RSiT powstała "za granicą", bo powstała w Grodzisku, w Sarmacji. Ale czy RSiT niczym dziecko z łona matki wyjdzie na świat i matkę przeżyje? Ojcami jesteśmy my wszyscy oczywiście... No właśnie, co dziecko straci dorastając na swoich nóżkach, a co zyska? To jest pytanie strasznie aktualne dzisiaj. I postaram się na nie odpowiedzieć, przy czym oczywiście nie będzie to artykuł wysokich lotów - bo nie jego celem jest być pięknym i podniosłym, a celem jest by był prawdziwy i prosty.
Co możemy stracić biorąc rozwód? Właściwie stracić możemy ziemie Sclavinii i to tak na prawdę w tej chwili jedyna poważna strata jaką jestem w stanie zauważyć. Serwer "sarmacja.org" w końcu to raczej nie będzie strata wielka zwłaszcza, że troszkę śmiesznie wyglądają rozmowy dyplomatyczne typu "hej, chcemy nawiązać stosunki, a nasza strona leży na serwerze innego v-kraju".
Wracając jednak do tej Sclavinii to leży ona na ziemiach typowo sarmackich, starosarmackich. Nie musimy jej stracić, ale nie wierzę, że Sarmacji oddadzą ją nam ot tak. W związku z tym tutaj upatruję zawiązania unii personalnej, która tą ziemie zagwarantuje. Ja wiem, że ziemia to nie wszystko jednak wielu starych zasłużonych mogłoby powrócić, ale brak Sclavinii w Rzeczpospolitej Sclaviniii i Trizondalu to coś dziwnego.
Co możemy zyskać? W przypadku niepodległości to na pewno dyplomację, pełen wpływ na prawodawstwo, ogólnie miotłę do zamiatania własnego podwórka... Samodzielność! Jasnym jest, że wolna RSiT będzie musiała szybko znaleźć swoje miejsce w polityce zagranicznej i jeszcze szybciej firmę hostingową, ale to nie będzie takie trudne jeśli już zaczniemy.
Czy grozi nam upadek? Powiem wprost, RSiT obecnie merytoryką nie grzeszy. Jednak jak mam wybierać upadek w Sarmacji czy na własnym to wybieram to drugie, jak już mówiłem nikt nas nie wtrąci do Gellonii jakiejś. No i co do upadku to on nie jest taki nieunikniony. Właściwie to tylko bajki. Gdyby np. zrobić nowe forum to aktywność by skoczyła. Reforma ustroju także by była impulsem.
Zwracam także uwagę na dwie rzeczy. Pierwsza, że w końcu nikt by nas nie obrażał, nie nazywał pijawki itp. To mnie zdecydowanie cieszy, a druga taka, że niepodległość kosztuje wiele pracy, ale myślę że potrafimy


