Świat Niepewny - odc. 5

Prawda

Świat Niepewny - odc. 5

Postby Marcel Hans » 07 Jul 2009 00:33

Dzień następny - "stacja śmierć"

Wybuchy w oddali, warkot samolotów - to mnie obudziło tego dnia. Pomyślałem - "czy to wojna czy co?!". Spojrzałem po moim przedziale, nie było tego starszego pana co ze mną siedział wieczorem - "gdzie on do licha się podział?!" - zapytałem sam siebie w myślach. Za oknem tylko same pola, łąki i lasy - krajobraz nużący bardziej niż książki naszych trizondalskich pisarzy. Wstałem, poszedłem do przedziału obok, wywiązała się krótka rozmowa:
- Witam
- Dzień dobry panie ambasadorze - odpowiedziały 3 kobiety.
- Nie widziały szanowne panie starszego pana, który był ze mną w przedziale?
- A chodzi panu o takiego starego dziadka?
- Tak o niego.
- Widziałam go jak poszedł do następnego wagonu, powiedział nam, że z panem i tak nie porozmawia bo pan śpi jak dzięcioł w lesie*.
- Cóż, dziękuję bardzo! Miłego dnia! Lofens**! - pożegnałem się i wróciłem do swojego przedziału.

Patrzyłem się w okno i uświadomiłem sobie, że mam mnóstwo czasu na przemyślenia. Na początek oczywiście żałowałem mojego snu, który nie pozwolił mi dokończyć, a na prawdę zacząć wysłuchiwania opowiadania tego starszego pana, "ciekawe co chciał mi powiedzieć?" - pomyślałem. Później moje myśli zaczęły krążyć wokół wczorajszych wydarzeń... "Mogłem chociaż wziąć adres tego patrioty przy fladze" - żałowałem kolejnego swego czynu. Na chwilę spojrzałem na drzwi przedziału, potem ponownie w okno. Moje oczy podziwiały te piękne krainy Królestwa Surmeńskiego, jednak w porównaniu z moją ojczyzną były one niczym. "Na cholerę ja się pchałem do tej Surmenii. Może i tu fajnie,male tylko czekać jak mnie zabiją. Jeśli nawet żołnierze JSR uciekają stąd to ja mam zostać?!" - naszła mnie myśl gdy przypomniałem sobie obrazy z wczoraj. Zapaliłem fajkę i znowu patrzyłem bezmyślnie przez okno. Nagle się rozpadało. O dziwo nagle wszystko ucichło, nie było już warkotu silników, nie słyszałem wybuchów. "Ciekawe co się stało?!" - zastanowiłem się. Udałem się do wagonu restauracyjnego. Koczowali tam na podłodze ludzie, dla których brakło miejsc w przedziałach. Teraz bar działał tylko dla biednych, ja poprosiłem jedynie o wodę nie chcą narażać nikogo na brak jedzenia bo podróż daleka, a ja tam mogę spokojnie głodować. W przedziale zrobiłem sobie kawy, w końcu tylko ona mogła mnie obudzić do końca.

Nagle pociąg gwałtownie zahamował, kawa rozlała się na siedzenie, "do jasnej cholery, co oni znowu wymyślili?!" - pomyślałem mocno poirytowany. Nagle jakaś kobieta zaczęła głośno krzyczeć "Surmeńczycy po nas przyszli, zabiją nas!". Zanim dobrze wyjrzałem przez okno do pociągu wsiadło mnóstwo żołnierzy, po 3 do każdego przedziału. Byli chamscy i bezduszni, weszli, krzyknęli: "wychodzić, ale już surmeńska świnio!" i poszli dalej. Zrobiło to na mnie duże wrażenie. Wszyscy faktycznie wyszli przed wagony, na łąkę. Gdy jakiś starszy człowiek miał problem zejść żołnierze kopali go i spychali na siłę, kto nie mógł iść bo złamał sobie coś dostał kulę w głowę. "Czy oni nie mają rodzin?! Dlaczego są tak bezduszni?!" - pomyślałem. Kazano nam się ustawić w jednym długim szeregu. Za nami nadjechały kolejne pociągi, ludzie z nich dołączyli do szeregu. Ja zorientowałem się, że ci żołnierze to Monderyjczycy zwłaszcza, iż co drugi miał mundur Landsdienste (LD). W krótce jeden z nich, chyba oficer jak się domyślałem rozkazał uformować 5 rzędów ludzi. On stanął na zbudowanej niewiele wcześniej trybunie i odczytał w 4 językach: po monderysjku, trizondalsku, surmeńsku i w języku wszystkich narodów:

"Do wszystkich narodów wschodu!

