W Opinion już napisałem artykuły, tym razem napiszę artykuł do Prawdy i nie będzie się on opierał na czyiś słowach. Tzn jeśli się jakimiś posłużę to jedynie jako potwierdzenie tezy. Chciałbym chwilę, o 2 w nocy pomyśleć o tym co w Rzeczpospolitej się działo, podsumować to wszystko jakoś. Oczywiście nie jestem w stanie o tej porze z sensem dozować ilości wiedzy do ilości słów, więc ew. za ostre słowa lub za słabe musicie wybaczyć, niestety jestem tylko człowiekiem, człowiekiem zmęczonym dodajmy.
W v-świecie wyróżnić można kilka kryzysów: kryzys polityczny, kryzys aktywności oraz kryzys dyplomatyczny. Naszą kochaną Rzeczpospolitą dotknęły te dwa pierwsze kryzysy, przy czym jakby wynikł one z siebie jednak nie bezpośrednio. Już milion razy maglowaliśmy mi przyczyny tego wszystkiego i siłę, nie będę tego powtarzał. Chciałbym raczej skupić się na zakończenie kryzysów. 4 sierpnia 2009 roku na mocy Uchwały Izby Narodów http://prawo.sarmacja.org/akt,3774.html powołano drugi raz w historii RSiT Wiceprezydenta. Więc już koniec politycznego kryzysu? O tym za chwilę. Na początek zajmę się kryzysem aktywności. Rozmawiałem niedawno z kilkoma mieszkańcami państw obcych i gdy pytali o liczbę postów, to nasza średnia wprawiała ich w zakłopotanie. Jednak aktywność to nie tylko posty, jeszcze większe było zdziwienie co do naszej aktywności przedstawicieli, którzy sami tu byli. Niepotrzebne były zaproszenia państw 3,8 i 10 do siebie naszych mieszkańców, RSiT nie upadła!
Kryzys polityczny? Obecnie trudno mi sobie wyobrazić nowy kryzys polityczny. Nie chodzi oczywiście o zabezpieczenia prawne bo te jeszcze nie istnieją na dobrą sprawę. Natomiast gdy w państwie istnieje jedna duża partia to chyba trudno aby jedna władza była w stanie wojny z drugą wywodząc się z tego samego obozu. Opozycja? Sama się zlikwidowała, ba nawet nie istniała. To może problem w Izbie Narodów? Koalicja Przedstawicielska zawiązana w zeszłej kadencji została przedłużona i tym razem mam nadzieję będzie miała pewną większość (3 głosów). No dobra, a projekt konstytucji? Jeszcze niepoddany pod obrady, ale ogólnie nikt się nie wypowiadał. Nie zakłada on nic szczególnie trudnego do przełknięcia. No to może najsłabszy element - zwykła ludzka głupota i nieróbstwo? Też nie bo wszyscy w parlamencie coś sobą reprezentują, a Rząd i tak jest tylko na parę chwil i już nikt nic od niego nie oczekuje. To może miasta? Ależ jakoś to działa. Coś się dzieje, nieważne, że władze miast nie działają, ważne że miasta są i mają jakieś inicjatywy! No to może ustrój nie taki jakby mieszkańcy chcieli? Nie no skąd że znowu! To tak ew. może ludzi brak? Nie, mamy stałych fanów!
Więc jak widać wszystko właściwie jest ok, może być lepiej, ale zawsze może być lepiej. Jednak mimo tego wszystkiego czuję, że Rzeczpospolita już nie jest taka jak kiedyś. Nie wiem czy jest gorsza, czy lepsza jest jakaś inna. Może to ja się zmieniłem? Gdy tworzono RSiT bałem się, że atmosfera będzie sztywna, jak z jakiś pałaców, okazało się, że jednak było przyjemnie (nie dla wszystkich, ale dla większości). Teraz atmosfera jest troszkę inna. Nie jest jednak sztywna i do takiej nam daleko, na szczęście. Sam nie wiem co się stało. A jak Wy uważacie? Czy to Duch Innowacji i Nowych Pomysłów? Może... A może to Duch całkiem inny...




