W Mikrosławii zakończyły się właśnie wybory na urząd Skrijata Wszechsławii. Właściwie elity Rzeczpospolitej nie musiały kibicować żadnemu z kandydatów, gdyż obaj zarówno Daniel Saryoni oraz Artur von Schwarz to przyjaciele Rzeczpospolitej. Chociaż wygrał ten drugi to ufam, że obaj Panowie wspólnie dalej razem będą chcieli razem z nami współdziałać dla dobra naszych społeczności.
Zaraz, zaraz, ale jak to w ogóle się stało, że Rzeczpospolita poznała Mikrosławię, a Mikrosławia Rzeczpospolitą? Nie wielu z Was wie jak do tego doszło, a jest to wiedza mimo wszystko potrzebna na przyszłość. Wszystko zaczęło się od Domu Rzeczpospolitej, który tam założyłem. A jak trafiłem do Mikrosławii? Przez prasę i przez forum mikronacji ( i niech ktoś powie, że portal mikronacje.info jest niepotrzebny!).
Przyznam, że początkowo bałem się reakcji na założenie DR, gdyż nigdy wcześniej nasze kraje nie współpracowały ze sobą, nikt od nas tam nie był (nie liczę jednego postu od Tomka). Początkowe przyjęcie było niezwykle ciepłe i mnie zadziwiło. Później zacząłem mieszkańców Mikrosławii zachęcać do odwiedzin nieznanego i tak dla nich odległego kraju jakim była RSiT. Kilku z nich to uczyniło i tak się zaczęło.
Żałuję oczywiście, że jeszcze nie wszyscy od nas byli tam, ani że nie wszyscy od nich byli tu. Jest to jednak kwestia czasu i poznania. Tak między nami to ja często bywam i tu i tu. W prawdzie czasem tylko się przyglądam to oczywiście w razie czego wypowiadam się, często prywatnie, często z mocą stanowiska jakie piastuje akurat.
To wszystko to jednak nastąpi dopiero przy dopracowaniu wielu projektów, które jedynie zostały zadeklarowane. Ja zdaję sobie sprawę, że ideologicznie co do polityki zagranicznej bliżej może być Mikrosławii do Unii Oceanu, jednak w tym też nasza szansa (brzmi to tak trochę niefajnie, ale oddaje sens). Powinniśmy razem jako dwa silne przecież państwa zacząć współpracować oficjalnie i na poziomie od razu.
Nie mają dla mnie wartości tanie traktaty z dwoma podpisami, których v-świat widział już miliony, gdyż są śmieciami i fikcją literacką dla mnie i dla wielu z Was zapewne. Współpraca to czyny. Co już zrobiono? Doprowadzono do "wymiany rynku medialnego". Przy czym widać różnice między podejściami naszych państw, co jest ciekawe również. My mamy tam jedną "Prawdę głos z Rzeczpospolitej", która wrzuca ciekawe artykuły ze wszystkich gazet, a oni u nas prywatne gazety i stacje. Wychodzi na to samo - warto zobaczyć, że jedna taka prosta rzecz, a można ją przeprowadzić na dwa sposoby. To na razie tyle.
My mamy w Mikrosławii jeszcze Dom Rzeczpospolitej, który raz na jakiś czas coś napisze. Niestety Mikrosławia dopiero swoją placówkę ma uruchomić (czekamy!). W tym miejscu rad jestem, że DR nie jest przyjęty jako spam, a właśnie jako chęć współpracy. Co do oficjalnych ambasad i przedstawicielstw to trzeba czekać na traktat, ale go najpierw trzeba uzgodnić i stworzyć!
Poza jednak tym co już się dokonuje, albo (lepiej!) dokonało są jeszcze rzeczy na razie w planach. Zrzeszenie Dziennikarskie - kolejny wspólny pomysł czekający na realizację. Może to być wspólna platforma współpracy naszych mediów - ciekaw jestem jak zadziała ta prywatna inicjatywa. Dalej, to przekształcenie SAD we wspólną uczelnię. Prawda jest taka, że u nas SAD nie działa aktywnie na razie (dziękuję wszystkim "szczerym" i "chętnym" wykładowcom i uczniom) natomiast mogłoby to współpracować z uniwersytetem Mikrosławii. Jeden wspólny uniwerek byłby (moim zdaniem) więc strzałem w dyszkę.
Jest jeszcze kwestia ciekawego, ale kontrowersyjnego pomysłu obecnego właśnie Skrijata - wymiana obywatelska. Jak działa nasz ustrój? A jak działa ich ustrój? Najlepiej przekonać się na żywo i opisać swoje przeżycia - jest to jednak pomysł do omówienia. Ja mam prywatnie jeszcze pomysł wprowadzenia podwójnego obywatelstwa czy to raczej Karty Narodów - czyli czegoś co będzie ciekawym pomostem naszych państw.
Czemu Mikrosławia? Mówiąc szczerze, to jedyne zainteresowane współpracą od dłuższego czasu państwo (społeczeństwo właściwie!) to po pierwsze. Po drugie to jedno z na prawdę nie wielu państw, które aktywność utrzymuje na poziomie stałym, wcale nie niskim, a także jedno z niewielu państw, które często przewyższa aktywnością te niby-giganty.