My, naród monderyjski wypowiedzieliśmy wojnę naszym odwiecznym wrogom - psom surmeńskim! [krzyknął emocjonalnie - przyp. autora] Na Kontynencie Wschodnim już nigdy nie będzie miało miejsce poniżanie Monderyjczyków i wszystkich narodów przez butne śmiecie! W związku z czym mam odczytać dekret Króla Monderii:
Art.1
1. Z dniem dzisiejszym wszystkie ziemie Królestwa Surmeńskiego anektuje się do Królestwa Monderii.
2. Porządek Monderysjki jest najwyższym dobrem wszystkich mieszkańców Królestwa, nie wolno go zniszczyć.

Art.2
Do 1 sierpnia na ziemiach dawnego Królestwa Surmeńskiego władze sprawuje administracja wojskowa, a od tego dnia władza zostanie przekazana nowym zarządcom, których wyznaczy Król.

Art.3
1. Wszelkie sprawy sądowe należy rozstrzygać na korzyść Monderyjczyków.
2. Jedynym sądem na ziemiach Królestwa Surmeńskiego niech będzie wola żołnierza naszego, a jedyną karą śmierć.

Art.4
Wszyscy, którzy złamią zapisy niniejszego dekretu zostaną rozstrzelani w trybie natychmiastowym."

Po słowach odczytanych przez oficera przedstawił się on:
"Nazywam się Henrix Volks i jestem oficerem Landsdienste oraz generałem brygady Sił Zbrojnych Królestwa Monderii, od tej pory jestem zarządcą Nomosu Zavarskiego, a wszelkie moje polecania mają być dla was jak biblia!" - powiedział dumnie patrząc się w niebo. Ja czułem strach i adrenalinę, wszystko jakby z książek przygodowych. Niestety moje przemyślenia przerwała sucha komenda: "Żołnierze z pociągu wystąpić przed szeregi, na środek". Wystąpiło chyba ze 200 ludzi, zaciekawiłem się - "co teraz się stanie?!", znowu padła sucha komenda: "Monderyjscy żołnierze wystąpić!" - wystąpił tylko jeden, zaprowadzono go za trybunę. I padł rozkaz "rozstrzelać!", nagle LD-owcy otwarli ogień, na ziemi polegli wszyscy, martwi. Twarze ich były sine, a głowy roztrzaskane przez kule. Mózgi wypływały. Na oczach można było dostrzec przerażenie, a grymas twarzy mógł to tylko potwierdzić.

Myślałem, że nas puszczą wolno, ale mogłem się tylko zdziwić. Padła komenda "pracownicy administracji wystąpić!", pomyślałem - "o cholera co zrobić? jak nie wystąpię to na pewno ktoś doniesie, z drugiej strony na pewno mnie rozstrzelają za to co zrobiłem". Mimo wszystko wystąpiłem przed szereg, było nas około 300. Rozkazano wystąpić pracownikom administracji miejskich. Oficer podszedł do pierwszego i zapytał:
- kim jesteś?
- jestem zastępcą burmistrza Trizopolis
- To: Ty eres einen Trizondalczyk? - powiedział po Trizondalsku oficer
- Nie mówię po trizondalsku - spojrzał się w ziemie ten zastępca, jakby ze wstydu
- Eres Conrado ser! - po przetłumaczeniu: Plujesz na swoje pochodzenie - Rozstrzelać - dodał po monderyjsku.
Padły strzały, na ziemie kolejny trup. Oficer Volks był zażenowany tą sytuacją i powiedział: "rozstrzelać wszystkich tu stojących!" - tak też zrobiono.

