Dzień trzeci - Wietrzna Góra
"Niech ktoś do jasnej cholery zasłoni te okna" - taka była moja pierwsza myśl gdy tylko obudziłem się drugiego dnia swojego urzędowania w Nowej Menii. Promienie słoneczne wpadały przez wielkie, czyste okno prosto w stronę mojego łóżka, akurat mi na twarz. Obok stał stoliczek nocny z zegarkiem, a na nim godzina 6:20. Myślałem, że zwariuję ale cóż nie opłacało się już iść spać. Wstałem, włączyłem telewizor, a miałem tam kablówkę więc było mojego kochane TVR oraz sclavińska TV Muzyka*. Ramówka tej ostatniej była jak zawsze świetna więc pogłośniłem odbiornik i poszedłem się myć. Po orzeźwiającym prysznicu wziąłem się do robienia zwykłej jajecznicy i wówczas kpiąc sobie z czarnej propagandy przeciwko mojego Księstwu pomyślałem - " jednak nie o tym pisali ostatnio w monderysjkich gazetach - jako o śniadaniu burżuazyjnych dyplomatów". Około godziny 7 przełączyłem kanał na TVR aby posłuchać wiadomości. Nic specjalnego jeszcze u nas się nie działo jak to zawsze. Ucieszyło mnie jedynie zwycięstwo Orłów Rottery w pucharze trizondalskim. Zmieniłem ponownie kanał na TV Muzykę i jakoś przed 8 zasnąłem ponownie.
Po 10 usłyszałem silne walenie do drzwi, które mnie obudziło. Zgasiłem tv bo myślałem, że o niego chodzi, gdyż grał dość głośno poczym znowu położyłem się spać. Niestety "pukanie" nie ustawało w żaden sposób, a jedynie się nasiliło. Wstałem więc wściekły i otworzyłem te drzwi, a w nich stał młody chłopak, niskiego zwrotu o blond włosach, lekko przygarbiony i bardzo chudy za nim zdążyłem coś powiedzieć odszedł jednak wcześniej wręczył mi list. Na moje krzyki nie reagował i wybiegł na ulicę. Ja tymczasem zamknąłem drzwi usiadłem w kuchni, przy stoliku i rozpieczętowałem tą przesyłkę. W środku znajdowała się tylko zwykła kartka zapisana odręcznie niebieskim atramentem, a później chyba krwią przyczym w gdzieniegdzie tekst był rozmyty, a list postrzępiony. W górnym prawym rogu była miejscowość i data, która uległa jednak częściowemu zamazaniu "Ωηετρζνα Γóρα / Einen Luften Wierch/ Wietrzna Góra 28.06.1....". Gdy to zobaczyłem zastanowiło mnie, jak ktoś kto pisze krwią z braku atramentu może marnować czas i owy atrament na stosowanie jednej nazwy w 3 językach? No cóż... Najbardziej w oczy rzucał się natomiast nagłówek napisany jedynie po surmeńsku "Προśбα ο πομοc δλα Ναροδυ Τρηζονδαλσκηεγο να ζηεμηαcχ Συρμεńσκηcχ " co zapewne po przetłumaczeniu znaczyło "Prośba o pomoc dla Narodu Trizondalskiego na ziemiach Surmeńskich". Tytuł jeszcze bardziej mnie zainteresował niż nazwa miejscowości w 3 językach. Reszta listu była napisana w języku wszystkich narodów, przytoczę go (pisownia wielkich liter oryginalna):
"--------My, Naród Trizondalski wzywamy Jego Ekscelencje Ambasadora Księstwa Trizondalskiego na Królestwo Surmeńskie Wilhelma Gernie oraz całą administrację Naszej Ojczyzny Ukochanej do pomocy nam - Narodowi Trizondalskiemu na ziemiach Surmeńskich!
