Szklane domy, ta idea jest w mojej głowie od czasu artykułu w Statku Meduzy, który z resztą dał d*py i już nie reklamuje RSiT, bo nie pisuje. Będąc na urlopie (dalej na nim jestem) zastanawiałem się nad Rzeczpospolitą, nad tym gdzie stoimy dziś, gdzie będziemy stali jutro i jakie są nasze marzenia. W tym momencie podejrzewam, że marzenia są proste, ale każdy ma inne marzenia. Ja napiszę o swoich, bo ja marzę o szklanych domach, o potędze, nie o imperium spamu, a o imperium aktywności i to tej całkowicie słusznej.
Na początek kaj my dziś som? Nikaj. No właśnie stoimy w nicości, z której należałoby wyjść. Inaczej do niczego nie dojdziemy. Ja wiem, że w nas jest siła, ale elementy, które pomagają nam ją wydobyć ulotniły się. Powiedzmy sobie szczerze, że o ile w świecie realnym są wzorce i wartości ponad czasowe, a przede wszystkim takie właśnie postawy to u nas trudno o tym mówić. Izba Narodów nie jest czymś takim w v-świecie, nawet nasze obywatelstwo wydaje się być mniej warte niż kartka papieru. A samorząd? To kolejna ciężka sprawa.
Żeby wybudować szklane domy trzeba wziąć się do roboty, ale tu musi być plan, bo nikt nie postawił dachu bez fundamentów - taka jest prawda. Na początek promocja wewnętrzna - śmieszne? O tak śmieszne, ale prawdziwe. W realu najważniejsze jest podczas promocji regionu, aby sami jego mieszkańcy w niego uwierzyli. Przykład Śląska jest najlepszy. Jeśli Ślązacy nie zrozumieją wyjątkowości swojego regionu (głupie komentarze będę przenosił do offtopu!) to nikt tego nie zrozumie nigdzie. To ludzie są wizytówką, a nie reklamy. Stąd najpierw nam musi się dobrze mieszkać tutaj... A potem prasa...
Obywatelstwo. Kolejna ciężka sprawa. Właściwie najcięższa. Obywatelstwo w świecie realnym to wyróżnienie, a w wirtualu? Jak to się dzieje, że zdrajcy mają nasze obywatelstwo? Bo kim jest osoba posiadająca obywatelstwo nasze, a pracująca tylko dla innego państwa? Rzeczpospolita musi szanować różnorodność, różne nacje, ale nie może pozwalać na plucie jej w twarz! Obecnie obywatelstwo to tylko przepustka do głosowania, a i tak mało ważna... Teraz każdy wyrobi se Sarmackie i już może wszystko. Trzeba zmienić tutaj odpowiednio przepisy.
Upadek władzy, upadek moralności. Władza sama w sobie nie jest już darzona szacunkiem. Pomyślcie jak nisko jest ceniona praca w Izbie Narodów skoro nie ma nią nikogo chętnego? To jest własnie minus ordynacji Zenka, że obniża się wartość symboliczną mandatu. Jednak to nie wina ordynacji czy ustroju, to nasza wina! Po prostu sami musimy coś zrobić, żeby parlament był miejscem dla osób zasłużonych, a nie pustymi salami. W związku z tym będę miał ciekawa propozycję, ale o tym gdzie indziej...
Właściwie to jeszcze dużo nam brakuje aby zostać tygrysem v-świata. Bo w takich państwach istnieją dopiero szklane biurowce, a my chcemy szklane domy. Zbudujemy je? Ja w to wierzę, wierzę, że zbudujemy i będziemy w nich mieszkać. Jeszcze nie wiem jak, nie wiem czy (parafrazując pewien film) ale zbudujemy!