Teraz już bałem się jeszcze bardziej, "a jeśli u mnie trafi się taki debil i przez niego zginę?!" - pomyślałem egoistycznie. "Wystąpić pracownicy administracji wyższej" - padła komenda. Podszedł do pierwszego z lewej oficer Volks:
- kim jesteś?
- jestem wiceministrem gospodarki Austro-Węgier!
- co tu robisz?! - zapytał Volks
- odpoczywam na urlopie!
- to to był Twój ostatni urlop, rozstrzelać! - wydał rozkaz, który natychmiast spełniono.
Stanął przy kolejnym:
- kim jesteś? - znowu zapytał o to samo
- jestem dyrektorem poczty w Tyrencji
- dobrze, idź za trybunę! A resztę rozstrzelać - tak też zrobiono.

Zostało nas może 8 albo 10. Bałem się coraz bardziej. Przecież nie byłem żadnym ministrem więc na pewno zginę. Podszedł Volks do pierwszego z prawej:
- kim jesteś?
- sędzią surmeńskim
- rozstrzelać - rozkaz wykonano zanim słowa tego padły ostatnie głoski
Podszedł do kolejnego, a ja już się trzęsłem ze strachu cały:
- kim jesteś?
- ambasadorem Austro-Węgier na Królestwo Surmeńskie!
- odmaszerować za trybunę
Chwilę się uspokoiłem, podszedł do następnego, a zaraz za nim ja:
- kim jesteś?
- doradcą przy ambasadzie Księstwa Trizondalu w Surmenii.
- mówisz po trizondalsku?
- nie.
- rozstrzelać! - rzekł chłodno Volks.

Teraz pora na mnie, cały pobladłem i trząsłem się ze strachu, pot spływał po mojej twarzy:
- kim jesteś? - znowu to pytanie.
- Wilhelm Geerniee - wyjąkałem
- Uspokój się do jasnej cholery! - krzyknął - pytam się co robisz, nie żartuj ze mnie cioto - obraził mnie.
- Jees... - znowu się jąkałem i trząsłem ze strachu
- Jeśli się nie uspokoisz rozstrzelam wszystkich tych ludzi za mną, rozumiesz?! - krzyknął
- Tak - odpowiedziałem już normalnie
- To teraz mów kim jesteś!
- Jestem ambasadorem Księstwa Trizondalu na Królestwo Surmeńskie, z siedzibą w Nowej Menii.
- Czekaj, czekaj Gernie, znam to. To Ty jesteś ten były minister kultury Trizondalu? - zapytał.
- Tak ja.
- Eres einen Trizondalczyk? - zapytał po trizondalsku
- Porte-vache! - zapytałem o zdrowie (przy powitaniu normalny zwrot) co miało być potwierdzeniem.
- Świetnie idź za trybunę.

Poszedłem za trybunę cały pobladły. Usłyszałem jeszcze dwie komendy: "nauczyciele języków obcych wystąp i tłumacz" oraz "do ciągów i odjazd" po czym poczułem silny ból głowy i straciłem przytomność... Tego dnia już się nie obudziłem.



--------------------------------------
P.S Mam nadzieję, że tym razem wszystkich zadowolę, są opisy, akcja i moje myśli :D
Marcel v-hr. Hans
- I Prezydent Rzeczpospolitej!

Śmierć jest życiem, a życie śmiercią......
User avatar
Marcel Hans
Członek SPP
 
Posts: 8061
Joined: 23 Feb 2009 14:28
Location: Rottera/ Śląsk

Re: Świat Niepewny - odc. 5

Postby Cysosz Zenek » 07 Jul 2009 10:37

Zapomniałeś wyjaśnić gwiazdki.
Nie znam Trizondalskiego, więc jakiś smaczek musiałem pominąć.
Ech ta Surmenia. Nasz mały sąsiad sobie bezkarnie włazi na ich terytorium. No i nie mają SBL xD
Nasz Rambo się trochę przestraszył :mrgreen:

A napisane zgrabnie.
mar. Cysosz kaw. Zenek
16 IV 2006 - 25 V 2010
Cysosz Zenek
Obywatel
 
Posts: 4581
Joined: 17 Feb 2009 18:16

Re: Świat Niepewny - odc. 5

Postby Marcel Hans » 07 Jul 2009 13:17

* spać jak dzięcioł w lesie -związek frazeologiczny - dziś spać jak suseł :D
** Lofens - pożegnanie po trizondalsku

Czy już nikogo więcej nie stać na komentarz?!

