nie ma bohaterów, którzy żyją, nie ma żyjących legend. A obywatel zasłużony, który nie buduje już mikronacji to obywatel stracony, a nie bohater. Stąd po prostu powinno się stworzyć miejsce na udokumentowanie (spisanie) najważniejszych sukcesów najbardziej zasłużonych osób (we wszystkich dziedzinach v-życia) tak aby polityka nie mieszała ich z błotem w punktach, w których się to nie godzi czyli dot. ich v-przeszłości. Historia jest naszym kluczem do wielkości, a polityka do aktywności. Jeśli będziemy mieli te dwa klucze dojdziemy do wszystkiego sami.
Druga ważna kwestia to oświata. Kontrowersyjne prawda? Oczywiście, bo to tekst o nowoczesnym państwie, a nie państwie obecnym. Są już mikronacje, które dawno zrozumiały, że oświata jest ważna, ale nie potrafią tego zrealizować, przekuć w działania, są mikronacje, które nieudolnie chcą coś zrobić. Są też mikronacje, które tym punktem gardzą. Jest oczywiście kilka państw, które ten punkt realizują trochę lepiej niż gorzej... Czemu oświata? Bo społeczeństwo należy edukować. Świat realny różni się od v-świata. Mówię edukować, ale nie chodzi tu tylko o nowo-przybyłych, bo o tym za chwilę. Co do starych mieszkańców, to należy ich edukować i oświecić w punktach obecnie działających. Najlepszy przykład obywatelstwo II-stopniowe. Oświata nie oznacza, egzaminów, szkół, dyplomów, oznacza uświadomienie o życiu.
A co do nowych, to przez oświatę należy rozumieć poradniki i urzędy im pomocne. Jest to trudne, trudne jest wprowadzić nowego mieszkańca do v-świata. Jest to jednak cholernie istotne. Brak promocji to największy błąd, a kolejnym wielkim jest brak oświaty dla nowych. Bez odpowiednio wyjaśnienia i wykształcenia, pojawią się ludzie podatni na wpływy innych lub całych środowisk co do niczego dobrego nie prowadzi nigdy. W związku z tym należy edukować nowych od początku. Nie chodzi tylko o szkoły, egzaminy i dyplomy, chodzi o rozmowę i zrozumienie tematu. To trudne, dlatego wielu tego nie uznaje za potrzebne. Ale to jest potrzebne - pokazują to choćby ostanie wydarzenia z falą nowych w KS - zero przygotowania i kilku nowych na 150....
Sprawa trzecia to wolność. Stare mikronacje mają często syndrom dekretowania, gdzie wszystko musi być zatwierdzone prawne. Nowe zaś nie używają prawa w ogóle. Żadna z tych postaw nie jest dobra. Pierwsze przekreśla wolność przez masę ograniczeń, druga robi to samo lecz przez brak granicy wolności jednego człowieka od drugiego. W związku z tym należy ograniczyć wszelką biurokratyczność do minimum, tak aby i aparat państwowy mógł wykonywać swoje obowiązki, ale i tak aby obywatele byli wolni w tym co robią. Nie ma jednak wolności bez oświaty i ładu społecznego.
Co w związku z tym? Ano należy ograniczyć wszelką biurokrację do minimum. Akty prawne powinny być poukładane czytelnie, stąd zalążkiem nowoczesności może być Indeks Praw Podstawowych. Akty niepotrzebne powinny być uchylone, akty do zmiany powinny być zmienione. Najważniejsze jest znieść zbyt wiele ograniczeń jednak zostawiając te najkonkretniejsze i dot. wolności drugiego człowieka. Wbrew pozorom państwo powinno wspierać wolność. Wszelkie dotacje, mentor itp. to właśnie wspieranie wolności. To jednak obecnie za mało. Inaczej niż w świecie realnym, tutaj to państwo musi zachęcić mieszkańca do skorzystania z pomocy.
Jeszcze dużo przed nami do pracy, dużo przed nami dyskusji. Jednak nie tylko przed nami, dokładnie takie same wyzwania stoją obecnie przed Księstwem Sarmacji, wieloma innymi dużymi i średnimi mikronacjami. Po prostu wszyscy stanęliśmy w tym samym miejscu rozwoju i stoimy, obyśmy dalej nie stali. W pewnych dziedzinach stojąc w jednym punkcie rozwoju rozwijam różne niepotrzebne rzeczy - np. ową biurokrację. To musi się skończyć. Jednak głupcem jest ten, kto upatruje wszystkiego zła w prawie, czy w przeciwnikach politycznych....



