Moi Drodzy,Stało się dla Was już chyba standardem, że nie wypowiadam się na listach dyskusyjnych prowincji i forach krajów Korony po intronizacji. Ogół obowiązków i ranga urzędu nie pozwalają mi rozmawiać z Wami tyle, ile bym chciał. Sytuacja jednak dotyka tak wielu płaszczyzn, że postanowiłem wypowiedzieć się — szczególnie, że kilkukrotnie w tym temacie wypowiedziane zostały moje imiona.
Po pierwsze — Księstwo Sarmacji w osobie swoich najwyższych władz nie wnika w to, jak rozwiążecie kwestie odrębności narodowych występujących na terytorium Rzeczypospolitej. To, czy utworzycie okręg autonomiczny dla mieszkańców byłej V Rzeczypospolitej Polskiej jest prerogatywą Waszych władz. Jedynym warunkiem, aby ewentualny akt prawny nie został uchylony przez Sąd Najwyższy jest jego pełna zgodność z przepisami wyższego rzędu, wliczając w to w szczególności Konstytucję oraz Ustawę Konstytucyjną o krajach Korony i samorządach.
Summa summarum, nie możecie naruszyć kompetencji Korony lub Rządu.
Po drugie — kwestia obrony Trizondalu. Nie chcę wytaczać argumentów
stricte socjologicznych nt. akceptacji w grupie (o tym dalej), pokażę Wam za to przepis prawny, który ochrania Was już od dłuższego czasu. Artykuł 72 ustęp drugi Ustawy Sejmu — Kodeks Karny:
Tej samej karze podlega (tj. nadzoru lub aresztu), kto publicznie znieważa kraj Korony Księstwa Sarmacji albo jednostkę samorządu terytorialnego Księstwa Sarmacji lub kraju Korony Księstwa Sarmacji. Jeżeli zaś chodzi o kwestię obrony osoby przed osobą: Ustawa o ochronie przestrzeni prywatnej,
ergo ustanowienie zakazu zbliżania się. Mogę go ustanowić ja lub Sąd Najwyższy. Proszę jednak, aby bez wyraźnej konieczności nie rezygnować z drogi sądowej.
I mam gdzieś co o nas myśli Sarmacja, bo czemu miałoby mnie to obchodzić? Prawda jest taka, że nie dajemy im praktycznie nic więc i oni mają nas za nic.
Po trzecie — nieprawda. Sami wymieniliście Telewizję Trizondal (a obecnie TVR, którą staram się każdorazowo oglądać i zawsze chcę więcej) czy — w przeszłości — prasę. Choć w ostatnim czasie nieczęsto zdarza mi się wygłaszać publicznie swoje poglądy, czego skądinąd mi czasami brakuje, tu (jak myślę) mogę powiedzieć, że jestem zdecydowanym integrystą. Stawianie relacji na płaszczyźnie my–oni stoi w opozycji do dialogu i współdziałania, a przecież — jak rozumiem — tego według części Was zabrakło, a o to nam wszystkim chodzi?
Natomiast po lekturze "oni mają nas za nic" proponuję, do poduszki, przeczytać spis obywatelski wraz z tytułami szlacheckimi i arystokratycznymi. Jeżeli ktoś nie czuje się przywiązany, a być może czuje się źle chcąc dotrzymać wierności czy to mi jako Księciu Sarmacji, czy Koronie i Państwu, deklaruję, że będę wyrozumiale podchodził do wniosków o zwolnienie od przysięgi. Natomiast, absolutnie przy okazji poruszania tematu przysięgi, Panu Dmowskiemu-Potockiemu przypominam o nadaniu obywatelstwa (mam nadzieję, że stosowny e-mail z kancelarii dotarł) i konieczności złożenia określonej przepisami prawa przysięgi.