Czego nie mają? :D

Ano przestraszył, dziwisz mu się? :D
Marcel v-hr. Hans
- I Prezydent Rzeczpospolitej!

Śmierć jest życiem, a życie śmiercią......
User avatar
Marcel Hans
Członek SPP
 
Posts: 8061
Joined: 23 Feb 2009 14:28
Location: Rottera/ Śląsk

Re: Świat Niepewny - odc. 5

Postby Cysosz Zenek » 07 Jul 2009 13:29

Dzięki za wyjaśnienia.
I nie dziwie się już dlaczego wziął swoje najlepsze brązowe spodnie.
mar. Cysosz kaw. Zenek
16 IV 2006 - 25 V 2010
Cysosz Zenek
Obywatel
 
Posts: 4581
Joined: 17 Feb 2009 18:16

Re: Świat Niepewny - odc. 5

Postby Sobieszek » 07 Jul 2009 18:56

Uuu, niedobrze się dzieje w państwie surmeńskim.

PS. Hiszpański mi tutaj kuleje, ale jako iż jest to trizondalski z elementami hiszpańskiego, pominę to ;-).
(--) szer. Karolina hr. von Lichtenstein-Sobieszek
Image
Cień.
Sobieszek
Obywatel
 
Posts: 1829
Joined: 13 Feb 2009 21:14
Location: Puławy/Rottera

Re: Świat Niepewny - odc. 5

Postby Cysosz Zenek » 08 Jul 2009 18:57

Teraz sobie przypomniałem - jaki to jest "język wszystkich narodów"?
mar. Cysosz kaw. Zenek
16 IV 2006 - 25 V 2010
Cysosz Zenek
Obywatel
 
Posts: 4581
Joined: 17 Feb 2009 18:16

Re: Świat Niepewny - odc. 5

Postby Marcel Hans » 08 Jul 2009 19:01

no polski :D
Marcel v-hr. Hans
- I Prezydent Rzeczpospolitej!

Śmierć jest życiem, a życie śmiercią......
User avatar
Marcel Hans
Członek SPP
 
Posts: 8061
Joined: 23 Feb 2009 14:28
Location: Rottera/ Śląsk

Re: Świat Niepewny - odc. 5

Postby Cysosz Zenek » 08 Jul 2009 19:03

Tego się nie spodziewałem. :mrgreen:
mar. Cysosz kaw. Zenek
16 IV 2006 - 25 V 2010
Cysosz Zenek
Obywatel
 
Posts: 4581
Joined: 17 Feb 2009 18:16

Re: Świat Niepewny - odc. 5

Postby Marcel Hans » 08 Jul 2009 19:05

Wiesz nie chciałem ludzi wciągać z powrotem w zły i niedobry real :D
Marcel v-hr. Hans
- I Prezydent Rzeczpospolitej!

Śmierć jest życiem, a życie śmiercią......
User avatar
Marcel Hans
Członek SPP
 
Posts: 8061
Joined: 23 Feb 2009 14:28
Location: Rottera/ Śląsk

Re: Świat Niepewny - odc. 5

Postby Ekaton » 10 Jul 2009 17:50

lol, niezłe
Emil Belizariusz Potocki:
- Ojciec Założyciel Sclavinii
- Patriarcha Eldoratu - Belizariusz I
- Wielki Mistrz Zakonu Strażników Jednorożca
- Minister Skarbu i Administracji
- Uhonorowany miejscem w Alei Zasłużonych
- Sclaviński patriota
- Pisarz, Poeta, Ekonomista.

Image
User avatar
Ekaton
Minister
 
Posts: 285
Joined: 04 May 2009 23:37
Location: XIX wieczne USA

Next

Return to Prawda

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest

cron