--------Wydarzenia ostatnich dni jakie mają miejsce w Nomosie Zavarskim**, a konkretnie zaś w okolicach Wietrznej Góry, która przecież od wieków była Miastem Narodu Trizondalskiego na tych ziemiach powinny być natychmiastową mobilizacją dla władz najwyższych Księstwa Naszego do ratunku i obrony Narodu Trizondalskiego! W dniach ostatnich tj. między 20 a 28 czerwca dokonały się rzeczy niebywałe, a których się spodziewaliśmy od dawna. naród surmeński nie mogąc znieść swojej niższości względem Narodów Sąsiednich dokonuje licznych mordów na Trizondalczykach zamieszkałych w regionie Wietrznej Góry, a także na obywatelach innej narodowości. Przy czym mordy te są całkowicie zaplanowane i nadzorowane od górnie, o czym niech świadczy np. sam fakt odbywania się upozorowanych i pokazowych procesów sądowych nad Narodem Trizondalskim w języku starosurmeńskim, który ledwo co znają sami Surmeńczycy. Ostatnich 3 nocy wymordowano większość mieszkańców Wietrznej Góry pochodzenia Trizondalskiego, jako powód podając zagrożenie dla pokoju. Mordowano dzieci i ich matki, a mężczyzn zamykano w szkołach naszych i podpalając całe budynki. Nie wiemy czy dożyjemy jutra w tej niebezpiecznej krainie, gdzie naród surmeński ujawnia swoje prawdziwe zbrodnicze chęci.
--------- W związku z powyższym prosimy Jego Ekscelencję Ambasadora Gernie o jak najszybszą reakcję i obronę Narodu Trizondalskiego! Reakcja ta jednak winna być stanowcza, absolutnie nie pojednawcza! Nie możemy bratać się kimś kto morduje nasze dzieci, matki i ojców oraz mężów! List ten zasyłamy przez posłańca naszego gdyż surmeńczycy obecnie kontrolują wszelkie urzędy pocztowe i tylko na niego liczyć możemy.
(-)My, Naród Trizondalski"
Lis ten był przepełniony emocjami, przy czym nie brakowało to słów patetycznych i mocnych. Bardzo mnie to zaniepokoiło. Gdy czytałem list jednak musiałem zwrócić uwagę na kilka ciekawych rzeczy. Otóż dlaczego autorzy napisali "Narodów Sąsiednich"? Poza tym po co używali zwrotów niczym z biuletynu partii nacjonalistycznej? "Przecież Trizondalczycy od wieków byli pokojowo nastawieni do wszystkich" - pomyślałem. W tym wszystkim nie pasowało mi jeszcze jedno, a mianowicie - po co Surmeńczycy mieliby mordować Trizondalczyków, wszyscy bowiem wiedzieli, że tylko Księstwo Trizondalu jakoś broni ich przed wojną z Monderią. No cóż... jednak moim obowiązkiem było zająć się tą sprawą jak najszybciej. Zadzwoniłem jeszcze po policję w sprawie tego stłuczonego okna. Jak się okazało rozłożyli oni tylko ręce. Nie czekając więc ani chwili dłużej zamówiłem taksówkę i pojechałem na dworzec, a ten był wyjątkowo piękny. Było tam 10 peronów, wszystko było pięknie zabudowane mozaikami. Okna były zdobione witrażami. Pociągi były bardzo nowoczesne.
Kupiłem bilet do Wietrznej Góry oraz książkę o regionie Surmenii jakim jest Nomos Zavarski. W czasie podróży dowiedziałem się, że Wietrzna Góra to duże 800-tysięczne miasto w 48% zamieszkane przez Trizondalczyków, w 12% przez Monderyjczyków, a w pozostałych 40% przez Surmeńczyków. Zostało ono założone właśnie przez trizondalskich osadników w 1367 roku. Książka chociaż zawierała interesujące mnie dane szybko usypiała. Po ok. godzinie lektury przymknęło mi się oko. Obudziłem się 3 godziny potem na dworcu w Menii - stolicy Nomosu Zavarskiego, więc do Wietrznej Góry zostało jeszcze tylko 340 km pomyślałem już lekko uradowany. Tymczasem za oknem lało, niebo było zachmurzone gdyż nie widziałem gwiazd. Spojrzałem na zegarek, "już 2 w nocy" - pomyślałem. Postanowiłem się jeszcze przespać. I tak minął mój kolejny dzień w Surmenii.
* TV Muzyka - autentyczna stacja tv prowadzona przez Aarona
* Nomos Zavarski - autentyczna jednostka podziału Królestwa Surmeńskiego ze stolicą w Menii