Na ich nieszczęście po kilku miesiącach pełno Sarmatów osiedlało się na Naszym terytorium i ogłaszało wszem i wobec jaka to wspaniała kraina. Przeliczyli się cwaniaczki, bo nie wiedzieli kto tą mikronację zbudował, przecież Emila Potockiego zaraz zwineli do rządu Sarmackiego i dostał tekę ministra. Po prostu pokazaliśmy Im już raz, że wcale tacy wspaniali nie są i jakoś do dziś jest cisza ze Sclavinią.
Po czwarte — Chyba każdy z moich doradców odradziłby mi odpisywanie. Ponad własny wizerunek i zasadę niepolemizowania z wypowiedziami nacechowanymi maksymalną dawką emocji (to
nie jest atak!

) cenię sobie jednak możliwość dyskusji. Tak więc: tak, Sclavinia to wspaniała kraina. Nie,
dobrze wiedzieli, kto buduje i budował Sclavinię. Emila Potockiego do własnego Rządu "zwinąłem" ja, jako ówczesny Kanclerz Rządu Jego Książęcej Mości Piotra Mikołaja, ceniąc jego wiedzę na temat kultury i umiejętności literackie. Dostał tekę ministra. Dalsza część wypowiedzi jest dla mnie niejasna, dlatego w polemice pozwolę sobie ją pominąć.
Pan Pupka, Pan na Y, Wandystan cały, Pan Silent - ale ich wszystkich kryje władza!
Po piąte — kto?
WKM dał chyba wiarę bzdurnym wypowiedziom swoich podwładnych! Czy ja do licha wołam: Trizondalczycy są Panami v-świat?! Nie, to może Sclavińczycy podobnie wołają? Też nie, przykro mi nacjonalizmu to tu nie ma.
Po szóste — nie bez powodu "zapędy nacjonalistyczne" zostały ujęte w cudzysłowia. Prywatnie uważam, tak jak wspomniałem wcześniej, że izolowanie się przyniesie tylko ujemne skutki. Efekt samonakręcania się,
spin over, nie będzie funkcjonował w zbyt małej grupie. Aż nadto dobitnie świadczą o tym przykłady wielu mikronacji, które niedługo po ogłoszeniu niepodległości upadały.
Mówię to z dobrego serca, jako Sarmata przez długi czas zamieszkujący Sclavinię i zasadźca Nowego Kotwicza. Tym bardziej, w świetle poprzedniego zdania, nieswojo czuję się pisząc ten post. W szczególności, że występuję tu w kilku rolach — jako Suwerena, Głowy Państwa, Sarmaty, relatywnie długo mieszkańca Sclavinii, jak i znajomego wielu z Was. Nacjonalizmu, rzeczywiście, nie ma. Jest, póki co, zachęta do izolacji. To Wasz wybór. Wielmożny v-hr. Hans doskonale zna moje zdanie w temacie kontrastu efektowności rozwiązania pierwszego: jednej, scalonej silnymi więziami, acz będącej znacznie odmiennej pod względem światopoglądu grupy, a rozwiązania drugiego: grup wielu działających na różnych płaszczyznach.
Po siódme — kwestia mojego otoczenia. Wielu Sclavińczyków jest moimi kolegami. Część znam ze zjazdów i spotkań, na przykład Wielmożnego v-hr. Rozmana. Odnośnie zafałszowanego obrazu rzeczywistości — ten temat pokazała mi jedna osoba. Do pracy w Baridasie zgłosiły się osoby, które chciały tworzyć nowe inicjatywy. Droga była wolna, warunek jeden — uczciwe zaangażowanie.
Sprawa bardzo istotna. Nie wiem, kiedy i czy w ogóle będę w stanie kontynuować dyskusję. Od niedzieli ponownie nie będzie mnie w domu, będę w Warszawie, na spotkaniu plenarnym Organizacji Polskich Mikronacji. Z argumentami merytorycznymi chętnie podyskutuję, najchętniej poprzez kanał prywatny.