
Stara miłość ( do Sarmacji ) nie rdzewieje
Burza, która rozpętała się wraz z twierdzeniem Jana Dmowskiego y Potockiego jakoby Rzeczpospolita Sclavinii i Trizondalu nie była prosarmacka lecz nawet nosiła w sobie zalążki antysarmatyzmu, swoją kontynuację niesie na łamach Gońca Sclavińskiego, Gazety Górniczej, a nawet w kuluarach Związku Szlachty Rzeczpospolitej. W ankiecie nr 32, aż 52% społeczeństwa zagłosowało za odłączeniem się od Księstwa Sarmacji. Aż 12% ankietowanych opowiedziało się za innymi rozwiązaniami, które mogą wskazywać inną drogę, niż współpraca z Księstwem Sarmacji. Sumując obie liczby, 64% mieszkańców Rzeczpsopolitej opowiada się za inną alternatywą niż bycie krajem koronnym, funkcjonującym "pod skrzydłami" Księstwa. Goniec Sclaviński sugeruje, jakoby wpływowe osobistości z Księstwa Sarmacji w ostatnich wyborach prezydenckich odegrały znaczącą rolę w głosowaniu, a raczej a w agitacji, by swój głos oddać na prosarmacką Karolinę von Lichtenstein - Sobieszek. Głównie chodzi tutaj o wizytę Michaela von Lichtensteina. Być może władze centralne w Księstwie przewidziały rozwój wydarzeń i liczyły się z tym, że coraz głośniejsze nastroje niezadowolenia w kierunku Sarmacji w połączeniu ze zwycięstwem Jana Dmowskiego y Potockiego mogą grozić secesją aktywnego regionu. Na pewno takie rozwiązanie nie byłoby dobrą wiadomością dla Księstwa zmagającego się ze sporymi problemami w ostatnich tygodniach, co widać gołym okiem. Proszę zauważyć, Rzeczpospolita Sclavinii i Trizondalu to demokracja parlamentarna, zgodnie z tym faktem, prezydent jest przedstawicielem narodu i powinien liczyć się z głosem społeczeństwa lub przynajmniej brać to pod uwagę w celu kształtowania swoich wypowiedzi. Jednak w Rzeczpospolitej niestety nie możemy na to liczyć, gdyż Karolina von Lichtenstein - Sobieszek swoimi wypowiedziami: "a rozumiem, że niektórzy spośród nas mają powody do tego, aby nie lubić Sarmacji, ale niektórych nienawiść do tego kraju opiera się głównie na: (1) zasłyszanych historiach; (2) stereotypach; (3) Gdybaniu. Gdybym zrobił coś, to oni by zrobili tak i siak.", jasno daje do zrozumienia, że nie jest przedstawicielem Sclavińczyków, Trizondalczyków oraz Pięciopolan lecz nie licząc się z głosem obywateli w sposób autorytarny przedstawia Księstwo Sarmacji w samych superlatywach. Oczywistą sprawą jest, że Rzeczpospolita jest krajem koronnym i jest zobowiązana współpracować lojalnie ze swoim sojusznikiem - Księstwem Sarmacji, jednak czy na siłę trzeba narzucać środowiskom antysarmackim, kumulującym się w Prawicy Narodów, ślepą miłość do Księstwa i Jej władz? W sposób lekceważący "Paulino, czy głosy pojedynczych obywateli sarmackich bierzesz za głosy całej Sarmacji? Takie stosowanie odpowiedzialności zbiorowej nie jest chyba uzasadnione... Prawdą jest, że jest być może grupka ludzi, która za nami nie przepada, ale każdy kraj ma w końcu swoich przeciwników. Tak samo by było, gdyby RSiT się odłączyła od KS.", ignoruje szydercze głosy z Księstwa. Niestety, jeżeli nawet odpowiedzialność zbiorowa jest złym wyjściem, to należałoby jako prezydent Rzeczpospolitej dążyć do poprawy Jej wizerunku w grupie elitarnych polityków Sarmackich z którymi niewątpliwie pani Sobieszek jest spokrewniona lub zaprzyjaźniona. "
Prezydent zasadniczo jest przedstawicielem Księcia w RSiT, czyli ma tutaj tylko nieco mniejsze uprawnienia, niż Książę w Sarmacji." I właśnie, wykorzystanie swoich praw w celu omijania problemu w postaci ponad 50% niezadowolenia ze współpracy z Księstwem, a fałszywemu wmawianiu, że winnym całej sytuacji są pojęcia stereotypu i gdybaniu nie przystoi, a raczej nie powinno być domeną demokratycznie wybranego prezydenta. By nie opierać swoich wniosków na jednej ankiecie, warto powołać się znów na doniesienia Gońca Sclavińskiego, informującego o 43% niezadowoleniu z prac rządu. I tutaj znów główną bohaterką staje się pani prezydent, która decydując się na pełnienie dwóch stanowisk powinna liczyć się z większymi obowiązkami, niestety Ministerstwo Promocji i Rozwoju jest nieaktywne, plan ministerstwa jest lakoniczny, a potencjał ludzki w postaci aktywnych obywateli promujących kulturę, jak np. Krzysztof Poland, jest nadal marnowany. Dlaczego zatem Karolina von Lichtenstein - Sobieszek pełniąc rolę prezydenta i ministra nie skupia się na systematycznej pracy lecz rozpaczliwie broni wizerunku Księstwa na terytorium Rzeczpospolitej i błędnie informuje opinię publiczną o działalności Guedesa de Limy na terytorium projektu "Tokugawa", Emila Potockiego, insynuując, iż de Lima swoje obywatelstwo utracił w wyniku działalności na innym terytorium, co jest oczywiście fałszem. Niestety, pani Karolina dzięki swojemu zapleczu Sarmackiego prawdopodobnie wkrótce zdementuje większość z wyżej wymienionych faktów, w końcu może liczyć na pomoc takich postaci jak wielmożny Michael von Lichtenstein. W imieniu obywateli Rzeczpospolitej nie pozostaje mi nic innego jak prosić panią prezydent o zaprzestanie agitacji prosarmackiej, zabranie się do aktywnej pracy i nie podejmowania dyskusji na stricte mało znaczące tematy jak prywatny konflikt de Limy z panem Staropodlaskim w sprawie baridajskiej.
Miłego czytania i owocnej dyskusji!





